- Tesla uruchomiła w Teksasie rafinerię litu
- To ważne wydarzenie dla całego północnoamerykańskiego rynku baterii
- Według Tesli jest to pierwsza w Ameryce Północnej rafineria, która przetwarza spodumen, czyli litową rudę skalną bezpośrednio na wodorotlenek litu
- Cały proces został opracowany i przetestowany przez fińską firmę Metso, która współpracowała z Teslą przy budowie zakładu
Za kulisami zakładu
Tesla rzadko odsłania kulisy swojej przemysłowej infrastruktury, ale tym razem zrobiła wyjątek. Amerykański producent opublikował materiał wideo, w którym po raz pierwszy pokazuje działającą rafinerię litu w Corpus Christi w Teksasie i oficjalnie potwierdza rozpoczęcie produkcji. To ważny moment nie tylko dla samej firmy Elona Muska, lecz także dla całego północnoamerykańskiego rynku baterii. Dlaczego?
Budowa zakładu w Robstown, niedaleko Corpus Christi, ruszyła w 2023 roku. Już wtedy Musk nie krył, że chce w ten sposób rozwiązać jeden z największych problemów branży pojazdów elektrycznych. Przez lata powtarzał, że litu na świecie nie brakuje, natomiast wąskim gardłem pozostaje jego rafinacja do postaci wodorotlenku litu o jakości bateryjnej. To właśnie dlatego ten etap decyduje o tym, czy surowiec trafi do akumulatorów, czy pozostanie tylko rudą.
Rafineria litu ruszyła w Teksasie
Nie oglądając się na nikogo, Tesla postanowiła więc przejąć inicjatywę. Dwa lata po wbiciu pierwszej łopaty firma chwali się, że zakład już działa. W filmie występuje Jason Bevan, menedżer odpowiedzialny za rafinerię, który podkreśla tempo realizacji inwestycji. Jak mówi, w 2023 roku rozpoczęto budowę, w 2024 przez piece przeszły pierwsze partie rudy, a teraz – w 2025 roku – uruchomiono w pełni zintegrowaną produkcję. Choć nagranie opublikowano dopiero teraz, wszystko wskazuje na to, że pełny rozruch nastąpił pod koniec ubiegłego roku – pisze portal Electrek.
Według Tesli jest to pierwsza w Ameryce Północnej rafineria, która przetwarza spodumen, czyli litową rudę skalną bezpośrednio na wodorotlenek litu. To istotna zmiana w regionalnym łańcuchu dostaw, dotychczas w dużej mierze zależnym od importu przetworzonego surowca z Azji – zaznaczają dziennikarze motoryzacyjni.
To nie jest tradycyjna rafinacja
Proces zastosowany w teksańskim zakładzie różni się od klasycznych metod znanych z innych rafinerii. Zamiast solanek wykorzystywany jest, wcześniej wspomniany, spodumen, który trafia do pieca, a następnie przechodzi przez etap ługowania alkalicznego. Na końcu procesu następuje krystalizacja, pozwalająca uzyskać lit w jakości wymaganej do produkcji baterii.
Tesla szczególnie podkreśla fakt, że technologia jest bezkwasowa, bo tradycyjna rafinacja często wiąże się z prażeniem kwasowym i powstawaniem niebezpiecznych odpadów, takich jak siarczan sodu. W tym przypadku produktem ubocznym ma być obojętny materiał przypominający mieszankę piasku i wapienia, który – jak twierdzi firma – znajduje zastosowanie w betonach budowlanych.

Tesla chętnie mówi też o „najszybszym wejściu na rynek” w historii tego typu inwestycji. Kluczem miało być prowadzenie analiz wykonalności, projektowania i budowy równolegle, z pominięciem klasycznego, etapowego podejścia stosowanego w przemyśle ciężkim. W świecie górnictwa i rafinacji, gdzie podobne projekty potrafią ciągnąć się pięć, a nawet dziesięć lat, dwa-trzy lata robią wrażenie – komentuje Electrek (tutaj).
Okiem ekspertów
Entuzjazm Tesli studzą jednak branżowi obserwatorzy. Warto pamiętać, że choć firma chwali się własną technologią, proces został opracowany i przetestowany przez fińską firmę Metso, która współpracowała z Teslą przy budowie zakładu. Równie istotne jest to, że prawdziwym wyzwaniem nie jest samo uruchomienie instalacji, lecz jej stabilne skalowanie.
Przykłady rafinerii w Australii pokazują, że osiągnięcie docelowych mocy produkcyjnych bywa znacznie trudniejsze niż symboliczne uruchomienie zakładu. Z dostępnych nagrań z dronów nie wynika jednoznacznie, czy teksańska rafineria pracuje już na znaczącym poziomie – zauważają komentatorzy.

Nie bez znaczenia jest także kontekst rynkowy. Gdy Tesla ogłaszała inwestycję, ceny litu były znacznie wyższe niż dziś. W ostatnich miesiącach surowiec znów drożeje, ale zakład w Corpus Christi mógłby być dla firmy jeszcze cenniejszy, gdyby ruszył w szczycie wcześniejszej hossy. Mimo to, długofalowo własna rafineria może dać Tesli większą niezależność i stabilność dostaw – a to atut trudny do przecenienia.
OW
