MENU
Produkcja limitowana

Renault za prawie 700 tys. zł. Ponad połowa produkcji już zarezerwowana

Renault wchodzi do ligi luksusowej. Przynajmniej pod kątem ceny.

Bazuje na miejskim Renault 5, ale kosztuje tyle co samochód sportowy uznanej marki. Mimo ceny zaczynającej się dziś od 160 tys. euro Renault zebrało już ponad tysiąc rezerwacji na 5 Turbo 3E. A najdroższe egzemplarze mogą kosztować ponad dwa razy więcej.

Renault 5 Turbo 3E tylko z daleka może wyglądać jak ekstremalna odmiana zwykłego Renault 5 E-Tech Electric. W rzeczywistości Francuzi zbudowali od podstaw zupełnie inny samochód: dwumiejscowy, bardzo szeroki, wykonany w dużej mierze z włókna węglowego i napędzany przez dwa silniki elektryczne umieszczone przy tylnych kołach.

Pomysł jest dokładnie taki sam jak niemal pół wieku temu. Oryginalne Renault 5 Turbo z 1980 roku także wyglądało jak radykalnie poszerzona wersja popularnego miejskiego modelu, ale pod karoserią kryło całkowicie zmienioną konstrukcję. Silnik przeniesiono za fotele, napęd trafiał na tył, a samochód powstał przede wszystkim z myślą o rajdach.

Nowe Turbo 3E technicznie diametralnie się różni. Renault zachowało za to samą filozofię: wziąć niewielki, rozpoznawalny samochód miejski i na jego bazie stylistycznej stworzyć coś kompletnie… nieprzystającego do reszty gamy.

555 KM i napęd wyłącznie na tył

W 5 Turbo 3E każde z tylnych kół ma własny silnik elektryczny. Łączna moc wynosi 555 KM, a elektroniczne sterowanie pozwala niezależnie regulować moment przekazywany na lewe i prawe koło. Renault podaje też wartość 4800 Nm, ale jest to moment mierzony przy kołach, więc nie można go bezpośrednio porównywać z wartościami podawanymi dla klasycznych silników.

Samochód ma przyspieszać od 0 do 100 km/h w mniej niż 3,5 sekundy i rozpędzać się do 270 km/h. Przy tym ma ważyć poniżej 1450 kg, co przy elektrycznym napędzie i baterii o pojemności 70 kWh jest stosunkowo niewielką wartością. Dużą rolę odgrywa karbonowa konstrukcja. Samochód ma tylko dwa miejsca, mierzy około 4,08 m długości, ale aż 2,03 m szerokości. Jest więc krótki jak miejski hatchback, a szerszy od wielu supersamochodów.

800 V i ładowanie w około 15 minut

5 Turbo 3E korzysta z architektury 800 V. Maksymalna moc ładowania DC ma wynosić 330 kW. Według Renault uzupełnienie energii od 15 do 80% w odpowiednich warunkach zajmie około 15 minut. Zasięg ma przekraczać 400 km WLTP, choć przy wykorzystywaniu pełnych osiągów trudno będzie oczekiwać wyniku zbliżonego do homologacyjnego.

Ładowarka pokładowa AC ma moc 11 kW. Samochód ma też obsługiwać funkcje dwukierunkowego przepływu energii. To pokazuje, że Turbo 3E nie jest po prostu drogim gadżetem ubranym w efektowne nadwozie. Renault wykorzystuje ten projekt również do sprawdzenia technologii, które w przyszłości mogą trafić do innych modeli.

Powstanie dokładnie 1980 sztuk

Liczba egzemplarzy również jest ukłonem w stronę historii. Renault wyprodukuje 1980 samochodów, bo właśnie w 1980 roku zadebiutowało pierwsze Renault 5 Turbo. Każde auto otrzyma indywidualny numer. Do wyboru będą również konfiguracje inspirowane historycznymi samochodami Renault, w tym malowaniami znanymi z rajdowych 5 Turbo i Turbo 2.

Producent nie zamierza przy tym traktować klienta jak nabywcy zwykłego Renault. Turbo 3E ma rozbudowany program indywidualizacji, pozwalający zmieniać nie tylko kolor nadwozia czy tapicerki, ale przygotować znacznie bardziej osobistą konfigurację wspólnie z projektantami marki.

Ponad połowa produkcji jest już zarezerwowana

Podczas Paris Motor Show 2026 przedstawiciele Renault potwierdzili, że ponad połowa planowanej produkcji ma już rezerwacje. Przy serii ograniczonej do 1980 egzemplarzy oznacza to ponad tysiąc samochodów. To istotne, bo nie mówimy jedynie o zapisaniu się do newslettera czy kliknięciu przycisku „jestem zainteresowany”. Na wcześniejszym etapie procesu rezerwacyjnego klient musiał wpłacić 50 tys. euro. Przy obecnym kursie to około 218 tys. zł. Kwota jest później zaliczana na poczet ceny samochodu. Oznacza to, że grupa zainteresowanych musiała już na bardzo wczesnym etapie projektu zaangażować naprawdę duże pieniądze.

Renault kosztuje dziś niemal 700 tys. zł

Kiedy Renault uruchamiało rezerwacje w 2025 roku, cena dla pierwszych klientów zaczynała się od 155 tys. euro. Obecnie producent podaje już 160 tys. euro brutto. To 699 tys. zł. I jest to dopiero cena wyjściowa, bez dodatkowego wyposażenia i rozbudowanej personalizacji.

Dla porównania mówimy więc o kwocie, za którą można już wybierać wśród pełnoprawnych samochodów sportowych marek premium. Renault nie próbuje jednak konkurować klasycznym rachunkiem mocy, osiągów czy prestiżu znaczka. Sprzedaje przede wszystkim bardzo limitowany produkt kolekcjonerski.

Niektóre egzemplarze mogą przekroczyć 1,5 mln zł

Tu robi się jeszcze ciekawiej. François Provost, prezes Renault, przyznał podczas salonu w Paryżu, że najmocniej spersonalizowane egzemplarze mogą kosztować ponad 350 tys. euro. To ponad 1,5 mln zł. Tak wysoka cena wynika z programu indywidualizacji. Renault chce dać klientom możliwość stworzenia samochodu znacznie bardziej wyjątkowego niż poprzez wybór kilku pozycji z konfiguratora. Marka przygotowuje również specjalne miejsca do obsługi nabywców, a cały proces zakupu ma bardziej przypominać zamawianie supersamochodu lub kolekcjonerskiego modelu niż wizytę w typowym salonie Renault.

Na samochód i tak trzeba jeszcze poczekać

Pierwotnie Renault mówiło o pierwszych dostawach w 2027 roku. Obecne informacje wskazują jednak, że proces szczegółowej konfiguracji będzie rozwijany w 2027 roku, a pierwsze samochody mają trafić do klientów w 2028 roku.

Oznacza to, że część osób, które wpłaciły pieniądze już na początku rezerwacji, będzie czekać na swoje auto około trzech lat. Mimo tego ponad połowa całej serii jest już sprzedana. To hołd dla historii… a przy okazji niewykluczone, że również całkiem niezła inwestycja.

Piotr Sobczyk

REKLAMA