W skrócie:
- Upalne lato to czas w którym kabiny aut rozgrzewają się w ciągu kliku minut do ponad 60 stopni
- To dosłownie zabójcza temperatura dla każdego organizmu
- Niemiecki automobilklub sprawdził, czy nowoczesne systemy wykrywania dzieci w samochodach faktycznie potrafią zapobiec tragedii
- Wyniki pokazały, że technologia rozwija się szybko, ale w kluczowych scenariuszach potrafi zawieść
- Najlepiej pod względem skuteczności wykrywania wypadł Mercedes
ADAC: systemy nie widzą wszystkiego
W upalne dni kilka minut wystarczy, by wnętrze samochodu zamieniło się w śmiertelną pułapkę. Mimo kolejnych kampanii informacyjnych co roku dochodzi do przypadków pozostawienia dzieci w pojazdach. Polska policja przypomina, że temperatura wewnątrz zaparkowanego pojazdu w słoneczny dzień potrafi w ciągu kilku minut osiągnąć nawet 60-70°C. W takich warunkach dziecko lub zwierzę zamknięte w aucie jest narażone na śmiertelne niebezpieczeństwo – może dojść do przegrzania organizmu, udaru cieplnego, odwodnienia, a w skrajnych przypadkach – do utraty przytomności i zgonu.
Dlatego niemiecki automobilklub postanowił sprawdzić, czy nowoczesne systemy wykrywania obecności dziecka w aucie faktycznie potrafią zapobiec tragedii. I co? Wyniki najnowszej analizy są jednocześnie obiecujące i niepokojące.

W badaniu ADAC przeanalizowano cztery samochody wyposażone w technologie Child Presence Detection. Eksperci sprawdzali, czy pojazdy potrafią wykryć niemowlę w foteliku z ISOFIX, niemowlę w foteliku zapinanym pasem, roczne dziecko w foteliku oraz… psa na tylnej kanapie.
Jak podkreślają eksperci, celem takich systemów jest uruchomienie „wielostopniowej kaskady ostrzegawczej”, która ma zwrócić uwagę kierowcy lub przypadkowych przechodniów na zagrożenie.
Dwa podejścia: pośrednie i bezpośrednie
ADAC wyróżnia dwa typy technologii. Pierwszy to systemy pośrednie, które analizują dane z czujników zajętości fotela, zamków pasów i informacji o otwarciu drzwi. W badaniu jedynym autem z takim rozwiązaniem był Mercedes‑Benz CLA.

Drugi typ to systemy bezpośrednie, wykorzystujące radar do wykrywania mikro‑ruchów, takich jak oddech dziecka. Tę technologię sprawdzono w Zeekr 001, BMW iX3 oraz BYD Seal.

Mercedes wypadł najlepiej pod względem skuteczności wykrywania, ponieważ jako jedyny ostrzegł w każdym scenariuszu. Problem w tym, że nie potrafił jednoznacznie stwierdzić, czy na tylnej kanapie faktycznie znajduje się dziecko.
Co więcej, ostrzeżenie ograniczało się do komunikatu na centralnym ekranie. „Brak dodatkowych sygnałów optycznych lub akustycznych” – zauważa ADAC.
Systemy radarowe okazały się bardziej zaawansowane, ale mają jedną wspólną słabość. Żaden z testowanych samochodów nie wykrył noworodka w foteliku ISOFIX, mimo że użyty manekin wykonywał ruchy imitujące oddychanie. To kluczowy problem, bo właśnie najmłodsze dzieci są najbardziej narażone na przegrzanie.
Różny poziom ostrzegania
Automobilklub zwraca uwagę na duże różnice w sposobie ostrzegania. Wszystkie auta z systemami radarowymi uruchamiały po pewnym czasie światła awaryjne. BYD Seal i Zeekr 001 dodatkowo włączały sygnał dźwiękowy, czyli klakson lub alarm. W zależności od konfiguracji możliwe były także powiadomienia w aplikacji mobilnej.

W tej „świetlnej” kategorii najlepiej oceniono BMW iX3, które poza światłami awaryjnymi wyświetlało na centralnym ekranie wyraźny komunikat widoczny również dla przechodniów. ADAC podkreśla, że takie rozwiązanie może realnie zwiększyć szanse na szybką reakcję osób postronnych.

Odpowiedzialność po stronie dorosłych
Mimo że w testach najwyższą skuteczność wykazał system pośredni Mercedesa, to ADAC widzi większą przyszłość w technologiach bezpośrednich. „Systemy bezpośrednie wykrywają faktyczną obecność dziecka i nie polegają na pośrednich wnioskach z czujników drzwi czy pasów” – podkreślają eksperci. Kluczowe będzie jednak ograniczenie liczby fałszywych alarmów, które mogą zniechęcać kierowców.
ADAC przypomina, że nawet najlepsza technologia nie zastąpi zdrowego rozsądku. „Dzieci, niemowlęta i zwierzęta nigdy nie powinny być pozostawiane same w samochodzie – nawet na chwilę” – ostrzega organizacja. Temperatura we wnętrzu pojazdu potrafi wzrosnąć do niebezpiecznego poziomu w ciągu kilku minut.

Sankcja
Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi przypomina, że pozostawienie dziecka lub zwierzęcia w zamkniętym pojeździe w warunkach zagrażających ich zdrowiu lub życiu może zostać zakwalifikowane jako przestępstwo. W takim scenariuszu opiekunowie muszą liczyć się z:
• odpowiedzialnością karną dotyczącą narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, a w przypadku skutku ciężkiego – nawet do 5 lat;
• w przypadku zwierząt – możliwe jest zastosowanie przepisów Ustawy o ochronie zwierząt, przewidującej karę do 3 lat pozbawienia wolności za znęcanie się.
Oskar Włostowski