W skrócie:
- 63% naszych firm ocenia swoją obecną kondycję finansową jako dobrą lub bardzo dobrą
- Blisko 38% przedsiębiorców rozważa nabycie samochodu do firmy w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy
- Polski biznes nie szuka luksusu, lecz solidności i przewidywalności kosztów
- Najczęściej wskazywany budżet na zakup firmowego auta mieści się w granicach od 100 do 150 tys. złotych
- Zainteresowanie markami z Chin w segmencie B2B deklaruje jedynie 19% przedsiębiorców – wynika z badania Volkswagen Financial Services (VWFS) i ARC Rynek i Opinia
VFS: Nastroje dobre lub bardzo dobre
Krajobraz polskiej gospodarki u progu drugiego kwartału tego roku jest pełen kontrastów, jednak dla sektora przedsiębiorstw dominującym kolorem pozostaje optymizm. Jak wynika z najnowszego badania Volkswagen Financial Services oraz ARC Rynek i Opinia zatytułowanego „Portfele Polaków pod lupą”, aż 63 proc. firm ocenia swoją obecną kondycję finansową jako dobrą lub bardzo dobrą.
Jest to wynik o tyle ciekawy, że nastroje dotyczące ogólnej sytuacji gospodarczej kraju są znacznie bardziej stonowane – jedynie 30 proc. badanych ocenia ją pozytywnie. Ta dysproporcja pokazuje, że polscy przedsiębiorcy nauczyli się sprawnie zarządzać własnymi budżetami w niepewnych czasach, co bezpośrednio przekłada się na ich gotowość do inwestowania we własny rozwój.

Ta finansowa pewność siebie ma konkretne przełożenie na plany dotyczące mobilności. Blisko 38 proc. przedsiębiorców rozważa nabycie samochodu do firmy w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Co istotne, tylko co dziesiąty właściciel firmy obawia się, że jego sytuacja finansowa ulegnie pogorszeniu w najbliższym roku, co stwarza solidny grunt pod długofalowe decyzje flotowe. Eksperci zauważają, że te kilka punktów procentowych wzrostu optymizmu w porównaniu do ubiegłych lat świadczy o realnej gotowości biznesu do poszukiwania nowoczesnych rozwiązań zapewniających mobilność.
Budżet na samochód od 100 do 150 tys. zł
Gdy jednak przyjrzymy się bliżej temu, jak ma wyglądać ten wymarzony samochód firmowy, uderza nas głęboki pragmatyzm. Polski biznes nie szuka luksusu, lecz solidności i przewidywalności kosztów. Aż 69 proc. planowanych zakupów to pojazdy fabrycznie nowe, a wybory te są silnie osadzone w twardej kalkulacji. Jeśli przedsiębiorca staje przed dylematem: bogato wyposażone auto z drugiej ręki czy nowy model w wersji podstawowej, aż 60 proc. wybiera tę drugą opcję.
Najczęściej wskazywany budżet na taki zakup mieści się w granicach od 100 do 150 tys. złotych, co wskazuje na dominację segmentu aut kompaktowych i miejskich. Warto dodać, że w przypadku rzadziej wybieranych aut używanych, poprzeczka ustawiona jest bardzo wysoko – blisko 80 proc. firm akceptuje jedynie pojazdy nie starsze niż pięcioletnie.
Elektromobilność czeka na przełom
Interesująco wygląda również kwestia napędów, gdzie elektromobilność wciąż czeka na swój prawdziwy przełom w sektorze B2B. Mimo rosnącej świadomości ekologicznej i wymogów prawnych związanych z raportowaniem ESG, samochody w pełni elektryczne stanowią zaledwie 9 proc. planowanych zakupów flotowych. Znacznie lepiej radzą sobie hybrydy, na które decyduje się co piąta firma.

Bariery pozostają od lat te same: wysoka cena zakupu, obawy o realny zasięg oraz wciąż niewystarczająca infrastruktura ładowania. Przedsiębiorcy wskazują, że do zmiany tych przyzwyczajeń potrzebują nie tylko samego produktu, ale kompleksowego wsparcia doradczego i narzędzi, które pozwolą im na konkretnych liczbach ocenić opłacalność przejścia na zeroemisyjność.
Podatkowe korzyści poszukiwane
W obszarze finansowania polski rynek pozostaje niezwykle konserwatywny, a „król” jest tylko jeden. Leasing klasyczny wybiera 65 proc. przedsiębiorstw, zostawiając daleko w tyle zakup za gotówkę (10 proc.) czy najem długoterminowy (8 proc.).
Firmy szukają przede wszystkim konkretnych korzyści podatkowych i finansowych, takich jak brak prowizji czy preferencyjne oprocentowanie. Jednocześnie obserwujemy ciekawą ewolucję w sposobie obsługi – choć samo auto wciąż wolimy odebrać w tradycyjnym salonie (50 proc.), to już połowa z nas chce zarządzać usługami dodatkowymi, takimi jak serwis czy ubezpieczenie, w pełni cyfrowo.
Z dystansem do azjatyckich marek
Największy rozdźwięk między biznesem a rynkiem konsumenckim widać jednak w podejściu do ekspansji marek z Azji. Podczas gdy chińskie samochody coraz śmielej poczynają sobie w statystykach sprzedaży dla klientów indywidualnych, polski biznes patrzy na nie z ogromnym dystansem.
Zainteresowanie tymi markami w segmencie B2B deklaruje jedynie 19 proc. przedsiębiorców. Choć ponad połowa z nich docenia atrakcyjną cenę, to na drodze do masowych zakupów stoją potężne bariery: brak zaufania do nowej technologii, obawy o jakość wykonania oraz niepewność co do dopasowania oferty do specyficznych potrzeb prowadzonej działalności.
Chińskie auta realną opcją
To ostrożne podejście biznesu ciekawie kontrastuje z wynikami raportu Santander Consumer Multirent z lutego 2026 roku, który analizuje nastroje ogółu polskich kierowców. Z tego badania wynika, że chińskie auta przestały być traktowane jako egzotyczna ciekawostka i stały się realną opcją dla szerokiego grona odbiorców.

Aż 72 proc. Polaków uważa, że wejście marek z Państwa Środka zwiększa konkurencyjność na naszym rynku, co dla 71 proc. ankietowanych jest sygnałem do spodziewanych spadków cen u wszystkich producentów. Co więcej, aż 76 proc. badanych widzi w nich realną alternatywę dla osób, których po prostu nie stać na coraz droższe modele z Europy czy Japonii.
Ostrożny optymizm konsumentów
Nastroje społeczne sugerują, że jesteśmy u progu wielkiej zmiany świadomościowej. Już 62 proc. Polaków deklaruje otwartość na zakup chińskiego auta, a blisko połowa uważa, że za dekadę to właśnie te marki zdominują europejskie drogi. Co ciekawe, największymi optymistami w tej kwestii są seniorzy oraz mężczyźni, którzy częściej dostrzegają w nowej konkurencji szansę na rynkowe ożywienie.
Jednak nawet w tak optymistycznym raporcie Santandera wybrzmiewają te same obawy, które hamują decyzje biznesu: 50 proc. badanych boi się szybkiej utraty wartości pojazdu, a 39 proc. wskazuje na potencjalne problemy z dostępnością serwisu i części zamiennych. Wygląda na to, że o ile polski konsument jest już gotowy na chińską rewolucję, o tyle polski przedsiębiorca woli poczekać, aż nowi gracze udowodnią swoją wartość w długodystansowym teście eksploatacyjnym.
Oskar Włostowski






