W skrócie:
- Hiszpania od 1 lipca br., uruchomi subsydia do zakupu EV
- Program będzie działał z mocą wsteczną od 1 stycznia 2026 r.
- To oznacza, że już w momencie uruchomienia ponad połowa budżetu, czyli 400 mln euro będzie rozdysponowana
- Największą nowością Auto+ jest centralizacja procesu i uproszczenie zasad przyznawania dotacji
- Maksymalna dopłata do samochodu elektrycznego wyniesie 4,5 tys. euro, plus obowiązkowy rabat producenta lub dealera w wysokości 1 tys. euro
Hiszpania i program z datą wsteczną
Hiszpania wreszcie dopina szczegóły nowego programu wsparcia dla elektromobilności. Plan Auto+, który ma zastąpić rozproszony i powolny system MOVES III, ruszy na początku lipca, choć według „La Tribuna de Automoción” stanie się to około miesiąca później niż pierwotnie planowano. Opóźnienie wynikało z długich konsultacji z Komisją Europejską dotyczących kryteriów uznawania baterii za „made in Europe”, co decyduje o 10 proc. wartości dopłaty.
Program będzie działał z mocą wsteczną od 1 stycznia 2026 r., co oznacza, że już w momencie uruchomienia ponad połowa budżetu, czyli 400 mln euro będzie rozdysponowana. Jak podaje „La Tribuna de Automoción”, „do połowy czerwca […] pokryto nieco ponad 50 proc. środków”. To z kolei sprawia, że środki mogą skończyć się już we wrześniu lub na początku października, co potwierdzają również analizy serwisu Forococheselectricos.
Prostsze zasady, ale krótki czas na reakcję
Największą nowością Auto+ jest centralizacja procesu, bo w przeciwieństwie do MOVES III, który był zarządzany przez regiony i słynął z wielomiesięcznych opóźnień. Teraz rząd chce powtórzyć model z Walencji, gdzie średni czas oczekiwania na wypłatę wynosił około miesiąca, a nie półtora roku.
Drugim kluczowym elementem jest uproszczenie kryteriów dotyczących baterii. Po długich rozmowach z Brukselą ustalono, że aby uznać akumulator za europejski, „wystarczy, że „część procesu produkcyjnego będzie realizowana w regionie”, ustalając jako minimum „montaż pakietów akumulatorów” – pisze hiszpański dziennik. Dodatkowo musi on spełniać unijne wymogi środowiskowe, m.in. dotyczące zawartości rtęci. To rozwiązanie było od dawna postulowane przez hiszpańskie stowarzyszenia branżowe, w tym Anfac.

Ile można zyskać?
Maksymalna dopłata do samochodu elektrycznego wyniesie 4 500 euro, do czego dochodzi obowiązkowy rabat 1 000 euro od producenta lub dealera. System opiera się na czterech filarach:
• Rodzaj napędu (50 proc.) – pełna kwota tylko dla BEV z etykietą CERO; PHEV i REEV dostają połowę.
• Cena pojazdu (25 proc.) – pełne punkty dla modeli do 35 000 euro netto; między 35 001 a 45 000 euro wsparcie spada do 15 proc.
• Montaż w UE (15 proc.) – dodatkowe środki tylko dla aut finalnie składanych w Unii.
• Pochodzenie baterii (10 proc.) – przyznawane, jeśli akumulator powstaje przynajmniej częściowo w Europie.
Jak podkreśla Electric Car Report, oznacza to, że „zakup niedrogiego, w pełni wyprodukowanego w Europie pojazdu elektrycznego […] zapewnia pełne 100 proc. dofinansowania państwowego (4500 euro) plus zniżkę u dealera”. Z programu skorzystają również małe firmy, samozatrudnieni oraz nabywcy elektrycznych dostawczaków (do 5 000 euro wsparcia), motocykli (1 100 euro) i lekkich pojazdów kategorii L6e/L7e (do 1 500 euro).

Wyścig z czasem
Choć Auto+ ma być bardziej przejrzysty i szybszy niż MOVES III, jego największym problemem może okazać się… własna popularność. „Retroaktywność” – jak pisze hiszpańska prasa – sprawia, że środki topnieją jeszcze przed otwarciem naboru. Forococheselectricos podsumowuje to bez ogródek: „ponad połowa środków zostanie już wyczerpana […] więc […] jest mało prawdopodobne, aby program trwał dłużej niż do końca września”.
Dla iberyjskiego rynku oznacza to jedno, a mianowicie – jeśli ktoś chce skorzystać z dopłat, to musi działać szybko. Zwłaszcza że według danych przekazanych przez tamtejszy resort (odpowiedzialny za proces), już w maju zobowiązania wobec nabywców „elektryków” sięgały 178,9 mln euro dla aut osobowych i 14 mln euro dla dostawczych.
Oskar Włostowski






