W skrócie:
- Droga ekspresowa S7 z północnych granic Warszawy w kierunku Gdańska miała być gotowa w przyszłym roku
- Wiele wskazuje na to, że realizacja jednej z najważniejszych inwestycji drogowych w Polsce opóźni się co najmniej o rok
- Powód? Przeciągające się procedury administracyjne
- Odcinek Czosnów-Kiełpin ma około dziewięciu kilometrów długości. Na budowie trwają jedynie prace przygotowawcze
S7 nie powstanie na czas
Droga ekspresowa S7 z północy Warszawy w stronę Gdańska miała być domknięta w 2027 roku. Takie były pierwotne zapowiedzi, gdy w listopadzie 2023 r. podpisywano umowę na realizację odcinka Czosnów-Kiełpin w formule „projektuj i buduj”. Plan zakładał 17 miesięcy na przygotowanie dokumentacji i uzyskanie niezbędnych decyzji, a następnie wejście w teren i zakończenie robót wiosną 2027 r.
Dla kierowców oznaczałoby to koniec wąskiego gardła na północnym wlocie do Warszawy i likwidację newralgicznego odcinka starej DK7 z kolizyjnymi skrzyżowaniami.
Dziś wiadomo, że ten harmonogram jest nieaktualny. Jak ustalił „Forsal”, inwestycja nie ma szans na zakończenie w pierwotnym terminie.

Powód jest ten sam, który od lat spowalnia duże projekty infrastrukturalne – przeciągające się procedury administracyjne. Wykonawca złożył wniosek o wydanie decyzji ZRID we wrześniu 2024 r., ale do dziś jej nie otrzymał. Bez zezwolenia na realizację inwestycji drogowej nie można rozpocząć zasadniczych prac budowlanych ani przejąć terenu pod inwestycję.
„Wojewoda Mazowiecki prowadzi postępowanie administracyjne w sprawie wydania decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID) dla 9-kilometrowego fragmentu pomiędzy Czosnowem a Kiełpinem. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydał postanowienie uzgadniające w sprawie oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. Prace będą mogły rozpocząć się po uzyskaniu decyzji ZRID. Zakończenie robót, zgodnie z zawartą umową, przewidywane jest w maju 2027 r.” – można przeczytać na stronie GDDKiA w komunikacie datowanym na październik 2025 roku.
GDDKiA potwierdza
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie ukrywa, że 2027 r. przestaje być realny. Jak przyznała w rozmowie z „Forsalem” Małgorzata Tarnowska z warszawskiego oddziału GDDKiA, przy tak długim oczekiwaniu na ZRID przyszłoroczny termin zakończenia robót jest niemożliwy do utrzymania.
Drogowcy zakładają obecnie uzyskanie decyzji na przełomie pierwszego i drugiego kwartału tego roku i wskazują, że kierowcy mogliby skorzystać z nowej trasy dopiero wiosną 2028 r. Aneks do umowy z wykonawcą nie został jeszcze podpisany, trwają procedury związane z roszczeniami wynikającymi z opóźnienia decyzji administracyjnej.

Na razie jedynie prace przygotowawcze
W Dziekanowie Leśnym rozpoczęto wycinkę drzew w pasie przyszłej inwestycji. Roboty prowadzone są przez kilkanaście godzin dziennie, z przerwami w godzinach największego natężenia ruchu. To jednak tylko wstęp do właściwej przebudowy.
Odcinek Czosnów-Kiełpin ma około dziewięciu kilometrów długości i w jego miejscu powstanie pełnoprawna droga ekspresowa. Jezdnia zostanie poszerzona do trzech pasów w każdym kierunku, a kolizyjne skrzyżowania zastąpią węzły drogowe w Czosnowie, Palmirach i Sadowej.
To ważna inwestycja. S7 od strony Gdańska praktycznie dociera już do Warszawy, kończąc się kilkanaście kilometrów przed stolicą. Brakuje dwóch odcinków, aby zapewnić płynne połączenie z południową częścią trasy i z obwodnicą miasta. Dopóki ich nie ma, ruch z północy wlewa się na starą DK7, przechodzącą przez Łomianki. To właśnie tam tworzą się korki, szczególnie w sezonie wakacyjnym, gdy do ruchu aglomeracyjnego dołączają turyści wracający znad morza czy z Warmii i Mazur.
Korki będą chwilowo jeszcze gorsze
Sytuacja może się dodatkowo pogorszyć, gdy ruszą zasadnicze roboty budowlane na odcinku Czosnów-Kiełpin. Prace będą prowadzone „pod ruchem”, co oznacza zwężenia, zmiany organizacji i spadek przepustowości. W miejscu, gdzie dziś kończy się ekspresówka, kierowcy będą musieli zjechać z trzech pasów do dwóch i wjechać w odcinek w przebudowie.

Drugi brakujący fragment, Kiełpin-Warszawa, ma docelowo wyprowadzić ruch z dala od zabudowy i ominąć Łomianki. Trasa została zaplanowana wzdłuż wschodniej granicy Kampinoskiego Parku Narodowego i ma połączyć się z trasą S8.
Projekt przewiduje budowę tuneli i kilku węzłów w gęsto zaludnionym obszarze stolicy. Według zapowiedzi GDDKiA odcinek ten miałby powstać do 2032 r., jednak na razie nie ma jeszcze gotowego projektu budowlanego. Jego ukończenie planowane jest na wiosnę 2028 r., a dopiero później możliwy będzie wybór wykonawcy.
W efekcie ekspresowa „siódemka” z Gdańska do Warszawy wciąż kończy się w polu, kilkanaście kilometrów przed granicami miasta. Plan zakładał, że za dwa lata kierowcy pojadą nową trasą bez świateł i skrzyżowań. Dziś coraz wyraźniej widać, że pełne domknięcie wylotu z Warszawy w kierunku północnym przesuwa się na kolejną dekadę.
Piotr Sobczyk
