W skrócie:
- Od dziś czyli 9 do 15 marca policja w Polsce i wielu innych krajach Europy prowadzi skoordynowaną akcję „Operation Seatbelt”
- Europejscy funkcjonariusze sprawdzają, czy kierowcy i pasażerowie mają zapięte pasy bezpieczeństwa oraz czy dzieci są przewożone zgodnie z przepisami
- Podczas jednej pozornie rutynowej kontroli można szybko stracić sporą część limitu punktów
Policja sprawdzi nie tylko kierowców
„Operation Seatbelt” to jedna z cyklicznych operacji organizowanych przez ROADPOL, czyli europejską sieć policji ruchu drogowego. Tegoroczna edycja rozpoczęła się dziś – czyli 9 marca – i potrwa do 15 marca 2026 r.
Jej celem jest egzekwowanie dwóch podstawowych obowiązków: zapinania pasów przez wszystkie osoby jadące samochodem oraz prawidłowego przewożenia dzieci w fotelikach lub innych urządzeniach przytrzymujących.
Funkcjonariusze zaglądają do wnętrz samochodów
Tym razem nie chodzi tylko o zachowanie kierowców na drogach. Podczas kontroli sprawdzane są wszystkie miejsca w samochodzie, również tylna kanapa. oba może stanowić zagrożenie także dla osób siedzących z przodu.

ROADPOL wprost wskazuje, że brak pasów i niewłaściwe użycie systemów ochronnych dla dzieci nadal należą do istotnych czynników zwiększających ryzyko ciężkich obrażeń i ofiar śmiertelnych w wypadkach.
Kierowcy mogą spodziewać się zarówno zwykłych kontroli drogowych, jak i specjalnie przygotowanych punktów kontrolnych. Funkcjonariusze mają zwracać uwagę nie tylko na sam fakt zapięcia pasów, ale także na to, czy dziecko jedzie w foteliku odpowiednim do wzrostu i masy ciała oraz czy urządzenie zostało poprawnie zamontowane. Warto pamiętać, że źle zainstalowany fotelik nie daje ochrony, jakiej oczekuje kierowca i jakiej wymagają przepisy.
Mandaty mogą się kumulować
Za jazdę bez zapiętych pasów grozi mandat 100 zł i 5 punktów karnych. Taka sama kara może zostać nałożona na kierowcę również wtedy, gdy obowiązku nie dopełni pasażer.
Jeżeli bez pasów jedzie dwóch lub więcej pasażerów, liczba punktów karnych przypisywanych kierowcy może wzrosnąć do 8. To oznacza, że podczas jednej pozornie rutynowej kontroli można szybko stracić sporą część limitu punktów (maksymalnie 24).

Jeszcze surowiej wyglądają konsekwencje związane z przewożeniem dzieci. Zasadą jest, że dziecko o wzroście poniżej 150 cm powinno podróżować w foteliku bezpieczeństwa lub innym urządzeniu przytrzymującym.
Za przewożenie dziecka bez wymaganego fotelika albo w sposób niezgodny z przepisami grozi mandat 300 zł. Do tego dochodzą punkty karne: 5 przy jednym dziecku, 10 przy dwojgu i 15, gdy naruszenie dotyczy więcej niż dwojga dzieci.
Przepisy przewidują wyjątki, ale są one ograniczone i nie zmieniają podstawowej zasady, że standardowe pasy samochodowe nie są wystarczającym zabezpieczeniem dla młodszych i niższych pasażerów.
Uwaga nie tylko w Polsce
Akcja ma charakter międzynarodowy i jest prowadzona równolegle w wielu państwach Europy. Oprócz Polski uczestniczą w niej m.in. Niemcy, Francja, Hiszpania, Włochy, Portugalia, Grecja, Chorwacja, Czechy, kraje bałtyckie, Wielka Brytania i Norwegia. Z punktu widzenia kierowcy oznacza to, że wzmożonych kontroli można spodziewać się nie tylko na trasach krajowych, ale również podczas podróży zagranicznych.

„Operation Seatbelt” jest tylko jednym z elementów tegorocznego kalendarza ROADPOL. W lutym odbyła się już operacja ukierunkowana na ciężarówki i autobusy, a na kolejne miesiące zaplanowano następne działania dotyczące m.in. prędkości, trzeźwości kierowców i bezpieczeństwa na jednośladach.
Piotr Sobczyk






