W skrócie:
- Pierwszy w pełni elektryczny model Porsche za cztery lata zakończy rynkowe życie
- Taycan, protoplasta elektrycznego Macana i Panamery zadebiutował w 2019 roku i od razu stał się rynkowym hitem
- Dlaczego zbliża się jego koniec? Niezadawalająca sprzedaż i presja konkurencji prawdopodobnie przyspieszyły decyzję
- W pierwszej połowie 2026 roku klienci odebrali jedynie 6 tys. egzemplarzy – donoszą branżowe media
- Gama Taycana w Polsce liczy ponad 22 wersje. Ceny? Od 474 tys. zł do ponad 1,1 mln zł
Taycan-koniec pewnej epoki, która wciąż trwa
Gdy w 2015 roku zarząd Porsche zapytał pracowników, czy są gotowi zbudować pierwszy w historii marki samochód elektryczny, odpowiedź była jednoznaczna: „Tak!”. Ten moment, opisany przez Steve’a Hanleya na łamach CleanTechnica, stał się początkiem projektu Mission E, który cztery lata później trafił na rynek jako Porsche Taycan. Hanley przypomina, że decyzja Porsche była wówczas odbierana jako symboliczny gest wobec Tesli i wyzwanie rzucone Elonowi Muskowi, który wielokrotnie powtarzał, że „inni producenci powinni zacząć budować elektryki, które naprawdę chce się kupić”.

I tak powstał Taycan, który zadebiutował w 2019 roku i natychmiast stał się rynkowym hitem. Porsche udowodniło, że potrafi przenieść swoje DNA, tj. precyzję prowadzenia, natychmiastową reakcję na gaz i charakterystyczną sportową narrację do świata aut na prąd. Model otworzył drogę do elektrycznych wersji Cayenne, Macana i Panamery, a także do planowanych 718 Cayman i Boxster EV, których rozwój – jak pisał „Car and Driver” – „hamowała trudność upakowania dużej baterii w małym nadwoziu”.
Wygaszanie modelu Taycan
Tym większym zaskoczeniem była informacja, która wypłynęła z tygodnika „WirtschaftsWoche”. Według niemieckiego magazynu rada zakładowa Porsche „zgodziła się w zasadzie na plan zakończenia produkcji Taycana”, a firma „podjęła decyzję o wygaszeniu modelu do 2030 roku”. Motor1 dodaje, że nie będzie to gwałtowne cięcie, lecz stopniowe wycofywanie modelu z oferty, co pozwoli na jeszcze kilka lat aktualizacji i sprzedaży.
Spadek sprzedaży jest faktem. Jak podaje Motor1, globalne dostawy Taycana spadły z około 41 tys. sztuk w 2023 roku do 16 tys. w 2025 roku, a w pierwszej połowie 2026 roku klienci odebrali jedynie 6 tys. egzemplarzy. Rynek przesuwa się w stronę elektrycznych SUV‑ów, a Taycan – sedan i kombi o sportowym charakterze – traci na znaczeniu.

Do tego dochodzą problemy strategiczne. Porsche musi zmierzyć się z ofensywą chińskich producentów, którzy oferują auta „znacznie tańsze niż Taycan, o porównywalnych lub lepszych osiągach” – zauważa CleanTechnica. W Chinach, gdzie dopiero od niedawna masowa motoryzacja stała się elementem stylu życia, „znaczenie herbu Porsche na masce jest mniejsze niż w Europie czy USA”. Sprzedaż jest tam dużo poniżej oczekiwań.
Pat za Oceanem
Rynek amerykański również nie pomaga. Branżowe media zauważają, że „niższe zainteresowanie „elektrykami”, wynikające z polityki obecnej administracji oraz wyższe cła importowe doprowadziły do gwałtownego spadku sprzedaży Porsche w USA”. Efekt? 90‑procentowy spadek zysków firmy tylko w tym roku.
W tle trwa walka o nową platformę. Taycan korzysta z architektury J1, która w momencie premiery była przełomowa, ale dziś – jak pisze CleanTechnica – „jest już praktycznie reliktem”. Grupa Volkswagena od lat próbuje stworzyć uniwersalną platformę SSP, „jedną platformę, by rządzić wszystkimi”, której debiut przesunięto z 2025 na 2028 rok lub później. To właśnie na niej mają powstawać przyszłe elektryczne Porsche.
Czy będzie następca?
Czy oznacza to, że Taycan nie doczeka się następcy? Hanley pisze wprost: „Nie wiemy. Porsche może grać w pokera i trzymać karty przy sobie”. Jedno jest klarowne – Taycan, którego nazwa w języku tureckim oznacza „żywego młodego konia”, który jednak… kończy swoją rynkową historię.
Gama Taycana w Polsce: ponad 22 wersje, od 474 tys. do ponad 1,1 mln zł
Polski cennik Taycana jest jednym z najbardziej rozbudowanych w Europie. Obejmuje ponad 22 warianty, różniące się mocą, napędem, zasięgiem i charakterem.

„Bazowy” Taycan kosztuje 474 tys. zł i oferuje 300 kW (408 KM), napęd na tył, 4,8 s do 100 km/h oraz zasięg WLTP do 609 km. Wersja Taycan 4, wyceniona na 495 tys. zł, dodaje napęd na cztery koła, zachowując tę samą moc, ale z nieco krótszym zasięgiem – do 560 km.
Warianty Black Edition podnoszą moc do 435 KM i oferują zasięg nawet do 668 km, przy cenie od 555 tys. zł. Taycan 4S to już 544 KM i 3,7 s do setki, a jego odmiana Black Edition (634 tys. zł) zwiększa moc chwilową do 598 KM!
Wyżej zaczyna się świat GTS – to 700 KM, 3,3 s do 100 km/h i cena 687 tys. zł. Turbo to już 884 KM i 2,7 s, za 815 tys. zł. Turbo S podnosi poprzeczkę do 952 KM i 2,4 s, kosztując 973 tys. zł.
Na szczycie stoi Taycan Turbo GT – bagatela! 1 034 KM, 2,3 s do 100 km/h i 1,113 mln zł. Wersja z pakietem Weissach skraca czas do 2,2 s i osiąga 305 km/h, kosztując 1,114 mln zł.
Do tego dochodzą odmiany Sport Turismo i Cross Turismo, czyli bardziej praktyczne, z większą przestrzenią i nieco innym charakterem. Ich ceny zaczynają się od 479 tys. zł, a kończą na 978 tys. zł w przypadku Turbo S Sport Turismo.
Oskar Włostowski