W skrócie:
- Rejestracje nowych Tesli w Norwegii spadły w czerwcu o 43 proc. r/r – wynika z danych OFV
- Do końca czerwca br. udział samochodów elektrycznych w norweskich rejestracjach wyniósł 97,6 proc.
- Konkurencja zaczyna ciążyć amerykańskiemu producentowi na tym już nasyconym EV rynku
- Toyota, Volkswagen czy Volvo agresywnie walczą o klientów
- Zdaniem analityków Reutersa Tesla ma zakończyć drugi kwartał 2026 roku wzrostem dostaw na poziomie 5-9 proc. r/r
Tesla wyhamował w Norwegii
W norweskiej motoryzacji nic nie dzieje się przypadkiem. Gdy rynek jest nasycony jak żaden inny w Europie, a konkurencja rośnie z miesiąca na miesiąc, nawet liderzy muszą liczyć się z wahaniami nastrojów klientów. Najnowsze dane OFV pokazują, że w czerwcu Tesla wyraźnie straciła tempo. Rejestracje nowych aut marki spadły o 43 proc. rok do roku, do 3 222 sztuk (pierwsze miejsce i udział w tamtejszym rynku na poziomie 16,47 procent – przyp. red.). To mocny kontrast wobec majowego odbicia, kiedy Tesla zanotowała wzrost o 29 proc. i zarejestrowała 3 345 pojazdów.

Rejestracje z podziałem na marki w Norwegii w czerwcu 2026 r.:

Elektryczna Norwegia
Norwegia pozostaje rynkiem niemal całkowicie elektrycznym, z udziałem BEV przekraczającym w czerwcu 96,5 procent. Do końca czerwca br. udział samochodów elektrycznych w rejestracjach wyniósł 97,6 proc. W takim środowisku każdy ruch w danych sprzedażowych Tesli jest natychmiast widoczny.
Rejestracje z podziałem na modele w Norwegii w czerwcu 2026 r.:

Czerwcowy spadek nie jest jednak oderwany od szerszego kontekstu. W ostatnich miesiącach na rynku wyraźnie przybyło konkurentów – Toyota, Volkswagen czy Volvo agresywnie walczą o klientów, a ich najnowsze modele notują stabilne wzrosty. W efekcie Tesla, mimo wciąż silnej pozycji, musi mierzyć się z presją, której wcześniej praktycznie nie doświadczała – analizują branżowi eksperci.
Europa dla Tesli ma być najważniejsza
Jednocześnie globalne dane pokazują zupełnie inny obraz. Jak pisze Reuters w analizie opublikowanej dzień wcześniej, Tesla ma zakończyć drugi kwartał 2026 roku wzrostem dostaw na poziomie 5-9 proc. rok do roku. Według szacunków Visible Alpha, cytowanych przez Global Banking & Finance Review, Wall Street oczekuje około 402 780 dostaw, a Goldman Sachs podniósł prognozę do około 420 000 sztuk. Największy impuls ma pochodzić z Europy, gdzie – jak zauważają analitycy – skok cen paliw wywołany wojną w Iranie zwiększył zainteresowanie elektrykami zarówno na rynku nowych, jak i używanych aut.

Europa ma być dla Tesli najmocniejszym regionem w całym kwartale. Deutsche Bank prognozuje wzrost na poziomie niemal 40 proc., podczas gdy Chiny mają urosnąć o 3 proc., a Ameryka Północna zanotować spadek o 21 proc. po wygaśnięciu federalnej ulgi podatkowej na EV. W tle pojawia się również wątek technologiczny: europejskie głosowanie nad szerszym dopuszczeniem systemu Full Self-Driving może stać się kolejnym katalizatorem popytu, choć na razie oprogramowanie działa tylko w kilku krajach.
Reasumując
Czerwcowy zjazd w Norwegii nie musi więc oznaczać trwałego osłabienia Tesli. Bardziej przypomina korektę po majowym odbiciu i sygnał, że rynek, który przez lata był dla marki bezpieczną przystanią, staje się coraz bardziej wymagający. W skali globalnej Tesla wciąż rośnie – ale w Norwegii, gdzie elektryfikacja osiągnęła poziom niemal absolutny, każdy procent zaczyna mieć znaczenie.
Oskar Włostowski






