MENU
Fabryka giganta wzmocni Europę?

CATL uruchamia produkcję ogniw na Węgrzech. Debreczyn wyrasta na bateryjną stolicę Starego Kontynentu

Uruchomienie pierwszych dwóch linii produkcyjnych oznacza początek procesu przygotowującego zakład do seryjnej produkcji
Źródło zdjęcia: CATL

Chiński gigant bateryjny rozpoczął produkcję próbną ogniw w nowej fabryce w Debreczynie. Ma to być jeden z najważniejszych etapów europejskiej ekspansji globalnego lidera rynku akumulatorów do samochodów elektrycznych. Inwestycja o docelowej mocy 100 GWh rocznie ma nie tylko wzmocnić pozycję Węgier w obszarze elektromobilności, ale także zwiększyć niezależność europejskiego przemysłu motoryzacyjnego od dostaw z Azji – oceniają eksperci.

W skrócie:

  • Chiński gigant bateryjny rozpoczął produkcję próbną ogniw w nowej fabryce w Debreczynie
  • Docelowa moc wytwórcza inwestycji na Węgrzech ma osiągnąć 100 GWh rocznie
  • To jeden z najważniejszych etapów europejskiej ekspansji CATL – światowego lidera w segmencie bateryjnym
  • Do 2035 roku wartość rynku bateryjnego ma sięgnąć około 878,9 mld USD

CATL: produkcja próbna już ruszyła

Koncern CATL oficjalnie rozpoczął produkcję próbną ogniw w nowo wybudowanej fabryce w Debreczynie na Węgrzech. Uruchomienie pierwszych dwóch linii produkcyjnych oznacza początek procesu przygotowującego zakład do seryjnej produkcji, co ma nastąpić już niebawem, a zarazem etap budowy jednego z najważniejszych ogniw europejskiego łańcucha dostaw dla branży pojazdów elektrycznych.

Jak podaje Electric Cars Report, produkcja próbna ruszyła 22 września po spełnieniu wszystkich wymogów formalnych oraz uzyskaniu niezbędnych zezwoleń. Celem tego etapu jest konfiguracja, optymalizacja i weryfikacja urządzeń oraz procesów technologicznych przed rozpoczęciem produkcji na pełną skalę.

Przypomnijmy, że inwestycja w Debreczynie została ogłoszona przez CATL w sierpniu 2022 roku jako druga europejska fabryka spółki. Zakład od początku miał odgrywać strategiczną rolę w obsłudze europejskich producentów samochodów, którzy gwałtownie zwiększają produkcję modeli elektrycznych. Budowa pierwszego obiektu przeznaczonego do produkcji ogniw rozpoczęła się latem 2023 roku, a do wiosny 2026 roku wyposażono go w nowoczesne systemy produkcyjne.

Lokalizacja CATL nie jest przypadkowa

Po osiągnięciu pełnej zdolności produkcyjnej fabryka ma wytwarzać do 100 GWh ogniw rocznie, co uczyni ją największym zakładem CATL poza Chinami. I to jest poziom pozwalający zasilić akumulatory dla setek tysięcy samochodów elektrycznych rocznie – chwali się producent.

Lokalizacja nie jest przypadkowa, bowiem Węgry w ostatnich latach stały się jednym z najważniejszych europejskich centrów produkcji pojazdów elektrycznych. Działają tam lub już inwestują m.in. BMW czy Mercedes-Benz oraz inni producenci rozwijający ofertę aut na prąd. Obecność dużej fabryki ogniw w bezpośrednim sąsiedztwie zakładów montażowych skraca logistykę, ogranicza koszty transportu i zwiększa odporność łańcuchów dostaw – wymienia atuty China Daily.

Z kolei CATL podkreśla, że produkcja próbna będzie prowadzona pod ścisłym nadzorem środowiskowym i bezpieczeństwa. Firma zapowiedziała regularne monitorowanie wpływu działalności na otoczenie, zdrowie pracowników i warunki pracy oraz przekazywanie wyników odpowiednim organom. Koncern deklaruje również pełną otwartość na kontrole instytucji państwowych i regulatorów – czytamy w komunikacie.

„Ciekawa wojna”?

Istotne jest również to, że zakład w Debreczynie nie startuje od zera. Jak informuje CATL, już od jesieni 2024 roku prowadzona jest tam produkcja modułów bateryjnych. Do tej pory węgierska fabryka wyprodukowała ich około 537 tysięcy. Uruchomienie produkcji ogniw oznacza wejście inwestycji na znacznie wyższy poziom integracji technologicznej.

Co ciekawe, rozbudowa europejskich mocy produkcyjnych CATL odbywa się w momencie, gdy wokół chińskiego producenta toczy się interesująca dyskusja na rynku krajowym. Jak zauważa CleanTechnica, w chińskich mediach pojawiły się informacje sugerujące, że niektórzy producenci samochodów próbują ograniczyć zależność od gigant. Zjawisko określono nawet mianem „de-CATLizacji”.

Na te doniesienia zareagowały jednak media związane z chińskim Ministerstwem Przemysłu i Technologii Informacyjnych. Cytowany przez China Daily ekspert określił medialne spekulacje mianem „medialnej farsy”. Według autorów publikacji dostosowywanie łańcuchów dostaw, dodawanie nowych dostawców czy rozwijanie własnych technologii akumulatorowych jest „normalnym zachowaniem rynkowym”, które nie powinno być interpretowane jako konflikt między producentami samochodów a producentami baterii.

CATL uruchamia produkcję ogniw na Węgrzech. Debreczyn wyrasta na bateryjną stolicę Starego Kontynentu - CATL solid state 66
Fot. CATL

Co więcej, w chińskim dyskursie coraz częściej pojawia się również kwestia jakości. Jak przypomina China Daily, bateria nie jest zwykłym, standaryzowanym komponentem pojazdu. Wprost wskazano, że wpływa ona na „bezpieczeństwo pojazdu, niezawodność, trwałość oraz doświadczenie użytkownika”. Dlatego autorzy ostrzegają jednocześnie, że presja na obniżanie cen nie powinna prowadzić do kompromisów jakościowych.

Rynek baterii rośnie szybciej niż rynek samochodów

Perspektywy dla całego sektora pozostają bardzo korzystne. Z analizy Precedence Research wynika, że globalny rynek baterii do samochodów elektrycznych był wart 92,7 mld dolarów w 2025 roku, a w 2026 roku jego wartość ma wzrosnąć do 113,8 mld dolarów. W dłuższej perspektywie prognozy są jeszcze bardziej imponujące. Do 2035 roku wartość rynku ma sięgnąć około 878,9 mld dolarów, przy średniorocznym tempie wzrostu wynoszącym 25,2 proc. Lwia część przychodów trafia właśnie to CATL.

Największym rynkiem akumulatorów trakcyjnych pozostaje region Azji i Pacyfiku, który odpowiada za ponad 40 proc. globalnej sprzedaży. Dominującą technologią są nadal akumulatory litowo-jonowe, posiadające ponad 65 proc. udziału w rynku. Rozwojowi branży sprzyjają rosnąca sprzedaż samochodów elektrycznych, postęp technologiczny, spadek kosztów produkcji ogniw oraz coraz bardziej restrykcyjne regulacje dotyczące emisji CO₂.

Jednocześnie rośnie znaczenie systemów zarządzania bateriami (BMS), które odpowiadają za bezpieczeństwo, wydajność i żywotność akumulatorów. Według analiz Market Data Forecast europejski rynek BMS będzie należał do najszybciej rozwijających się segmentów elektromobilności do połowy następnej dekady, co pokazuje, że konkurencja będzie dotyczyć już nie tylko samych ogniw, ale również zaawansowanego oprogramowania i elektroniki sterującej.

Oskar Włostowski

REKLAMA