W skrócie:
- W hiszpańskiej Vitorii ruszyła produkcja luksusowego minivana Mercedesa
- VLE imponuje luksusem i osiągami, które można doświadczyć w S-klasie
- Odmianę VLE 400 4MATIC wyposażono w dwa motory, co przełożyło się na moc 310 kW (420 KM)
- Producent deklaruje możliwość odzyskania 355 km zasięgu w 15 minut przy ładowaniu prądem stałym o mocy powyżej 300 kW
- Ceny modelu w Europie zaczynają się od 82 260 euro, czyli ok. 353 tys. zł
Mercedes VLE, czyli elektryczny van, który chce być limuzyną
Stuttgarczycy oficjalnie rozpoczęli produkcję modelu VLE w zakładzie w Vitorii (stolica Kraju Basków ,Hiszpania – przyp. red.), co portal MSN określa jako „strategiczne uruchomienie masowej produkcji średniej wielkości elektrycznego vana dla rynku międzynarodowego”.
Branżowe media zwracają uwagę, że to jednocześnie powrót marki do segmentu vanów np. w USA po wycofaniu modelu Metris (tamtejsza nazwa modeli z serii V) w 2023 roku. Przy czym MSN jednocześnie podkreśla, że VLE ma być „pozycjonowany jako oferta premium, a nie pojazd użytkowy”.

VLE, to projekt, który ma połączyć komfort limuzyny z funkcjonalnością dużego vana. Electric Car Report pisze wprost, że to „elektryczny luksusowy pojazd pasażerski”, zaprojektowany dla rodzin, operatorów transportu premium i klientów prowadzących aktywny tryb życia. W praktyce oznacza to zupełnie nową architekturę 800 V, zaawansowane oprogramowanie MB.OS i wnętrze, które może pomieścić do ośmiu dorosłych pasażerów.
Zasięg, osiągi i ładowanie: liczby, które robią wrażenie
VLE oferuje „ponad 700 kilometrów zasięgu WLTP”, co czyni go jednym z najdalej jeżdżących elektrycznych vanów na rynku na pełnym ładowaniu. Odpowiada za to nowy akumulator NMC o pojemności użytkowej 115 kWh. Mercedes deklaruje również możliwość odzyskania 355 km zasięgu w 15 minut przy ładowaniu prądem stałym o mocy powyżej 300 kW.
Wersja VLE 300 korzysta z przedniego silnika o mocy 203 kW, natomiast odmiana VLE 400 4MATIC dodaje drugi motor i osiąga 310 kW, czyli 420 KM. Mocniejsza wersja przyspiesza do 60 mph (96 km/h) w 6,4 sekundy – wynik nietypowy dla pojazdu tej wielkości. Aerodynamika również robi swoje. Współczynnik oporu powietrza wynosi zaledwie 0,25.
Komfort jak w klasie S, zwrotność jak w CLA
Mercedes wyposażył VLE w zawieszenie AIRMATIC, które automatycznie obniża się przy wyższych prędkościach i może podnieść auto o 40 mm, gdy wymaga tego teren. The Car Guide zauważa, że konstrukcja zawieszenia jest „jak w samochodzie Formuły 1”, co pozwoliło uzyskać idealnie płaską podłogę.
Jeszcze ciekawsza jest tylna oś skrętna. Electric Car Report podaje, że przy skręcie do 7 stopni średnica zawracania wynosi około 11 metrów – tyle co kompaktowy Mercedes CLA. The Car Guide potwierdza, że VLE „jest zwinny jak samochód osobowy”, mimo że jest o 10 cm dłuższy od GLS‑a.
Wnętrze: kino, salon i biuro w jednym
Mercedes nie ukrywa, że VLE ma być mobilnym salonem. Branżowe media zwracają uwagę na opcjonalny 31,3‑calowy ekran 8K, który wysuwa się z podsufitki po komendzie „Hej Mercedes, rozpocznij doświadczenie kinowe”. The Car Guide dodaje, że w tym samym momencie „zasłony automatycznie się zamykają”, tworząc atmosferę prywatnego kina.

Z przodu dostępny jest zestaw trzech ekranów pod wspólną taflą szkła – tzw. MBUX Superscreen. Z tyłu pasażerowie mogą korzystać z systemu Rear Space Experience, a opcjonalny system audio Burmester 3D z 22 głośnikami i Dolby Atmos zamienia kabinę w salę koncertową.
Fotele można konfigurować w układach od pięciu do ośmiu miejsc. System Roll&Go pozwala na ich przesuwanie, składanie i wyjmowanie, a wersje elektryczne oferują zdalną zmianę ustawień przez aplikację Mercedes me. Jak podkreśla Electric Car Report, dostępne są cztery gotowe tryby: Executive, Baggage, People & Baggage i Standard.

Technologia i bezpieczeństwo
VLE korzysta z zestawu 10 kamer, pięciu radarów i 12 czujników ultradźwiękowych. Centralny komputer osiąga 254 TOPS, a systemy wsparcia obejmują m.in. DISTRONIC, Evasive Steering Function Plus i funkcję automatycznego cofania po zapamiętanej trasie do 150 metrów.
Mercedes zapowiada również MB.DRIVE ASSIST PRO oraz przyszłą funkcję CITY PRO, która ma pojawić się w aktualizacji OTA.


Konkurencja: kto naprawdę musi się bać?
Segment elektrycznych vanów premium dopiero się rodzi, ale konkurenci już ustawiają się w kolejce. Najbardziej oczywistym rywalem jest Volkswagen ID. Buzz, choć The Car Guide zauważa, że Mercedes „ma nadzieję, iż wyciągnął wnioski z błędów Volkswagena przy premierze ID. Buzza”. VW oferuje jednak mniejszy zasięg (około 420 km WLTP), mniej zaawansowane systemy multimedialne i bardziej lifestyle’owy charakter.

Drugim graczem jest Lexus LM, który choć nie jest elektryczny, celuje w podobną grupę klientów premium. LM oferuje luksusowe fotele typu lounge, ale nie ma ani 800‑V architektury, ani możliwości pełnej konfiguracji wnętrza jak VLE.
W USA Mercedes będzie konkurował również z Kią Carnival EV (debiut zapowiadany wkrótce – przyp. red.), która ma być tańsza, ale mniej luksusowa.
Na tle konkurencji VLE wyróżnia się przede wszystkim zasięgiem, technologią i poziomem personalizacji kabiny. To bardziej elektryczna limuzyna niż klasyczny minivan.
Czy to właściwy moment?
Minivany znów zyskują na popularności, choć nie można mówić o pełnym renesansie segmentu. Mercedes może więc trafić w idealny moment – klienci szukają przestrzeni i komfortu, ale nie chcą kolejnego SUV‑a.
Ceny w Europie zaczynają się od 82 260 euro, czyli ok. 353 tys. zł, a tańsze wersje mają pojawić się pod koniec 2026 roku. W Ameryce Północnej model zadebiutuje jako rocznik 2028.
Oskar Włostowski






