Piknik w Wiśle

Elektryczne Subaru. Ile zostało z dawnego charakteru marki?

Według danych prezentowanych przez Subaru zakup auta elektrycznego rozważa obecnie zaledwie 17% klientów marki
Źródło zdjęcia: Subaru

Subaru nigdy nie było marką dla każdego. I chyba właśnie dlatego ma tak wierne grono fanów. Przez lata samochody z sześcioma gwiazdami na masce wybierali ludzie, którzy bardziej od modnych gadżetów cenili zdrowy rozsądek. Forester czy Outback rzadko były najładniejsze, najszybsze albo najbardziej prestiżowe w swojej klasie. Za to można było na nich polegać. I to dla wielu było najważniejsze.

Świat się zmienia. Silniki typu boxer, które przez lata były jednym z symboli Subaru, powoli przechodzą do historii. Napęd na cztery koła też przestał być czymś wyjątkowym. Dzisiaj dwa silniki elektryczne i AWD może mieć praktycznie każdy producent. Nic więc dziwnego, że wielu fanów marki zadaje sobie pytanie: czym Subaru będzie wyróżniać się za kilka lat?

Odpowiedzi na to pytanie szukaliśmy podczas tegorocznego Pikniku Subaru w Wiśle. To jedno z tych wydarzeń, które pozwalają nie tylko zobaczyć nowe modele, ale też lepiej zrozumieć samą markę i ludzi, którzy od lat pozostają jej wierni. W tegorocznej edycji udział wzięło ponad 350 uczestników i przeszło 100 samochodów, co samo w sobie pokazuje, jak silną społeczność udało się Subaru zbudować wokół swoich modeli.

Tegoroczna edycja była także szczególna, bo właśnie tutaj po raz pierwszy w Polsce pokazano nowego E-Outbacka. Samochód, który z mocą 381 KM stał się najmocniejszym seryjnym Subaru w historii. Samemu modelowi poświęciliśmy już osobny materiał tutaj.

Nas jednak równie mocno interesowało to, jak klienci Subaru podchodzą dziś do elektromobilności i jak sama marka zamierza odnaleźć się w świecie, w którym silniki spalinowe powoli ustępują miejsca elektrykom.

Elektryczne Subaru. Ile zostało z dawnego charakteru marki? - photo 30

Największym wyzwaniem Subaru nie jest zbudowanie elektryka

Przez lata Subaru sprzedawało coś więcej niż samochody. Dla wielu kierowców równie ważne jak konkretne modele były charakterystyczne cechy marki: silniki boxer, symetryczny napęd na cztery koła i nieco własna droga podążania za trendami.

Dziś, gdy motoryzacja coraz szybciej przechodzi na napędy elektryczne, właśnie te elementy stają się punktem wyjścia do najciekawszego pytania: jak przenieść charakter Subaru do świata, w którym większość aut korzysta z bardzo podobnych rozwiązań technicznych?

Według danych prezentowanych przez Subaru zakup auta elektrycznego rozważa obecnie zaledwie 17% klientów marki. To niewiele, ale trudno uznać to za zaskoczenie. Subaru pozostaje w Polsce marką niszową, sprzedającą około 1200 samochodów rocznie i opierającą swoją pozycję na wyjątkowo wiernej grupie odbiorców.

To właśnie dlatego transformacja w kierunku elektromobilności może być dla producenta większym wyzwaniem niż dla wielu konkurentów. Nie chodzi o sam produkt tutaj Subaru pokazuje, że jest w stanie zbudować elektryka na miarę dzisiejszych czasów, trudniejszym zadaniem jest przekonaniem do niego swoich klientów i udowodnienie, że auto bez boxera pod maską wciąż może być pełnoprawnym Subaru.

Elektryczne Subaru. Ile zostało z dawnego charakteru marki? - photo 6

Widać to zresztą po nowych modelach, które mają trafiać do zupełnie różnych klientów. Solterra była pierwszym elektrycznym modelem w historii marki i jednocześnie próbą przeniesienia do świata elektromobilności cech, z którymi Subaru kojarzone jest od lat. Z kolei E-Outback pokazuje, że producent nie zamierza podchodzić do elektrycznej ofensywy zachowawczo. Debiutuje od razu jako najmocniejsze seryjne Subaru w historii.

Z biznesowego punktu widzenia najważniejszy może okazać się jednak najmniejszy z całej trójki – Uncharted. To właśnie on ma największe szanse zostać najbardziej wolumenowym elektrykiem w gamie. Co ciekawe, Subaru zdecydowało się tutaj na ruch, który jeszcze kilka lat temu byłby niemal herezją.

Uncharted będzie dostępny również w wersjach z napędem na jedną oś (FWD). Dla większości producentów nie jest to żadna sensacja. Dla Subaru już tak. W końcu przez lata napęd na cztery koła był czymś więcej niż wyposażeniem – był częścią tożsamości marki.

To pokazuje, że nawet Subaru zaczyna rozumieć, że świat się zmienia. Jeśli marka chce zwiększać sprzedaż samochodów elektrycznych, musi wyjść poza swoją dotychczasową grupę odbiorców. A właśnie do tego najlepiej nadaje się Uncharted – mniejszy, bardziej przystępny i pozbawiony części kompromisów, które dla nowych klientów mogłyby stanowić barierę wejścia do świata Subaru.

Elektryczne Subaru. Ile zostało z dawnego charakteru marki? - photo 31

Subaru Solterra. Więcej Subaru, niż można się spodziewać

Solterra była modelem, z którym spędziliśmy podczas pikniku najwięcej czasu. I właśnie ona miała odpowiedzieć na pytanie, czy w elektrycznym Subaru nadal można odnaleźć cechy, za które kierowcy pokochali kiedyś Forestera czy Outbacka.

Specyfikacja Solterry nie próbuje szokować rekordowymi wartościami, ale trudno znaleźć w niej słaby punkt. Dwa silniki elektryczne generujące 343 KM, akumulator o pojemności 73,1 kWh i standardowy napęd na cztery koła tworzą zestaw, który na tle konkurencji prezentuje się bardzo konkurencyjnie. Pytanie nie brzmiało więc, czy Solterra jest wystarczająco mocna, lecz czy nadal czuć w niej charakter Subaru.

Co ciekawe, Solterra jest technicznym bliźniakiem Toyoty bZ4X. Oba modele powstały w ramach wspólnego projektu i korzystają z tej samej platformy. To sprawia, że tym bardziej ciekawiło nas, czy Subaru udało się nadać temu samochodowi własny charakter. Żeby to sprawdzić, zabraliśmy Solterrę na terenowy przejazd przygotowany przez organizatorów Pikniku Subaru. I trzeba przyznać, że właśnie tam samochód zrobił na nas największe wrażenie.

Już po kilku minutach jazdy okazało się, że organizatorzy nie zamierzają oszczędzać ani kierowców, ani samochodów. Trasa prowadziła przez miejsca, w które raczej nie mielibyśmy odwagi zapuszczać się prywatnymi autami. Strome i kamieniste podjazdy czy głębokie koleiny wyglądały momentami znacznie groźniej niż na zdjęciach, ale Solterra radziła sobie z nimi z zaskakującym spokojem.

Dopiero w takich warunkach można było zrozumieć, jakie elementy Subaru uznało za najważniejsze podczas projektowania swojego pierwszego elektryka. Największą robotę robi tutaj prześwit wynoszący aż 21,1 cm. Dla porównania większość popularnych SUV-ów oferuje około 17-19 cm. Kilka dodatkowych centymetrów może nie wygląda imponująco w tabelce, ale kiedy pod autem pojawia się większy kamień albo głęboka koleina, różnicę czuć od razu.

Elektryczne Subaru. Ile zostało z dawnego charakteru marki? - photo 72
Elektryczne Subaru. Ile zostało z dawnego charakteru marki? - photo 11

Pomaga również napęd na cztery koła oraz system X-Mode, dobrze znany z innych modeli Subaru. Kierowca wybiera odpowiedni tryb jazdy, a samochód sam zarządza pracą napędu, hamulców i kontroli trakcji. Dzięki temu nawet na luźnym szutrze czy stromszym podjeździe Solterra zachowuje się spokojnie i przewidywalnie, dając kierowcy sporo pewności siebie.

I właśnie tutaj najlepiej widać filozofię Subaru. Zamiast próbować wygrać kolejnym rekordem mocy czy przyspieszenia, Japończycy skupili się na tym, żeby ich pierwszy elektryk nadal dobrze czuł się poza asfaltem. Solterra nie sprawia wrażenia samochodu stworzonego po to, żeby kogokolwiek na siłę przekonać do elektromobilności. Sprawia raczej wrażenie Subaru, które po prostu dostało napęd elektryczny.

Po wizycie w Wiśle łatwo dojść do jednego wniosku. Subaru nie stoi dziś przed wyzwaniem technologicznym. Pierwsze elektryczne modele pokazują, że marka potrafi budować samochody na miarę swoich czasów. Znacznie ciekawsze jest pytanie, czy uda jej się zrobić to bez utraty charakteru, który przez lata przyciągał klientów.

Patrząc na Solterrę można odnieść wrażenie, że przynajmniej na razie Subaru nie próbuje wymyślać się na nowo. Próbuje po prostu przenieść swoje dotychczasowe wartości do świata samochodów elektrycznych.

A czy klienci uznają, że to wystarczy? Na odpowiedź przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

P.S. Na koniec warto pochwalić organizatorów samego Pikniku Subaru. Świetna organizacja, bogaty program atrakcji, możliwość jazd testowych, spotkań z innymi użytkownikami marki i luźna, rodzinna atmosfera sprawiają, że jest to wydarzenie, które każdy fan Subaru powinien odwiedzić przynajmniej raz.

Piotr Ziółkowski

Fot. Subaru

REKLAMA