Państwo Środka podłączone do prądu

Chiny mają 20 mln punktów ładowania. Największa sieć na świecie obsługuje 40 mln pojazdów

W Chinach w zeszłym roku było 4,7 mln publicznych ładowarek
Źródło zdjęcia: Bartłomiej Derski, WysokieNapięcie

Kilkanaście lat temu przysłowiowa ładowarka do samochodu elektrycznego była w Chinach ciekawostką. Dziś Państwo Środka dysponuje największą na świecie infrastrukturą uzupełniania energii, która nie tylko nadąża za boomem na e-auta, ale wręcz go napędza – twierdzą eksperci.

  • Chińska sieć ładowania pojazdów bateryjnych przekroczyła w 2025 roku 20 milionów punktów
  • Oznacza to wzrost o blisko 50 proc. rok do roku
  • Publicznych ładowarek było ok. 4,7 mln – resztę stanowiły prywatne złącza
  • Publiczne stacje ładowania oferują dziś łączną moc rzędu 220 mln kW, a średnia moc pojedynczego punktu wzrosła do około 46,5 kW
  • W całym roku w Chinach wyprodukowano  16,7 mln BEV i 16,5 mln sztuk PHEV

20 mln punktów ładowania i 40 mln e-aut

Chiny umocniły pozycję lidera elektromobilności. Z najnowszych danych, opublikowanych przez chińską Narodową Administrację Energetyczną (NEA) wynika, że krajowa sieć ładowania pojazdów bateryjnych przekroczyła już 20 milionów punktów i jest w stanie obsłużyć ponad 40 milionów samochodów elektrycznych i hybryd plug-in. To dziś największy i najszybciej rozwijający się system tego typu na świecie.

Według krajowej platformy monitorowania infrastruktury ładowania, do końca grudnia 2025 roku w Chinach działało niemal 20,1 mln punktów ładowania. Oznacza to wzrost o blisko 50 proc. rok do roku. Tylko w grudniu przybyło aż 770 tys. nowych punktów,  z czego zdecydowaną większość stanowiły instalacje prywatne przy domach i osiedlach mieszkaniowych. Publiczna infrastruktura powiększyła się z kolei w tym czasie o 92 tys. urządzeń – wylicza serwis interestingengineering.com.

Rządzą prywatne punkty

Dominacja prywatnych ładowarek nie jest przypadkowa. Na koniec ubiegłego roku w Chinach funkcjonowało około 15,4 mln prywatnych punktów ładowania, czyli ponad trzy czwarte całej sieci. Ich liczba wzrosła w ciągu roku o ponad 56 proc. Tymczasem publicznych ładowarek było 4,7 mln, co również oznacza solidny, niemal 32-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem wcześniejszym.

Za ilością idzie też jakość – pisze z kolei sewris Tvbrics. Publiczne stacje ładowania oferują dziś łączną moc rzędu 220 mln kW, a średnia moc pojedynczego punktu wzrosła do około 46,5 kW. To poprawa efektywności ładowania o jedną trzecią w skali roku, napędzana głównie przez szybkie ładowarki prądu stałego. Równolegle prywatna infrastruktura zapewnia dodatkowe 134 mln kVA mocy zainstalowanej.

Tempo rozwoju chińskiej sieci ładowania widać najlepiej w dłuższej perspektywie. Od uruchomienia pierwszej stacji w 2006 roku do osiągnięcia miliona punktów minęło 13 lat. Kolejne 9 milionów pojawiło się w ciągu pięciu lat, a podwojenie liczby z 10 do 20 milionów zajęło zaledwie półtora roku. To tempo, z którym nie może się dziś równać żaden inny rynek.

Infrastruktura drogowa też imponuje

Kluczową rolę odgrywają też drogi szybkiego ruchu. Ponad 71,5 tys. punktów ładowania działa już przy autostradowych MOP-ach i obejmuje ponad 98 proc. wszystkich takich lokalizacji w kraju. Co więcej, aż 19 chińskich prowincji osiągnęło pełne pokrycie infrastrukturą ładowania na poziomie gmin, wykraczając daleko poza największe metropolie i sięgając obszarów wiejskich.

Rozbudowa infrastruktury bezpośrednio przekłada się na sprzedaż samochodów elektrycznych. Jak podaje Chińskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów, w grudniu 2025 roku pojazdy elektryczne i hybrydy plug-in odpowiadały już za ponad połowę miesięcznej sprzedaży aut w kraju. W samym grudniu wyprodukowano i sprzedano ponad 1,7 mln takich pojazdów, a w całym roku odpowiednio 16,7 mln i 16,5 mln sztuk. To wzrosty sięgające około 30 proc. rok do roku – podaje interestingengineering.com.

Chińscy urzędnicy – cytowani przez Interestingengineering – mówią o „pozytywnym sprzężeniu zwrotnym” – tzn. im więcej ładowarek, tym większe zaufanie klientów do elektromobilności, a im więcej aut elektrycznych na drogach, tym silniejsza motywacja do dalszych inwestycji w infrastrukturę.

OW

REKLAMA