Analiza

Firmowe auta wciąż na benzynę. Dlaczego większość państw UE nie daje jasnego sygnału do elektryfikacji?

Firmy wciąż mają problem z elektryfikacją swoich flot

Odpowiedzią na to pytanie jest nowa analiza Transport & Environment, która odsłania niewygodną prawdę – w dwóch trzecich państw UE firmy wciąż nie dostają wyraźnego podatkowego sygnału, by wybierać auta elektryczne. A to właśnie one odpowiadają za blisko 60 proc. nowych rejestracji i decydują o tym, jak szybko Europa uniezależni się od ropy – uważają eksperci.

Kiedy w Brukseli trwa dyskusja o przyszłości flot firmowych, najnowsze dane Transport & Environment – cytowane m.in. przez Reutersa – brzmią jak zimny prysznic. Organizacja, która od lat monitoruje polityki transportowe państw UE, wskazuje, że tylko dziewięć z dwudziestu siedmiu krajów Wspólnoty oferuje firmom realne zachęty podatkowe do wyboru samochodów elektrycznych. W pozostałych państwach różnica podatkowa między autem elektrycznym a spalinowym nie rekompensuje wyższego kosztu zakupu EV, który według T&E wynosił w 2025 roku 10 650 euro (ok. 45 tys. zł).

To oznacza, że w 18 krajach UE firmy nadal widzą większy sens ekonomiczny w rejestrowaniu aut benzynowych czy diesli. A to poważny problem, bo – jak przypomina T&E – samochody firmowe odpowiadają za 59 proc. nowych rejestracji i aż 78 proc. importowanej ropy zużywanej przez nowe auta. Innymi słowy: jeśli Europa chce ograniczyć zależność od paliw kopalnych, musi zacząć od flot – czytamy w komunikacie prasowym.

Które państwa wspomagają rynek?

Reuters podaje, że wśród dziewięciu państw, które faktycznie niwelują różnicę cenową między EV a autem spalinowym, są m.in. Francja, Holandia, Belgia i Dania. Kolejne sześć – w tym Włochy i Finlandia – oferuje ulgi pokrywające ponad połowę różnicy, ale wciąż niewystarczająco, by mówić o pełnym wyrównaniu kosztów. Najgorzej wypada jednak grupa dwunastu państw, wśród których znalazły się Niemcy, Hiszpania i Polska. Tam ulgi podatkowe rekompensują mniej niż połowę różnicy cenowej, co w praktyce oznacza brak skutecznych zachęt.

To właśnie te rynki – jak zauważają dziennikarze – odpowiadają za 52 proc. wszystkich rejestracji firmowych aut o wysokim zużyciu paliwa. W Niemczech sytuacja jest wręcz paradoksalna: według T&E duże benzynowe auto segmentu E może dawać firmie netto nawet 6190 euro (26 tys. zł) przewagi podatkowej w ciągu czterech lat. W praktyce oznacza to, że państwo dopłaca do użytkowania paliwożernego samochodu. Jeszcze mocniej brzmi wyliczenie T&E, według którego niemieckie firmy otrzymują około 10 000 euro subsydium na auto spalinowe – ponad dwukrotnie więcej niż w jakimkolwiek innym kraju UE.

firmowe

Kontrast z Belgią czy Danią jest uderzający. Belgia, która w 2021 roku wprowadziła reformę podatkową, zwiększyła udział firmowych EV z 8,8 proc. do 54,2 proc. w 2025 roku. Dania, lider zestawienia T&E, nakłada na firmowe auta benzynowe obciążenia podatkowe rzędu 37 000 euro, podczas gdy Niemcy – jak podkreśla organizacja – de facto je subsydiują.

Różnice widać także w przychodach państw z podatków paliwowych. T&E wylicza, że na każdy litr benzyny spalony przez firmowe auta Niemcy „dopłacają” 0,50 euro, podczas gdy Francja zyskuje 10,30 euro, Portugalia 4,50 euro, a Słowenia 2,10 euro. Polska, z przychodem rzędu 0,40 euro na litr, znajduje się w ogonie zestawienia.

Ten układ nie może się „zabetonować”

Transport & Environment ostrzega, że bez zmian Europa może „zabetonować” swoją zależność od ropy na dekady. Do 2030 roku firmy mają zarejestrować około 20 milionów nowych aut spalinowych, jeśli obecne przepisy nie zostaną zmienione. Dlatego organizacja apeluje, by w procedowanym obecnie rozporządzeniu Clean Corporate Vehicles utrzymać zapis o zakończeniu subsydiów dla aut spalinowych i pozostawieniu ich wyłącznie dla elektryków produkowanych w Europie. To – jak argumentuje T&E – nie tylko ograniczy import ropy, ale też wzmocni europejski przemysł motoryzacyjny.

Stef Cornelis z T&E mówi wprost, że największe rynki – Niemcy, Hiszpania, Włochy i Polska – „nie wykonały jeszcze koniecznych reform”, by różnica podatkowa faktycznie przekraczała cenową przewagę aut spalinowych. A bez tego firmy nadal będą wybierać to, co dziś bardziej opłacalne: benzynę.

Wnioski

Serwis Impakter.com, komentując dane T&E, podkreśla, że brak skutecznych zachęt podatkowych może spowolnić transformację transportu, bowiem to właśnie sektor firmowy jest kluczowy dla redukcji emisji. Jeśli przedsiębiorstwa nie dostaną jasnego sygnału, to elektryfikacja będzie postępować wolniej, niż zakładają unijne cele. Wniosek? Jeden, ale kluczowy – Europa stoi dziś przed prostym wyborem: albo zmieni system podatkowy tak, by premiował „elektryki”, albo jeszcze przez wiele lat będzie płacić za swoją zależność od ropy – zarówno finansowo, jak i politycznie.

Oskar Włostowski

REKLAMA