W skrócie:
- Brytyjski rząd i przemysł przeznaczą niemal 130 mln funtów na technologie dla samochodów bezemisyjnych
- Prawie 65 mln funtów będzie pochodzić ze środków publicznych
- Około 50 mln funtów trafi do producentów samochodów oraz partnerów badawczych
- To próba zatrzymania produkcji, badań i dostawców w UK
- Państwa UE przyjęły inne strategie, najczęściej wspomagając bezpośrednio kupujących
Wielka Brytania rzuca sektorowi koło
Łączna wartość brytyjskiego pakietu wyniesie niemal 130 mln funtów, czyli 653,5 mln zł. Prawie 65 mln funtów – 326,7 mln zł – będzie pochodzić ze środków publicznych. Pozostałą część zapewnią przedsiębiorstwa uczestniczące w projektach.
Największa część rządowego finansowania, blisko 50 mln funtów, czyli 251,3 mln zł, trafi do producentów samochodów, dostawców oraz partnerów badawczych. Pieniądze mają pomóc przejść od prac laboratoryjnych i prototypów do produkcji seryjnej. Projekty obejmują między innymi akumulatory, materiały, elektronikę, silniki elektryczne i technologie potrzebne do ograniczenia kosztów produkcji samochodów bezemisyjnych.

Na liście głównych uczestników znalazły się między innymi Bentley, YASA, Cornish Lithium, Anaphite, Nexperia UK, Turntide Technologies i Electra Commercial Vehicles. Część firm pracuje nad komponentami, inne nad odzyskiem surowców, produkcją baterii albo przygotowaniem nowych rozwiązań do wdrożenia w zakładach.
Kolejne 17 mln funtów, czyli 85,5 mln zł, otrzyma dziewięć projektów programu CAM Pathfinder związanego z transportem połączonym i zautomatyzowanym. Finansowanie obejmie czujniki, systemy brake-by-wire, w których hamulce otrzymują polecenia za pośrednictwem elektroniki, symulacje wykorzystujące sztuczną inteligencję oraz rozwiązania dla komunikacji publicznej, lotnisk, budownictwa i utrzymania dróg.
Według brytyjskiego rządu cały pakiet ma wesprzeć ponad 1800 miejsc pracy bezpośrednio oraz kolejne tysiące w łańcuchu dostaw. Jest częścią programu DRIVE35, którego budżet do 2035 roku wynosi 4 mld funtów, czyli 20,11 mld zł. Jego zadaniem jest rozwój produkcji baterii, technologii bezemisyjnych i lokalnych dostaw komponentów.
Wielka Brytania dopłaca również do samochodów
Nowych 130 mln funtów nie należy mylić z dopłatami dla kierowców. Wielka Brytania prowadzi osobny program Electric Car Grant z budżetem 650 mln funtów, czyli 3,27 mld zł. W przypadku kwalifikujących się modeli rabat może wynosić do 3750 funtów, a więc 18 851 zł.
Wsparcie ma pomóc w realizacji przyjętego harmonogramu transformacji. Od 2030 roku na brytyjskim rynku nie mają być sprzedawane nowe samochody napędzane wyłącznie benzyną lub olejem napędowym. Od 2035 roku wszystkie nowe auta mają być bezemisyjne.

Tempo zmian jest już widoczne w rejestracjach. Od stycznia do lipca 2026 roku w Wielkiej Brytanii zarejestrowano 327 683 samochody elektryczne, o 28,7% więcej niż rok wcześniej. Ich udział w rynku wyniósł 25,31%. W samym lipcu BEV-y odpowiadały za 27,5% rejestracji.
Jednocześnie rośnie presja ze strony producentów chińskich. Według danych przytaczanych przez Reutersa marki z Chin zdobyły już 15% brytyjskiego rynku nowych aut. Największą rolę odgrywają MG należące do SAIC, BYD oraz marki koncernu Chery: Omoda i Jaecoo. Wielka Brytania, w przeciwieństwie do Unii Europejskiej, nie wprowadziła dodatkowych ceł na elektryki produkowane w Chinach.
Niemcy wróciły do dopłat
Niemcy zakończyły wcześniejszy system dopłat pod koniec 2023 roku, ale od 1 stycznia 2026 roku ponownie wspierają zakup nowych samochodów elektrycznych. Na program przeznaczono 3 mld euro, czyli 12,91 mld zł. Środki mają wystarczyć na dofinansowanie 800 tys. pojazdów do 2029 roku.
Podstawowa dopłata do samochodu elektrycznego lub wodorowego wynosi 3000 euro, czyli 12 911 zł. Dla hybryd plug-in i modeli z przedłużaczem zasięgu przewidziano 1500 euro, czyli 6456 zł.

Program uwzględnia dochody i liczbę dzieci. Przy dochodzie gospodarstwa domowego poniżej 60 tys. euro rocznie dopłata rośnie o 1000 euro, a poniżej 45 tys. euro – o 2000 euro. Za każde z maksymalnie dwojga dzieci można otrzymać dodatkowe 500 euro.
Maksymalna dopłata do elektryka wynosi 6000 euro, czyli 25 822 zł, a do hybrydy plug-in lub samochodu z przedłużaczem zasięgu 4500 euro, czyli 19 367 zł. Podstawowy limit dochodu wynosi 80 tys. euro rocznie i rośnie o 5000 euro na każde z maksymalnie dwojga dzieci. Program obejmuje zakup i leasing nowych pojazdów.
Francja premiuje europejską produkcję
Francja odeszła od klasycznego bonusu finansowanego bezpośrednio z budżetu. Od połowy 2025 roku dopłaty działają poprzez system certyfikatów oszczędności energii CEE, finansowany przez przedsiębiorstwa energetyczne.

W 2026 roku wysokość wsparcia jest uzależniona od dochodów. Gospodarstwa znajdujące się w najtrudniejszej sytuacji mogą otrzymać do 5700 euro, czyli 24 531 zł. Dla pozostałych gospodarstw o niższych dochodach przewidziano do 4700 euro – 20 227 zł – a dla innych kupujących do 3500 euro, czyli 15 063 zł.
Dodatkowe 1200-2000 euro, czyli 5164-8607 zł, można otrzymać za samochód wyposażony w akumulator produkowany w Europie. Francuski system ma więc nie tylko zwiększać sprzedaż elektryków, lecz także kierować zamówienia do europejskich fabryk.
Samochód musi być nowy, w pełni elektryczny, kosztować mniej niż 47 tys. euro, ważyć poniżej 2,4 tony i zdobyć co najmniej 60 punktów we francuskim systemie oceny środowiskowej. Wsparciem objęty jest zakup oraz najem trwający co najmniej dwa lata.
Osobnym rozwiązaniem jest leasing socjalny. W drugiej edycji programu przydzielono 50 tys. samochodów, a od uruchomienia mechanizmu skorzystało z niego ponad 100 tys. osób. Oferty zaczynały się od 100 euro miesięcznie, natomiast maksymalna rata nie mogła przekraczać 200 euro. Program był skierowany do osób o niższych dochodach, które dojeżdżają do pracy ponad 15 km albo pokonują służbowo więcej niż 8000 km rocznie.
Hiszpania zastąpiła MOVES programem Auto+
Od 4 sierpnia 2026 roku Hiszpanie mogą składać wnioski w nowym programie Auto+. Jego łączny budżet wynosi 400 mln euro, czyli 1,72 mld zł. Z tego 350 mln euro – 1,51 mld zł – przeznaczono dla osób prywatnych. Dopłaty działają wstecz i obejmują samochody kupione od 1 stycznia 2026 roku.
Maksymalna pomoc dla nabywcy samochodu osobowego wynosi 4500 euro, czyli 19 367 zł. W przypadku elektrycznych samochodów dostawczych jest to 5000 euro – 21 519 zł. Motocykle elektryczne mogą otrzymać do 1100 euro, a czterokołowce do 1500 euro.

Końcowa kwota zależy od rodzaju napędu, ceny i miejsca produkcji. Najwyższa dopłata przysługuje elektrykom kosztującym mniej niż 35 tys. euro, montowanym w Unii Europejskiej i wykorzystującym baterię, której przynajmniej część procesu produkcyjnego odbywa się w UE. Hybrydy plug-in oraz samochody z przedłużaczem zasięgu otrzymują niższe wsparcie.
Cena samochodu osobowego nie może przekraczać 45 tys. euro bez podatków i po uwzględnieniu rabatów handlowych. Dealer musi dodatkowo obniżyć cenę samochodu osobowego lub dostawczego o co najmniej 1000 euro.
Po wakacjach ma ruszyć osobna część programu dla przedsiębiorców i mniejszych firm. Przewidziano w niej do 6000 euro na samochód osobowy oraz do 7500 euro na pojazd dostawczy.
Dopłaty coraz częściej mają drugi cel
Europejskie programy przestają służyć wyłącznie zwiększaniu liczby elektryków na drogach. Niemcy uzależniają wsparcie przede wszystkim od dochodów i sytuacji rodzinnej. Francja bierze pod uwagę środowiskowy koszt produkcji oraz pochodzenie baterii. Hiszpania premiuje tańsze samochody składane w Europie, a Wielka Brytania kieruje dużą część pieniędzy bezpośrednio do fabryk, dostawców i ośrodków badawczych.
Wspólnym mianownikiem jest rosnąca konkurencja z Chin. Europejskie państwa chcą zwiększać popyt na samochody elektryczne, ale jednocześnie zatrzymać u siebie produkcję, technologię i miejsca pracy. Dopłata staje się więc nie tylko elementem polityki klimatycznej, lecz także narzędziem polityki przemysłowej.
Piotr Sobczyk