Prosument z kalkulatorem

Magazyny energii ruszyły z impetem. 16% budżetu zniknęło w tydzień

Program można traktować nie tylko jako wsparcie dla gospodarstw domowych, ale jako element szerszej strategii stabilizacji całego systemu energetycznego
Źródło zdjęcia: Łukasz Lewandowski, EV Klub Polska

Nowy program wsparcia dla przydomowych magazynów energii, uruchomiony przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wystartował 30 marca 2026 roku i już po kilku dniach pokazał skalę zainteresowania prosumentów. Dane po pierwszym tygodniu naboru nie pozostawiają wątpliwości – tempo składania wniosków jest bardzo wysokie, a znacząca część środków została rozdysponowana praktycznie od razu.

W skrócie:

  • Program wsparcia dla przydomowych magazynów energii ruszył 30 marca
  • Dane po pierwszym tygodniu naboru nie pozostawiają wątpliwości – tempo składania wniosków jest bardzo wysokie
  • Do 7 kwietnia 2026 roku odnotowano 2 794 zgłoszenia
  • Łączna kwota wnioskowanego wsparcia osiągnęła 53,6 mln zł, co oznacza wykorzystanie 16%
  • Całkowity subsydialny budżet wynosi 335 mln zł

Magazyny energii i lawina wniosków

Już w dniu uruchomienia programu wpłynęło 407 wniosków. Do 7 kwietnia 2026 roku (do godziny 8:00 – przyp. red.), liczba ta wzrosła do 2 794 zgłoszeń. Łączna kwota wnioskowanego wsparcia osiągnęła 53,6 mln zł, co oznacza wykorzystanie 16% całkowitego budżetu wynoszącego 335 mln zł. Wszystkie wnioski znajdują się na etapie rejestracji i oczekują na ocenę formalną oraz merytoryczną, a nabór – zgodnie z harmonogramem – potrwa do 24 kwietnia.

Refinansowanie, a nie prosta dotacja

To, co szczególnie istotne, to charakter samego programu. W przeciwieństwie do wcześniejszych edycji wsparcia dla prosumentów, tym razem mamy do czynienia z mechanizmem refinansowania. Oznacza to, że pieniądze trafiają do osób, które już wcześniej zrealizowały inwestycję – w określonym przedziale czasowym od 1 sierpnia 2024 roku do 31 października 2025 roku. Warunkiem jest posiadanie instalacji fotowoltaicznej podłączonej do sieci o mocy od 2 do 20 kW oraz zawarcie umowy z operatorem systemu dystrybucyjnego.

Z punktu widzenia rynku to bardzo ważna zmiana. Program nie generuje nowych inwestycji „tu i teraz”, lecz poprawia opłacalność tych, które już zostały zrealizowane. Jednocześnie pokazuje, jak duża liczba gospodarstw domowych już zdecydowała się na rozbudowę swoich instalacji o magazyny energii lub ciepła, nawet bez gwarancji dotacji.

Maksymalnie do 28 000 zł

Struktura wsparcia również jasno wskazuje priorytety państwa. Maksymalna kwota dofinansowania wynosi 28 000 zł na jednego beneficjenta, przy czym dotacja nie może przekroczyć 50% kosztów kwalifikowanych. Największe środki przewidziano na magazyny energii – do 16 000 zł, przy minimalnej pojemności 2 kWh. Instalacje fotowoltaiczne mogą liczyć maksymalnie na 7 000 zł, a magazyny ciepła na 5 000 zł.

Nacisk na magazyny energii nie jest przypadkowy. Jak podkreślała prezes NFOŚiGW Dorota Zawadzka-Stępniak, „magazyny energii stają się naturalnym uzupełnieniem fotowoltaiki i innych źródeł odnawialnych – pozwalają stabilizować produkcję, optymalizować zużycie i budować bardziej odporny system elektroenergetyczny”. W praktyce chodzi o rozwiązanie jednego z największych problemów polskiej energetyki prosumenckiej – nadprodukcji energii w godzinach szczytu i jej niedoboru wieczorem.

Z kolei zastępca prezesa Funduszu Paweł Augustyn zwraca uwagę na aspekt finansowy dla gospodarstw domowych. Jak zaznaczył, program ma sprawić, że „więcej rodzin będzie mogło realnie obniżyć rachunki i korzystać z czystej energii, a cały system stanie się stabilniejszy i odporniejszy”.

Następca popularnego programu

Szybkie tempo wykorzystania środków pokazuje jednak coś jeszcze – rynek był na taki program gotowy. Po zakończeniu „Mój Prąd 6.0” powstała luka, którą ten nabór ma wypełnić. Jednocześnie inwestycje w magazyny energii przestały być niszowym dodatkiem do fotowoltaiki, a zaczynają pełnić kluczową rolę w zarządzaniu energią na poziomie gospodarstw domowych.

W szerszym kontekście wpisuje się to w ambitne plany rządu. Zakłada się, że do końca obecnej kadencji parlamentu w Polsce będzie działać 200 000 przydomowych magazynów energii. Co ciekawe, ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oceniła ten cel jako „mało ambitny”, sugerując, że może on zostać osiągnięty znacznie szybciej – nawet do końca roku.

Jeśli zestawić te deklaracje z tempem składania wniosków, trudno uznać je za przesadnie optymistyczne. Już pierwszy tydzień pokazał, że zainteresowanie jest ogromne, a barierą nie jest popyt, lecz dostępność środków i tempo ich dystrybucji.

Rosnący segment

Program ma jeszcze jeden wymiar. W Polsce funkcjonuje już ponad 1,6 mln mikroinstalacji fotowoltaicznych, które coraz mocniej wpływają na stabilność sieci elektroenergetycznej. Bez rozwoju magazynowania energii dalszy wzrost tego segmentu będzie coraz trudniejszy. Dlatego obecny program można traktować nie tylko jako wsparcie dla gospodarstw domowych, ale jako element szerszej strategii stabilizacji całego systemu energetycznego.

Widać wyraźnie, że rynek przechodzi przejście od prostego montowania paneli fotowoltaicznych do bardziej zaawansowanego zarządzania energią na poziomie domu. A to oznacza, że kolejny etap transformacji energetycznej w Polsce właśnie się rozpędza.

Piotr Sobczyk

REKLAMA