MENU
Produkcja

Volkswagen nie zwalnia z elektrykami. Zmienia za to sposób ich produkcji

Volkswagen przyjmuje nową strategię produkcyjną, która ma przynieść większą rentowność

Volkswagen chce, by jego fabryki znacznie łatwiej przełączały się między samochodami elektrycznymi, spalinowymi i hybrydami plug-in. Koncern nie rezygnuje z elektromobilności, ale zamiast kolejnych zakładów przeznaczonych tylko dla jednego rodzaju napędu stawia na elastyczne linie produkcyjne.

Volkswagen porządkuje sposób, w jaki chce produkować samochody w kolejnych latach. Cel nie polega na ograniczaniu rozwoju elektryków, lecz na zbudowaniu takich fabryk, które będą mogły szybko reagować na zmieniający się popyt.

Christian Vollmer, odpowiedzialny za produkcję w Volkswagenie, powiedział „Automobilwoche”, że z dzisiejszej perspektywy koncern nie powtórzyłby pełnej konwersji zakładów w Emden i Zwickau wyłącznie na samochody elektryczne. W momencie podejmowania tej decyzji Volkswagen zakładał po prostu szybsze tempo przechodzenia rynku na EV. Teraz firma chce zabezpieczyć się na różne scenariusze.

Elektryki i auta spalinowe na jednej linii

Podstawowa zasada ma być prosta: zakład powinien móc produkować zarówno samochody elektryczne, jak i modele spalinowe. Jeżeli w danym momencie wzrośnie popyt na EV, fabryka będzie mogła zwiększyć ich udział. Gdy lepiej sprzedawać się będą auta spalinowe albo hybrydy plug-in, proporcje będzie można przesunąć w drugą stronę.

W przypadku zakładów mających jedną linię montażową Volkswagen chce utrzymywać produkcję mieszaną tak długo, jak długo trwa transformacja napędów. Tam, gdzie linii jest kilka, poszczególne technologie mogą zostać rozdzielone pomiędzy nie, ale cały zakład nadal zachowa dużą elastyczność.

Hiszpania będzie centrum małych elektryków

Najlepszym przykładem nowego podejścia są fabryki w Hiszpanii. W Martorell i Pampelunie Volkswagen Group będzie produkować cztery modele z rodziny Electric Urban Car: Volkswagena ID. Polo, Volkswagena ID. Cross, Cuprę Raval oraz Skodę Epiq.

Zamiast budować dla nich od podstaw zupełnie nowe fabryki, koncern wykorzysta istniejące zakłady i dostosuje je do nowej produkcji. W Martorell na dwóch liniach nadal będą powstawać samochody spalinowe i hybrydy plug-in, natomiast trzecia została przeznaczona dla małych elektryków.

600 mln euro oszczędności

Wspólna produkcja czterech modeli ma przynieść około 600 mln euro oszczędności w całym cyklu życia projektu. Znaczenie ma nie tylko sama infrastruktura. Fabryki w Martorell i Pampelunie znajdują się stosunkowo blisko siebie, dzięki czemu łatwiej ograniczyć koszty logistyczne i korzystać ze wspólnych podzespołów.

Same auta również zostały zaprojektowane tak, by dzielić możliwie dużo części. Liczba wariantów została ograniczona, a wiele elementów jest wspólnych dla Volkswagena, Cupry i Skody.

Najtańszy elektryk Volkswagena obok T-Roca

Podobny pomysł ma zostać zastosowany w portugalskiej Palmeli. Tam seryjna wersja konceptu ID.Every1 ma powstawać na tej samej linii co nowy T-Roc. Elektryczny miejski Volkswagen i spalinowy SUV będą więc produkowane obok siebie.

ID.Every1 ma bazować na tej samej rodzinie technicznej co ID. Polo, ID. Cross, Cupra Raval i Skoda Epiq. To pokazuje zmianę filozofii produkcji. Elektryki nie będą traktowane jako osobna kategoria wymagająca własnych zakładów, lecz jako kolejna część normalnej gamy.

Wolfsburg też będzie bardziej elastyczny

Podobne rozwiązania mają trafić do głównej fabryki Volkswagena w Wolfsburgu. Vollmer zapowiedział, że Tiguan będzie tam produkowany na jednej linii razem z nowym elektrycznym kompaktem, określanym obecnie jako ID.3 Neo.

Po przeniesieniu produkcji Golfa liczba linii montażowych w Wolfsburgu ma spaść z czterech do dwóch. Przynajmniej jedna z nich będzie więc musiała pozwalać na produkcję samochodów z różnymi rodzajami napędu. Podobny miks może w przyszłości pojawić się również w czeskiej Mladej Boleslav.

Nie każdy model potrzebuje własnej fabryki

Volkswagen chce także mocniej wykorzystywać wspólne zakłady dla różnych marek Grupy. Według Vollmera osobna fabryka przeznaczona dla jednego modelu albo jednej platformy zaczyna mieć ekonomiczny sens mniej więcej przy wolumenie 250–300 tys. samochodów rocznie w całym cyklu życia projektu.

Przy mniejszej skali bardziej opłacalne może być łączenie pod jednym dachem modeli Volkswagena, Skody, Cupry czy innych marek Grupy. Takie podejście pozwala ograniczyć inwestycje w nowe hale, lepiej wykorzystywać istniejące moce produkcyjne i szybciej reagować na zmiany rynku.

Elektryki zostają, ale fabryki mają być bardziej odporne na zmiany

Volkswagen nadal rozwija szeroką ofertę elektryków. W najbliższych latach do gamy trafią tańsze modele, które mają zwiększyć dostępność aut elektrycznych w Europie. Zmiana dotyczy więc nie kierunku, lecz sposobu produkcji.

Koncern nie chce już zakładać, że w każdym roku sprzedaż EV będzie rosła dokładnie zgodnie z wcześniejszymi prognozami. Fabryki mają być przygotowane zarówno na szybszy wzrost elektromobilności, jak i na okresy, w których większą część sprzedaży nadal będą stanowić modele spalinowe i hybrydy plug-in. Dla Volkswagena elastyczna produkcja ma być sposobem na pogodzenie dwóch rzeczy: dalszego rozwijania elektryków i jednoczesnego ograniczenia ryzyka kosztownych, zbyt sztywno zaprojektowanych zakładów.

Piotr Sobczyk

REKLAMA