Technologia pod lupą badaczy

Nie musisz się martwić o trwałość baterii. Chyba, że masz pecha

Bateria nie „umiera” nagle. To bardzo powolny spadek użytecznej pojemności i mocy
Źródło zdjęcia: Maciej Gis

Od lat trwałość baterii jest dla wielu osób kwestią, która ma rzekomo przekreślać sens auta elektrycznego. Problem w tym, że ten obraz coraz gorzej pasuje do danych. W ostatnich miesiącach światło dzienne ujrzały dwie publikacje, które w praktyce podważają najpopularniejszy mit, że bateria zużywa się szybko i jej życie kończy się po kilku latach.

  • Badania dowodzą, że użytkownik auta elektrycznego nie musi się martwić o żywotność baterii
  • Są bateryjne wyjątki: wady fabryczne, skrajnie niekorzystne użytkowanie, czy po prostu pech
  • Bateria nie „umiera” nagle. Spadek progu 80-85% SOH nie oznacza, że auto przestaje nadawać się do codziennego użytku
  • Co skraca żywotność baterii? Przede wszystkim trzymanie auta w skrajnych stanach naładowania i wysoka temperatura

Wyniki badań jednoznaczne

Pierwsza z nich dotyczy samego sposobu testowania. W pracy opublikowanej 9 grudnia 2024 r. w Nature Energy zespół ze Stanfordu/SLAC porównał klasyczne laboratoryjne badanie ogniw stałym prądem z dynamicznymi profilami rozładowania, które bardziej przypominają realną jazdę: przyspieszanie, hamowanie (w tym rekuperację), postoje i okresy bezczynności auta.

Przez 24 miesiące testowano 92 ogniwa trakcyjne, w wielu wariantach obciążenia i profili jazdy. Wynik jest dla sceptyków niewygodny: przy tym samym średnim prądzie i oknie napięć sama „dynamika” potrafiła zwiększyć trwałość nawet o 38% w przeliczeniu na równoważne pełne cykle do progu końca życia zdefiniowanego jako 85% SOH („stanu zdrowia” baterii). Innymi słowy, standardowy test stałym prądem w wielu przypadkach po prostu zaniża to, ile bateria potrafi wytrzymać w rzeczywistym użytkowaniu.

Nie musisz się martwić o trwałość baterii

Druga publikacja dotyczy chemii i konstrukcji materiałów, które wpływają na trwałość. W artykule opublikowanym 2 stycznia 2026 r. w Nature Energy autorzy pokazują katody z ultrawysoką zawartością niklu w formie dużych, monokrystalicznych cząstek (~10 µm), zaprojektowane tak, by ograniczać pękanie wewnątrz ziaren i degradację mechaniczno-chemiczną. To ważne, bo w praktyce właśnie mikropęknięcia i reakcje uboczne potrafią przyspieszać starzenie w klasycznych, „polikrystalicznych” materiałach.

W tej pracy podkreślono m.in. odporność na pękanie wewnątrz ziaren, znacznie mniejszą ewolucję gazów (podaną jako 25-krotna redukcja) oraz parametry gęstości elektrod sięgające 77% teoretycznej gęstości kryształu, co ma znaczenie dla stabilności i energii w tej samej objętości.

Nie musisz się martwić o trwałość baterii. Chyba, że masz pecha - technik sprawdzajacy i naprawiajacy ogniwo baterii pojazdu elektrycznego

Co z tego wynika dla kierowcy, a nie dla laboratoriów? Przede wszystkim to, że skrajne zużycie i wymiana baterii po kilku latach nie jest absolutnie scenariuszem, który typowy kierowca powinien brać pod uwagę. To raczej wyjątek związany z wadą, pechem albo skrajnie niekorzystnym użytkowaniem.

Jeśli realna jazda potrafi wydłużać życie ogniw względem znanych dotychczas testów, a do tego chemia idzie w stronę materiałów bardziej odpornych na degradację, to cała narracja o rzekomo krótkowiecznych bateriach zwyczajnie staje się nieaktualna.

Jak starzeje się bateria?

Warto też dobrze rozumieć, jak wygląda samo starzenie. Bateria nie „umiera” nagle. To powolny spadek użytecznej pojemności i mocy, a próg 80-85% SOH, o którym często się mówi, nie oznacza, że auto przestaje nadawać się do codziennego użytku.

Oznacza raczej, że zasięg jest zauważalnie niższy, a ładowanie i oddawanie mocy mogą być bardziej ograniczane przez system zarządzania energią. To dalej bywa w pełni akceptowalne w codziennej eksploatacji, zwłaszcza jeśli ktoś nie robi regularnie długich tras.

Da się też sensownie „pomóc” baterii. Największymi wrogami stanu akumulatora są: długie trzymanie auta w skrajnych stanach naładowania i wysoka temperatura, bo one przyspieszają procesy uboczne w ogniwach. Dlatego w praktyce najrozsądniejszą strategią jest traktowanie 100% jako trybu „na trasę”, a nie jako codziennego nawyku, oraz unikanie zajeżdżania auta do bardzo niskich procentów wtedy, gdy nie ma takiej potrzeby. Dokładne optymalne progi różnią się między chemiami i producentami, ale ogólna zasada jest stała: środek skali jest dla baterii najłagodniejszy, a skrajności – mało korzystne.

Co można zrobić z baterią?

Warto również pamiętać, że nawet jeśli bateria w aucie po wielu latach traci na parametrach trakcyjnych, to nie znaczy, że jest bezużyteczna. W wielu zastosowaniach stacjonarnych (magazyny energii, buforowanie PV) sprawdzi się doskonale.

Podsumowując, baterie są bardziej długowieczne niż wydaje się sceptykom, co potwierdzają kolejne badania. Im nowsze konstrukcje, tym problem będzie mniejszy – i już teraz kierowcy naprawdę nie powinni się martwić żywotnością akumulatorów. Przestrzeganie „zdrowych” nawyków tylko poprawi sytuację.

PMA

REKLAMA