Elektryczne BMW i7 robi monumentalne wrażenie. Dość wysoko poprowadzona linia nadwozia, ciągnąca się od grilla aż po klapę bagażnika, wręcz krzyczy, że tym autem nie podróżuje byle kto. Samochód ma prawie 5,4 m długości, niemal 2,2 m szerokości i 1,5 m wysokości – obok takiego kolosa po prostu nie da się przejść obojętnie. Szyku dodaje mu opcjonalne, dwukolorowe lakierowanie w kolorze Oxide Grey, które podkreśla monumentalny charakter i luksusowy sznyt i7.
Sama sylwetka to nie wszystko. Potężny, rozświetlający się po zmroku grill przyciąga wzrok niemal każdego przechodnia. Choć nie jestem wielkim fanem stylistyki obecnej generacji serii 7, to muszę przyznać, że dzięki odpowiedniej konfiguracji samochód prezentuje się zjawiskowo.

BMW i7 – Uczta dla zmysłów (naprawdę)
Szkło, aluminium, włókno węglowe, kaszmir, wełna merino… liczba i jakość materiałów użytych do wykończenia wnętrza jest imponująca. Do tego stopnia, że przy pierwszym kontakcie i7 potrafi przytłoczyć. Gdy jednak zajmiemy już wygodną pozycję – niezależnie od tego, czy za kierownicą, czy z tyłu – trudno z tego samochodu wysiąść.
Opcjonalny szklany dach panoramiczny Sky Lounge z subtelnym oświetleniem LED wprowadza niezwykłą atmosferę, zwłaszcza podczas nocnych podróży autostradą. Do tego dochodzą doznania akustyczne: 35 głośników systemu Bowers & Wilkins o mocy 2000 W w połączeniu z dźwiękami Iconic Sounds Electric (stworzonymi we współpracy z Hansem Zimmerem) to przepis na ekscytującą podróż, nawet jeśli polega ona na staniu w korku. Co ważne, mimo ogromu funkcji, sterowanie wszystkimi elementami jest intuicyjne. Po kilku minutach system sprawnie prowadzi nas przez wszystkie ustawienia.
Warto wspomnieć o „gwoździu programu” dla pasażerów z tyłu – gigantycznym ekranie Theatre Screen. Zamienia on tylną kanapę w mobilną salę kinową. To właśnie takie detale (i pozycje w cenniku) udowadniają, że luksus tkwi w szczegółach. Nigdy bym nie przypuszczał, że jadąc jako pasażer przez Warszawę na moment poczuję się jak sali kinowej IMAX.

BMW i7 – Jak jeździ 2,7-tonowy szybowiec?
Czy szybowiec może ważyć 2,7 tony? Gdybym nigdy nie wsiadł do flagowca od BMW, z pewnością odpowiedziałbym, że jest to wykluczone. Zwrotne statki powietrzne ważą maksymalnie pół tony, dzięki czemu sprawiają wrażenie, jakby płynęły po niebie. W nomenklaturze lotniczej określa się to „lotem ślizgowym bez użycia własnego napędu”. Podobnie odczucia i wrażenia przynosi jazda BMW i7, zwłaszcza po autostradzie. Dostępna moc 659 KM oraz 1015 Nm maksymalnego momentu obrotowego gwarantują atomową zrywność i pełen komfort przy dużych prędkościach. Precyzyjny układ kierowniczy, skrętna oś tylna oraz zawieszenie pneumatyczne Executive Drive Pro sprawiają, że auto wprost płynie po drodze – lub szybuje po niebie.
Technologia iXDrive ze skrętną osią tylną gwarantuje zwinność w mieście, choć gabarytów tego kolosa nie da się całkowicie oszukać. O ile nie macie wykupionego prywatnego miejsca parkingowego w pierwszym rzędzie, szukanie dla i7 miejsca w będzie karkołomnym zadaniem.

BMW i7 – Bateria i zużycie energii
Umówmy się – przy tak dynamicznym rozwoju elektromobilności trzy lata potrafią być przepaścią technologiczną. I choć i7 się w nią nie stacza, tak patrząc na zużycie energii czy moc ładowania widzimy, że nie jest to najświeższy model – zwłaszcza że z nadejściem platformy Neue Klasse wyczekujemy 800-voltowej instalacji od BMW. Do dyspozycji mamy litowo-jonową baterię NMC o pojemności 105,7 kWh brutto (101,7 kWh) netto. Maksymalna moc ładowania prądem przemiennym to 22 kW, zaś prądem stałym (DC) – 200 kW. Od 10-80% samochód naładował się w 28 minut (temperatura powietrza wynosiła wówczas 9 stopni).
Bezwietrzną tego dnia trasę Częstochowa-Warszawa udało się pokonać przy zużyciu wynoszącym około 29,5 kWh/100 kilometrów. Realnie umożliwia to przejechanie w tych warunkach około 300 kilometrów, przy spokojnej jeździe z prędkością 130 km/h. W mieście? Jest nieco lepiej – przy spokojnej jeździe bez problemu dobijemy do około 400 kilometrów realnego zasięgu.

BMW i7 – Cena i opinia
Zastanawiam się, czy rozpisywanie się na temat cennika auta tej klasy jest jakkolwiek zasadne. Spójrzcie na to z tej perspektywy – skoro ktoś świadomie decyduje się na limuzynę, która może też pełnić funkcję sali kinowej lub opery, raczej nie obraca każdej złotówki z dwóch stron, zastanawiając się między wykończeniem wełną marino, a kaszmirem. Winny jestem wam jednak przedstawienie ceny testowanego przez nas modelu. Auto zostało łącznie skonfigurowane na 1 126 000 zł. Cena modelu bazowego wynosi 820 tys. złotych i w „podstawie” zawiera wszystko, czego potrzebuje zarówno kierowca, jak i wymagający pasażer. Ci, którzy oczekują jeszcze większej rozrywki, niż to, co i7 oferuje w podstawie, zawsze mogą skorzystać z Pakietu Executive Lounge. A skoro stać Was na limuzynę, której cena bazowa wynosi ponad 800 tys., z pewnością wyskubiecie dodatkowych kilkadziesiąt tysięcy na funkcje rozrywkowe dla drugiego rzędu.
Ja, gdybym mógł, nie zastanawiałbym się nawet przez chwilę.
























Jan Wiewiór
