Lekka korekta kursu SCT

Sąd zdecydował ws. czystej strefy w Krakowie. Niektóre zapisy do poprawy, ale strefa działa normalnie

Najważniejsza rzecz z perspektywy kierowców jest prosta: sąd nie zakwestionował samej idei SCT ani prawa miasta do wprowadzenia ograniczeń wjazdu
Źródło zdjęcia: EPL

W środę 14 stycznia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie przyjrzał się uchwale o Strefie Czystego Transportu i – choć stwierdził nieważność części jej zapisów – nie „wywrócił” całego projektu. Werdykt został odebrany w Krakowie jako „korekta kursu”, a nie cofnięcie decyzji o wprowadzeniu strefy.

  • Sąd nie zakwestionował idei SCT ani prawa miasta do wprowadzenia ograniczeń wjazdu
  • Strefa zostaje, ale ma zostać „doszlifowana” w punktach, które – zdaniem sądu – były napisane wadliwie albo zbyt selektywnie
  • M.in. definicja „mieszkańca Krakowa” i dojazd do placówek służby zdrowia do korekty
  • Krakowski ratusz zadowolony z orzeczenia sądu, przeciwnicy strefy zapowiadają wniesienie sprawy do NSA

Strefa działa normalnie

Czy po wyroku sądu SCT nadal działa? Jak najbardziej: wyrok jest nieprawomocny, a do czasu uzyskania prawomocnego rozstrzygnięcia sama strefa nadal działa. Nie jest też powiedziane, że kiedykolwiek może się to zmienić.

Najważniejsza rzecz z perspektywy kierowców jest prosta: sąd nie zakwestionował samej idei SCT ani prawa miasta do wprowadzenia ograniczeń wjazdu. W praktyce oznacza to, że strefa zostaje, ale ma zostać „doszlifowana” w punktach, które – zdaniem sądu – były napisane wadliwie albo zbyt selektywnie. Jak relacjonowała „Gazeta Krakowska”, rozprawa trwała blisko cztery godziny, była tłoczna i emocjonalna, a przed budynkiem sądu pojawiły się protesty i banery przeciwników strefy. W środku ścierały się argumenty o zdrowiu i jakości powietrza z argumentami o równości, proporcjonalności i kosztach, jakie poniosą osoby spoza Krakowa.

Trzy odrzucone skargi

Z czterech skarg rozpatrywanych przez WSA trzy zostały odrzucone – dotyczy to skarg Gminy Skawina, radnego z Wieliczki Bartłomieja Krzycha oraz posła Andrzeja Adamczyka. Częściowo uwzględniona została natomiast skarga wojewody małopolskiego, ale „częściowo” jest tu słowem kluczowym: nie chodzi o podważenie całej uchwały, tylko o unieważnienie wybranych fragmentów.

Sąd stwierdził nieważność trzech paragrafów, w tym tych, które wiązały definicję „mieszkańca Krakowa” nie tylko z faktycznym zamieszkiwaniem, ale też z zameldowaniem. W uzasadnieniu podkreślono, że w rozumieniu przepisów samorządowych o przynależności do wspólnoty decyduje realne miejsce życia, a nie formalny meldunek. Ten element jest o tyle istotny, że uderza w sam mechanizm wyjątków i dzielenie kierowców na „Kraków” i „resztę świata”.

Co z dojazdami do szpitali?

Drugim newralgicznym obszarem, który sąd zakwestionował, były zapisy dotyczące zwolnień związanych z dojazdem do placówek zdrowia. „Gazeta Krakowska” zwraca uwagę, że sąd nie znalazł przekonujących powodów, by uzależniać zwolnienie od tego, czy świadczenie jest finansowane przez NFZ, skoro na rynku funkcjonują także podmioty prywatne, które również mogą potwierdzić wizytę. Innymi słowy: idea „zwolnienia na dojazd do placówki zdrowia” została obroniona, ale sposób jej skonstruowania – już nie. Miasto argumentowało, że musi mieć narzędzia weryfikacji, bo inaczej każdy mógłby powołać się na wizytę lekarską, i sąd zaakceptował samą logikę weryfikacji, jednak nie zaakceptował selektywnego kryterium NFZ.

Sprawa wzbudza emocje

Po ogłoszeniu wyroku emocje rozlały się poza salę rozpraw. Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski przyjął rozstrzygnięcie z satysfakcją, podkreślając w przekazie publicznym, że sąd „stanął po stronie zdrowia i życia” mieszkańców oraz osób przyjezdnych. Po drugiej stronie barykady pojawiły się głosy, że wyrok jest niekorzystny i będzie dalszy ciąg w NSA – takie zapowiedzi padły zarówno ze strony przedstawicieli krytyków strefy, jak i organizacji, które wspierały skargę wojewody.

Jednocześnie Polski Alarm Smogowy oraz prawnicy zaangażowani po stronie prozdrowotnej interpretowali decyzję jako potwierdzenie, że meritum strefy pozostaje nietknięte. Jedno jest pewne: spór o SCT coraz mniej dotyczy samego pytania „czy” – a coraz bardziej „jak”: jak wyznaczyć granice, jak pisać wyjątki, jak uniknąć zarzutu nierównego traktowania, a jednocześnie utrzymać realny efekt środowiskowy.

Zasady SCT w Krakowie

Strefa Czystego Transportu w Krakowie obowiązuje od 1 stycznia 2026 r. i obejmuje obszar w granicach IV obwodnicy (tzw. obwodnicy autostradowej). Zasady SCT nie dotyczą mieszkańców Krakowa pod warunkiem, że pojazd był w ich posiadaniu przed wejściem w życie uchwały, czyli przed 26 czerwca 2025 r.; w takiej sytuacji, jeśli samochód nie spełnia norm, trzeba go zgłosić do systemu weryfikacji. Dla osób spoza Krakowa, które mają pojazdy niespełniające wymogów SCT i nie korzystają ze zwolnień, przewidziano trzyletni okres przejściowy 2026-2028, kiedy wjazd jest możliwy po wniesieniu opłaty.

Za dwa lata tylko z normami

Po 31 grudnia 2028 r. ta możliwość ma zniknąć i wjazd „z zewnątrz” będą miały zasadniczo wyłącznie pojazdy spełniające wymagane normy (o ile nie podlegają ustawowym lub lokalnym wyłączeniom, np. dla pojazdów specjalnych). Wymogi dla aut osobowych są następujące: samochody benzynowe muszą spełniać co najmniej Euro 4 lub być wyprodukowane co najmniej w 2005 r., a diesle muszą spełniać co najmniej Euro 6 lub być wyprodukowane co najmniej w 2014 r.

PMA

REKLAMA