MENU
BEV z „drugiej ręki”

Używany Volkswagen ID. Buzz – poradnik kupującego. Ceny, wersje, zasięg i typowe problemy

Volkswagen bardzo dobrze wykorzystał własną historię. ID.Buzz się nie starzeje
Źródło zdjęcia: PS

Volkswagen ID. Buzz z całą pewnością pozwala wyróżnić się na drodze. Retro styl inspirowany legendarnym „Ogórkiem”, ogromne wnętrze i elektryczny napęd tworzą bardzo ciekawy rodzinny samochód. Na rynku wtórnym ceny zaczynają już wyglądać kusząco, ale przed zakupem trzeba dokładnie sprawdzić baterię, elektronikę i historię akcji serwisowych.

ID. Buzz się nie starzeje

Są samochody, które po kilku latach szybko się starzeją. ID. Buzz zdecydowanie do nich nie należy – może dlatego, że od początku wygląda trochę tak, jakby miał już 60 lat? I w tym wypadku to komplement.

Volkswagen bardzo dobrze wykorzystał własną historię. Krótkie zwisy, niemal pionowa sylwetka, wielkie logo, dwukolorowe lakiery i proporcje nawiązujące do klasycznego T1 sprawiają, że nawet dziś Buzz wygląda świeżo i wyróżnia się na tle kolejnych podobnych do siebie modeli na drogach.

Nie jest też zwykłym dostawczakiem przerobionym na osobówkę. Powstał na elektrycznej platformie MEB (tej samej, co np. ID.3), ma akumulator w podłodze, ogromny rozstaw osi i bardzo przestronną kabinę. Krótka wersja mierzy 4,71 m długości, a mimo to oferuje wnętrze większe niż wiele znacznie dłuższych SUV-ów. Dziś to interesująca propozycja nie tylko na rynku aut nowych, ale również z drugiej ręki.

Pierwsze wersje ID. Buzz: 204 KM i 77 kWh

Produkcja ruszyła w 2022 roku. Pierwszy osobowy ID. Buzz występował głównie jako pięciomiejscowy model z krótkim rozstawem osi.

Napęd zapewniał silnik elektryczny przy tylnej osi o mocy 204 KM i 310 Nm. Akumulator miał 77 kWh pojemności użytkowej i 82 kWh brutto. To ważne przy przeglądaniu ogłoszeń, bo sprzedający podają raz jedną, raz drugą wartość.

Oficjalny zasięg wynosił około 420 km WLTP, maksymalna moc ładowania DC 170 kW, a prędkość maksymalną ograniczono do 145 km/h. To właśnie takich egzemplarzy jest dziś najwięcej na polskim rynku wtórnym.

Od 2024 roku ID. Buzz wyraźnie się poprawił

W 2024 roku pojawiła się zmodernizowana wersja z nowym silnikiem o mocy 286 KM i baterią 79 kWh netto. Do gamy dołączył również dłuższy ID. Buzz LWB z akumulatorem 86 kWh i możliwością przewożenia siedmiu osób.

Na szczycie oferty stanął usportowiony GTX. Ma dwa silniki, napęd 4MOTION i 340 KM. Zmieniło się także ładowanie. Krótki Buzz z baterią 79 kWh przyjmuje do 185 kW, a LWB z akumulatorem 86 kWh do 200 kW.

Jeszcze ważniejsza z punktu widzenia codziennego użytkowania była zmiana systemu multimedialnego. Nowsze auta dostały ekran 12,9 cala, szybszy komputer i podświetlane suwaki temperatury oraz głośności.

Jeżeli budżet pozwala, model po modernizacji jest więc zdecydowanie bardziej dopracowany.

Ile kosztuje używany ID. Buzz w Polsce?

Polski rynek nie jest ogromny – obecnie na Otomoto wystawionych jest tylko 14 ID.Buzzów. Dominują auta z lat 2022-2023 z napędem 204 KM.

Najtańsze sensowne osobowe egzemplarze zaczynają się obecnie w okolicach 155-160 tys. zł. Auto z 2022 roku i przebiegiem około 50 tys. km można znaleźć za mniej więcej 156 tys. zł. Egzemplarze z 2023 roku z przebiegami 25-45 tys. km kosztują zwykle około 165-180 tys. zł.

Lepiej wyposażone auta, egzemplarze z polskiego salonu albo z bardzo małym przebiegiem potrafią kosztować 190-210 tys. zł i więcej.

Trzeba uważać na pozornie bardzo tanie oferty. Część z nich to cesje leasingu albo kwoty netto, a nie realna cena całego samochodu.

Jaki jest realny zasięg?

Tu nie ma cudów. ID. Buzz jest wysoki, szeroki i ma aerodynamikę dużego vana.

Wczesne auta z baterią 77 kWh powinny w normalnych warunkach przejeżdżać mniej więcej 290-340 km. W mieście można uzyskać więcej, natomiast zimą i przy szybkiej jeździe autostradowej wynik będzie wyraźnie gorszy. Wersja LWB z baterią 86 kWh daje zwykle około 350-400 km realnego zasięgu.

Jeżeli Buzz ma być głównie autem rodzinnym do miasta, podmiejskich tras i wakacyjnych wyjazdów z ładowaniem po drodze, pierwsze 77 kWh spokojnie wystarczy. Jeżeli regularnie ma pokonywać długie autostradowe dystanse, większa bateria ma więcej sensu.

Sprawdź pompę ciepła i baterię

Pompa ciepła nie była standardem we wszystkich egzemplarzach. W starszych autach warto więc sprawdzić jej obecność po VIN.

Znacznie ważniejszy jest jednak stan baterii wysokonapięciowej. Nie należy sugerować się wyłącznie zasięgiem wyświetlanym po naładowaniu. To tylko prognoza zależna od stylu jazdy i temperatury.

Przed zakupem warto sprawdzić SoH, czyli rzeczywistą kondycję baterii. Volkswagen oferuje możliwość wykonania diagnostyki i uzyskania informacji o pozostałej pojemności.

Bateria jest objęta gwarancją na 8 lat lub 160 tys. km, a ochrona zakłada zachowanie minimum 70% pierwotnej pojemności użytkowej.

Obowiązkowo: sprawdzenie akcji serwisowej baterii

W 2026 roku pojawiła się istotna kampania dotycząca części samochodów wyprodukowanych między 2022 a 2024 rokiem.

Problem dotyczył określonych modułów akumulatora wysokonapięciowego. W skrajnych przypadkach mogły one nadmiernie się rozładowywać i przegrzewać.

Nie oznacza to, że każdy używany ID. Buzz z pierwszych lat produkcji jest problematyczny. Przed zakupem trzeba jednak podać VIN w ASO i sprawdzić, czy samochód był objęty kampanią oraz czy wykonano wszystkie wymagane czynności.

W zależności od auta mogła być potrzebna aktualizacja oprogramowania, kontrola baterii albo wymiana konkretnych modułów.

Elektronika to najsłabszy punkt pierwszych aut

Najwięcej narzekań właścicieli dotyczy systemu multimedialnego i elektroniki. Wczesny infotainment potrafi działać wolno, zawieszać się albo wymagać restartu. Krytykowano też niepodświetlane suwaki temperatury i głośności.

Podczas oględzin trzeba więc poświęcić elektronice więcej czasu niż zwykle. Sparuj telefon, sprawdź Android Auto lub Apple CarPlay, nawigację, kamerę cofania, klimatyzację, ogrzewanie foteli, systemy asystujące i wszystkie ekrany.

Warto też skontrolować klasyczny akumulator 12 V. Jego słaba kondycja może powodować wysyp pozornie niezwiązanych błędów elektroniki.

Drzwi, hamulce i opony też wymagają uwagi

Jeżeli oglądany egzemplarz ma elektryczne drzwi przesuwne i elektryczną klapę, każde z nich trzeba kilka razy otworzyć i zamknąć. Mechanizmy powinny działać płynnie, bez zatrzymywania i trzasków.

Drugim punktem są hamulce. Jak w wielu elektrykach, rekuperacja sprawia, że klasyczne tarcze pracują rzadziej. Mogą więc korodować nawet przy niewielkim przebiegu. Brytyjski Auto Express wskazuje ten problem jako jedną z częściej zgłaszanych przypadłości.

Trzeba też obejrzeć opony. ID. Buzz jest ciężki, ma dużo momentu obrotowego i często stoi na dużych felgach. Nierówne zużycie bieżnika może sugerować problemy z geometrią, a komplet dobrych opon 20- lub 21-calowych nie będzie tani.

Warto również obejrzeć podwozie i osłony baterii pod kątem mocnych uderzeń.

Praktyczność jest jego ogromną zaletą

Pod względem przestrzeni ID. Buzz nadal robi świetne wrażenie. Krótka wersja oferuje ponad 1100 l bagażnika za drugim rzędem siedzeń i ponad 2200 l po ich złożeniu.

Długi LWB jest jeszcze większy i może mieć pięć, sześć lub siedem miejsc. Jeżeli ktoś rzeczywiście potrzebuje dużego rodzinnego auta, różnica względem większości SUV-ów jest ogromna.

Przed zakupem trzeba jednak sprawdzić konkretną konfigurację, bo liczba miejsc i wyposażenie mocno różnią się między egzemplarzami.

Czy warto kupić używanego ID. Buzza?

Tak, ale dziś przede wszystkim dlatego, że cena zaczyna doganiać możliwości samochodu. Przy 160-180 tys. zł pierwsze egzemplarze Pro 77 kWh 204 KM wyglądają znacznie ciekawiej niż wtedy, gdy nowe kosztowały około ćwierć miliona. Nadal oferują świetny styl, dużo przestrzeni i bardzo dobry komfort jazdy.

Najrozsądniejszym wyborem wydaje się zadbany egzemplarz z lat 2022-2023, najlepiej z polskiego salonu, pełną historią, aktualnym oprogramowaniem, wykonaną akcją serwisową baterii i potwierdzonym SoH.

Jeżeli budżet pozwala, jeszcze lepszym wyborem jest wersja po modernizacji z 2024 roku. 286 KM, większa bateria, szybsze ładowanie i poprawione multimedia usuwają część największych słabości pierwszej odmiany.

Z pewnością ID.Buzz to jedno z najciekawszych na rynku połączeń wyglądu i praktyczności – ale jeśli ktoś często jeździ po autostradach, może nieco brakować mu zasięgu. Volkswagen w stylu retro doskonale sprawdzi się za to np. jako dostawczo-osobowy samochód przy okazji reklamujący firmę (każdy spojrzy na estetycznie oklejony egzemplarz), albo jako samochód „lokalny” do wożenia dużych rodzin i/lub dużych ładunków.

Piotr Sobczyk

REKLAMA