W skrócie:
- Kierowcy w krakowskiej SCT zostawili od początku roku ponad 21 mln złotych
- Około 12 mln zł pochodziło z abonamentów miesięcznych, a prawie 9 mln zł z opłat godzinowych i dziennych
- Najwięcej pieniędzy wpłynęło w styczniu – ok. 3,6 mln złotych
- Mandaty nie są podstawowym narzędziem walki o czystsze powietrze. Przeważają pouczenia
- Wkrótce w mieście pojawią się kamery odczytujące tablice rejestracyjne
Krakowska strefa na razie pozwala wjechać
Krakowska Strefa Czystego Transportu działa od 1 stycznia 2026 roku i obejmuje większość zurbanizowanej części miasta. Samochody niespełniające wymaganych norm nie są jeszcze automatycznie skazane na pozostanie poza jej granicami – w okresie przejściowym ich właściciele mogą zapłacić za wjazd godzinowo, dziennie albo wykupić abonament miesięczny.

To właśnie z tych opłat zebrała się już pokaźna kwota. Jak wynika z danych Urzędu Miasta Krakowa przekazanych redakcji SmogLabu, od początku działania SCT kierowcy wpłacili ponad 21 mln zł. Około 12 mln zł pochodzi z abonamentów miesięcznych, a prawie 9 mln zł z opłat godzinowych i dziennych.
Kierowcy płacą coraz mniej
Najwięcej pieniędzy wpłynęło w styczniu, czyli pierwszym miesiącu funkcjonowania strefy. Było to ponad 3,6 mln zł. W lutym wpływy spadły do 3 mln zł, w marcu wyniosły 3,27 mln zł, w kwietniu 2,74 mln zł, a w maju 2,66 mln zł.
Trend był widoczny także później. Czerwiec przyniósł 2,31 mln zł, a w lipcu wpływy wyniosły już nieco ponad 2 mln zł. Między styczniem a lipcem oznacza to spadek o około 42%.
Nie da się na tej podstawie wskazać jednej przyczyny. Część kierowców mogła wymienić samochody, inni mogą rzadziej wjeżdżać do Krakowa albo wybierać komunikację publiczną. Krakowski Alarm Smogowy interpretuje malejące wpływy jako możliwy znak dostosowywania się kierowców do nowych zasad.
Sama liczba opłat jest jednak ciekawa również z innego powodu. Pokazuje, że w pierwszym okresie działania SCT pokaźna grupa właścicieli starszych samochodów woli po prostu zapłacić za dalsze korzystanie z auta niż od razu je wymieniać.
Ponad 2300 kontroli w trzy miesiące
Po politycznym zamieszaniu wokół krakowskiej SCT pojawiały się pytania, czy przepisy rzeczywiście będą egzekwowane. Dane miasta pokazują, że kontrole trwają.
Od maja do końca lipca straż miejska przeprowadziła 2327 kontroli pojazdów poruszających się po strefie. W 141 przypadkach stwierdzono wykroczenie, co odpowiada mniej więcej 6% wszystkich skontrolowanych samochodów.

Mandaty nie są jednak na razie podstawowym narzędziem. Strażnicy wystawili ich 12, podczas gdy w 129 przypadkach skończyło się na pouczeniu. Początkowy okres działania strefy ma więc wciąż częściowo charakter edukacyjny.
Uspokoiła się również sytuacja ze znakami wyznaczającymi granice SCT. Na początku roku część tablic była kradziona lub niszczona, natomiast magistrat informuje obecnie, że w ostatnim czasie nie odnotowuje podobnych przypadków.
Kamery już czytają tablice
Znacznie większą zmianą może być uruchomienie automatycznego systemu kontroli. Kamery ANPR potrafią odczytać numer rejestracyjny samochodu, zapisać czas i miejsce przejazdu, a następnie porównać dane z informacjami o uprawnieniach do wjazdu.
Jak ustalił SmogLab, system kamer został już odebrany od wykonawcy i uruchomiony. Miasto pracuje obecnie nad jego optymalizacją i sposobem przekazywania informacji służbom kontrolującym SCT.
Na pierwszym etapie straż miejska ma otrzymywać zestawienia samochodów, które pojawiły się w strefie bez odpowiedniego uprawnienia. W danych znajdą się numer rejestracyjny, zdjęcie pojazdu, lokalizacja oraz godzina przejazdu. Na tej podstawie strażnicy będą mogli rozpocząć czynności wyjaśniające.
Pełna automatyzacja jeszcze nie działa. Docelowo miasto chce rozbudować używaną już aplikację tak, aby potencjalne naruszenia pojawiały się w niej na bieżąco. Terminu uruchomienia takiego rozwiązania jeszcze nie podano, ale już samo wykorzystanie kamer znacznie zmniejsza sens liczenia na przypadek i niewielkie prawdopodobieństwo kontroli na ulicy.
21 mln zł czeka na zagospodarowanie
Spory znak zapytania dotyczy pieniędzy. Wcześniejsze założenie było takie, że wpływy ze strefy mają w pewien sposób wrócić również do gmin otaczających Kraków, których mieszkańcy płacą za możliwość wjazdu starszymi samochodami.
Nie można jednak po prostu przelać wpływów z SCT innym samorządom. Rozważane były więc wspólne inwestycje, między innymi parkingi Park and Ride na granicach miasta czy zakup autobusów i tramwajów.
Według pełniącego obowiązki prezydenta Krakowa Stanisława Kracika po odjęciu kosztów obsługi strefy miastu zostało około 20 mln zł. Konkretnej procedury dotyczącej przekazania równowartości części tych pieniędzy Metropolii Krakowskiej jednak nie przeprowadzono, a rozmowy mają zostać wznowione już po wyborze nowych władz miasta.
Od 2029 roku samo płacenie już nie wystarczy
Obecny model SCT jest rozwiązaniem przejściowym. Dziś właściciel samochodu niespełniającego wymagań może nadal wjechać do Krakowa, o ile uiści odpowiednią opłatę. Docelowo zasady mają być znacznie ostrzejsze.
Od 2029 roku najbardziej emisyjne pojazdy mają stracić możliwość wjazdu niezależnie od tego, czy ich właściciel byłby gotowy zapłacić. Dopiero wtedy SCT zacznie działać jako rzeczywisty zakaz dla konkretnych grup starszych samochodów.
Czy stanie się to dokładnie według obecnego scenariusza, nie jest jeszcze przesądzone. Przyszłość strefy będzie jednym z tematów przedterminowych wyborów prezydenckich, a część kandydatów zapowiada ograniczenie jej obszaru lub zmianę wymagań.
Równolegle sprawą uchwały dotyczącej SCT zajmuje się Naczelny Sąd Administracyjny po skardze kasacyjnej wojewody małopolskiego. Strefa na razie jednak funkcjonuje bez zmian, a wraz z uruchamianiem kamer jej kontrola staje się coraz mniej oparta na pojedynczych patrolach straży miejskiej.
Po ponad siedmiu miesiącach od startu widać już więc pierwsze liczby: ponad 21 mln zł wpływów, ponad 2300 kontroli w trzy miesiące i 141 ujawnionych wykroczeń. Polityczna przyszłość krakowskiej SCT pozostaje otwarta, ale na ulicach miasta strefa realnie działa i jest coraz dokładniej pilnowana.
Piotr Sobczyk
Źródło: SmogLab