W skrócie:
- W lipcu samochody elektryczne osiągnęły 25,7‑procentowy udział w europejskim rynku nowych aut
- Sprzedaż BEV-ów wzrosła o 13,6 proc. rok do roku
- Europejskimi lokomotywami są Niemcy i Francja
- Rynek aut spalinowych topnieje szybciej niż przewidywali analitycy
Lipiec, czyli co mówią najnowsze dane?
Europejski rynek samochodów elektrycznych nie zwalnia tempa. Lipcowe dane zebrane przez E‑Mobility Europe, New Automotive i Fier Automotive pokazują, że auta na prąd osiągnęły już 25,7‑procentowy udział w sprzedaży nowych samochodów w Europie. To kolejny miesiąc, w którym BEV‑y, czyli pojazdy całkowicie elektryczne przebijają symboliczny próg jednej czwartej rynku.
Jak donosi Reuters, w samym lipcu zarejestrowano 224 266 takich aut, o 13,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Od stycznia do końca lipca licznik zatrzymał się na niemal 1,5 mln rejestracji, co oznacza wzrost o 30 proc. względem analogicznego okresu 2025 r.

Najmocniej ciągną rynek dwa największe kraje UE. Francja osiągnęła w lipcu rekordowy udział BEV na poziomie 35 proc., co przełożyło się na 44 378 rejestracji. Niemcy zanotowały 78 609 rejestracji i 29,3‑procentowy udział. To właśnie te dwa rynki – jak zauważa The Business Times – „zrównoważyły słabszy popyt w części pozostałych krajów”.
Kto jeszcze w czołówce?
Wciąż imponują kraje Nordyckie i Beneluks. Dania, z udziałem BEV na poziomie 80,1 proc., pozostaje najbardziej zelektryfikowanym rynkiem Europy. Finlandia osiągnęła 52,6 proc., Niderlandy 47,3 proc., Belgia 42,8 proc., a Szwecja 42,6 proc. Włoski rynek, po wygaśnięciu poprzednich dopłat, zanotował wyraźny spadek – z 10,1 proc. w czerwcu do 5,9 proc. w lipcu. Polska i Czechy pozostają w ogonie europejskiej elektryfikacji, z udziałami odpowiednio 4 proc. i 7,5 proc.
„Samochody elektryczne pozostają jedną z największych historii sukcesu Europy w 2026 roku, a rządy muszą zapewnić stabilne, przewidywalne polityki, aby utrzymać się w tym wzroście” – podkreśla w rozmowie z Reuters Chris Heron, sekretarz generalny E‑Mobility Europe. Jego słowa dobrze oddają napięcie, które widać w danych: tam, gdzie dopłaty są stabilne, rynek rośnie; tam, gdzie wygasają – jak we Włoszech – popyt natychmiast słabnie.
ACEA potwierdza trend
Lipcowe wyniki wpisują się w szerszy obraz pierwszego półrocza, który pod koniec lipca podsumowała ACEA. Według europejskiego stowarzyszenia producentów, w pierwszych sześciu miesiącach 2026 r. rejestracje nowych aut w UE wzrosły o 5,7 proc., a BEV‑y osiągnęły 20,7‑procentowy udział w rynku – wyraźnie więcej niż 15,6 proc. rok wcześniej. W tym czasie zarejestrowano 1 220 890 nowych aut elektrycznych, a największe wzrosty odnotowały Francja (+62,9 proc.), Niemcy (+48 proc.) i Dania (+41,2 proc.). Belgia również rosła, choć wolniej – o 8,2 proc.

ACEA zwraca uwagę, że to hybrydy pozostają najpopularniejszym napędem w UE. W pierwszym półroczu ich udział wyniósł 37,3 proc., a rejestracje sięgnęły 2,2 mln sztuk. Plug‑in hybrydy również odbiły, osiągając 9,8 proc. rynku i 577 735 rejestracji – głównie dzięki dynamicznym wzrostom we Włoszech (+84,3 proc.), Hiszpanii (+39 proc.) i Niemczech (+17,9 proc.).
Konwencjonalny napęd w odwrocie
Jednocześnie rynek spalinowy kurczy się szybciej, niż przewidywano jeszcze rok temu. Rejestracje aut benzynowych spadły o 17,2 proc., a ich udział w rynku obniżył się do 22,2 proc. Diesle zanotowały spadek o 16,5 proc., osiągając zaledwie 7,5 proc. udziału. Najmocniej tąpnęła Francja, gdzie sprzedaż aut benzynowych spadła aż o 34,2 proc.
Powyższe dane układają się w jeden, bardzo wyraźny trend – Europa przyspiesza elektryfikację, a jej tempo zależy przede wszystkim od stabilności polityki i skali wsparcia. Tam, gdzie dopłaty są przewidywalne, rynek rośnie w dwucyfrowym tempie. Tam, gdzie wygasają – jak np. we Włoszech – sprzedaż natychmiast hamuje. I to także niestety jest trend.
Oskar Włostowski







