Bezpieczeństwo na drogach

Jazda na jednym kole i drift? Od dziś mandat do 2,5 tys. zł. S8 już pod radarowym nadzorem

Kierowcy, którzy mylą ulice z torami do dryftu od dziś musza się liczyć z poważnymi konsekwencjami takiego zachowania
Źródło zdjęcia: Freepik

Na trasie S8 pod Warszawą ruszył kolejny odcinkowy pomiar prędkości, ale to dopiero początek większych zmian. W całej Polsce system nadzoru rośnie w szybkim tempie, a jednocześnie kierowcy muszą mierzyć się z nowymi, surowszymi przepisami. Wszystko wskazuje na to, że kończy się era „punktowego” unikania mandatów.

W skrócie:

  • Od dziś, tj. od 30 marca obowiązuje m.in. zakaz driftu, czyli wprowadzanie pojazdu w kontrolowany poślizg
  • Motocykliści poruszający się na jednym kole muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami
  • Oba wykroczenia w ekstremalnej wersji mogą skutkować zatrzymaniem prawa jazdy
  • Na drodze ekspresowej S8, między węzłami Zielonka i Wołomin, uruchomiono też nowy odcinkowy pomiar prędkości

S8 -trasa pod specjalnym nadzorem

Na jednej z najważniejszych tras wylotowych z Warszawy kierowcy musza mieć się na baczności. Jak informuje WP.pl oraz TVN24, na drodze ekspresowej S8, między węzłami Zielonka i Wołomin, uruchomiono nowy odcinkowy pomiar prędkości. To fragment dobrze znany kierowcom, bowiem intensywnie wykorzystywany zarówno w ruchu lokalnym, jak i tranzytowym w kierunku Białegostoku.

System działa już w trybie ciągłym i obejmuje ponad ośmiokilometrowy odcinek trasy. Jak wyjaśnia Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), kamery rejestrują moment wjazdu i wyjazdu pojazdu, a następnie wyliczają średnią prędkość przejazdu.

Oznacza to koniec praktyki polegającej na gwałtownym hamowaniu przed pojedynczym fotoradarem ( z badań ITS wynika, że 80 proc. kierowców hamuje po czym gwałtownie przyspiesza po minięciu fotoradary) – liczy się całe zachowanie kierowcy na danym fragmencie drogi.

Kamery widzą wszystko

Z danych CANARD wynika, że system zapisuje znacznie więcej informacji niż tylko prędkość. Rejestrowane są m.in. czas przejazdu, długość odcinka, pas ruchu czy obowiązujące ograniczenie. Co istotne, urządzenia działają także w nocy i w trudnych warunkach atmosferycznych, przesyłając dane bezpośrednio do centralnego systemu.

Nowa instalacja na S8 nie jest przypadkowa. To element większego planu, który obejmuje rozbudowę automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym w Polsce. Jak podaje CANARD, w ramach obecnego etapu powstają 43 nowe odcinkowe pomiary prędkości, które obejmą blisko 400 kilometrów dróg. Po jego zakończeniu w całym kraju funkcjonować będzie już 114 takich urządzeń, kontrolujących ponad 670 kilometrów tras.

System działają ja pułapka?

Mazowsze jest jednym z regionów, gdzie kierowcy szczególnie odczują te zmiany. Według informacji TVN24 zaplanowano tu łącznie dziewięć lokalizacji odcinkowego pomiaru prędkości – część już działa, kolejne są w przygotowaniu. Obejmują one nie tylko S8, ale również m.in. trasy S7, S17 czy obwodnicę Warszawy w ciągu S2. To wyraźny sygnał, że system ma objąć kluczowe korytarze komunikacyjne regionu.

W praktyce oznacza to fundamentalną zmianę filozofii kontroli prędkości. Dotychczas kierowcy skupiali się na punktach – pojedynczych fotoradarach czy patrolach. Teraz coraz większa część sieci drogowej będzie działać jak „pułapka ciągła”, w której każde przekroczenie prędkości na dłuższym odcinku zwiększa ryzyko mandatu.

Jazda na jednym kole i drift – od dziś surowa sankcja

Co więcej, rozbudowa systemu zbiegła się w czasie z wejściem w życie nowych, znacznie surowszych przepisów. Od dziś, tj. od 30 marca obowiązuje m.in. zakaz driftu, czyli wprowadzanie pojazdu w kontrolowany poślizg oraz jazdy na jednym kole (w przypadku motocykli). Za takie wykroczenia grozi mandat od co najmniej 1500 zł, a w przypadku stworzenia zagrożenia – minimum 2500 zł oraz możliwość zatrzymania prawa jazdy na trzy miesiące – czytamy na stronie policja.pl

To jednak tylko część zmian. Nowelizacja przepisów zaostrza również kary za brawurową jazdę, nielegalne wyścigi czy łamanie sądowych zakazów prowadzenia pojazdów. W skrajnych przypadkach możliwa jest nawet konfiskata auta. Jak podkreślają służby, celem jest wyeliminowanie najbardziej niebezpiecznych zachowań i recydywistów drogowych – donosi RMF24.pl

Oskar Włostowski

REKLAMA