Toyota

Highlander: Rodzinny kolos z Japonii w 2027 roku zadebiutuje w segmencie BEV. SUV z trzema rzędami siedzeń!

Toyota coraz odważniej mówi o samochodach bateryjnych, jednak nadal mocno stawia na hybrydy
Źródło zdjęcia: Toyota

Toyota po raz pierwszy oficjalnie potwierdziła to, o czym w branży mówiło się od lat. W 2027 roku na rynek trafi elektryczny Highlander – pierwszy w historii marki bateryjny SUV z trzema rzędami siedzeń. To sygnał moment, nie tylko dla rynku EV, ale też dla strategii marki, która równolegle mocno inwestuje w hybrydy.

W skrócie:

  • W 2027 roku na rynek trafi w pełni elektryczny Highlander
  • Priorytetem nie będzie sportowa dynamika, lecz funkcjonalność i codzienna użyteczność
  • Nowa generacja Highlandera, która trafi do klientów w przyszłym roku
  • Do 2028 roku Toyota planuje zwiększyć produkcję pojazdów hybrydowych o około 30%

Rodzinny kolos z Japonii, czyli trzy rzędy siedzeń po raz pierwszy

Toyota wykonała kolejny i długo wyczekiwany ruch w stronę elektromobilności. Japoński producent potwierdził właśnie, że nowa generacja Highlandera, która trafi do klientów w przyszłym roku, będzie w pełni elektryczna. Tym samym model stanie się pierwszym bateryjnym SUV-em Toyoty z trzema rzędami siedzeń i jednocześnie wyraźnym ukłonem w stronę rodzinnego zastosowania.

Informacja pojawiła się po niemal trzech latach spekulacji. Już w 2022 roku Toyota sygnalizowała prace nad dużym elektrycznym SUV-em, jednak przez długi czas brakowało konkretów. Przełom nastąpił wraz z opublikowaniem oficjalnego teasera wideo, na którym obok dobrze znanej nazwy Highlander pojawiło się oznaczenie BEV. To jednoznacznie potwierdziło, że mowa o samochodzie w pełni elektrycznym, a nie kolejnej odmianie stricte hybrydowej.

Miejsce w hierarchii

Globalna premiera modelu została zaplanowana na 10 lutego. Choć producent wciąż wstrzymuje się z ujawnieniem pełnych danych technicznych, to wiadomo już, że bateryjny Highlander będzie dostępny z napędem na cztery koła. Japończycy w oficjalnym komunikacie podkreślają, że nowy model ma łączyć „nowoczesną, smukłą stylistykę, elektryczny układ napędowy oraz przestronne wnętrze z trzema rzędami siedzeń, zapewniające komfort całej załodze”. Taki opis wskazuje, że priorytetem nie będzie sportowa dynamika, lecz funkcjonalność i codzienna użyteczność – czytamy w komunikacie prasowym.

Wiadomo także, że w hierarchii elektrycznych SUV-ów Toyoty Highlander EV zajmie miejsce powyżej mniejszych modeli, takich jak elektryczny C-HR, obok średniej wielkości bZ oraz bardziej terenowej wersji bZ Woodland. Oznacza to, że marka konsekwentnie wypełnia kolejne segmenty rynku, w tym jeden z najbardziej pożądanych w Ameryce Północnej i Europie – rodzinne SUV-y z trzema rzędami siedzeń.

Szerszy kontekst

Debiut Highlandera BEV warto jednak odczytywać w szerszym kontekście strategii Toyoty. Mimo że firma coraz odważniej mówi o samochodach bateryjnych, nadal mocno stawia na hybrydy. Jak informował serwis Investing.com, powołując się na raport „Nikkei” i anonimowych dostawców, Toyota planuje zwiększyć produkcję pojazdów hybrydowych o około 30 procent do 2028 roku. Wówczas roczna produkcja ma sięgnąć 6,7 mln egzemplarzy, wobec planowanych 5 mln hybryd i hybryd plug-in w 2026 roku.

Toyota ma za sobą kolejny rok, w którym hybrydy wyznaczają rytm sprzedaży. W 2025 r. aż 76 proc. europejskich klientów marki wybrało napęd zelektryfikowany, a łączny wolumen takich aut przekroczył 868 tys. sztuk. Wśród bestsellerów prym wiodą Yaris Cross, Corolla i C‑HR, ale w cieniu tych hitów swoje stabilne miejsce utrzymuje także Highlander Hybrid – duży, rodzinny SUV, który znalazł 1 414 nabywców. To niewielki wolumen, ale ważny sygnał, że nawet w segmencie „dużych gabarytów” kierowcy coraz częściej stawiają na hybrydę.

Kluczowe będą szczegóły

Highlander nie ma ambicji bić rekordów, lecz pełni inną rolę, a mianowicie pokazuje, że technologia hybrydowa Toyoty sprawdza się również tam, gdzie liczy się przestrzeń, komfort i długie trasy. W gamie pełnej miejskich przebojów ten model działa jak spokojny, ale konsekwentny ambasador podejścia „elektryfikacja po naszemu”. I właśnie dzięki tak szerokiemu wachlarzowi napędów Toyota może dziś mówić o rekordowym roku z pełnym przekonaniem.
 

Oskar Włostowski

Fot. Toyota

REKLAMA