- 33% pracowników uważa, że pracodawca powinien organizować dojazdy do pracy
- 47% zmieniłoby sposób dojazdu, gdyby miało realną alternatywę
- Tylko 21% osób objętych benefitami ma dostęp do świadczenia mobilnościowego
- 78% chciałoby stałego budżetu mobilnościowego, ma go zaledwie 3%
- 55% oczekuje, że benefit nie będzie ich nic kosztował
Oczekiwania pracowników – rynek podzielony na trzy równe części
Zapytani wprost, czy pracodawca powinien organizować dojazdy, respondenci podzielili się niemal po równo: 33% odpowiedziało twierdząco, 32% przecząco, a 35% nie miało zdania. Tak duża grupa niezdecydowanych nie oznacza braku potrzeby. Pokazuje raczej, że mobilność pracownicza wciąż nie jest zakorzeniona ani w świadomości zatrudnionych, ani w kulturze organizacyjnej firm.
Oczekiwanie wsparcia rośnie wyraźnie w określonych grupach. Wśród osób dojeżdżających ponad godzinę deklaruje je 62% badanych. Powyżej średniej są też branże przemysłowo-produkcyjna (45%), logistyczno-transportowa (43%) i IT (41%) oraz pracownicy szczebla wykonawczego (45%). To naturalne obszary do pilotażu nowych rozwiązań.
Czas i koszty dojazdu – zadowolenie pozorne
Na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda dobrze: 76% badanych deklaruje zadowolenie z obecnego sposobu dojazdu. Jednocześnie 47% zmieniłoby go, gdyby mogło. Wyjaśnienie jest proste – dla 58% respondentów głównym powodem wyboru środka transportu jest brak alternatyw. Niższy koszt i krótszy czas podróży są na dalszych miejscach.
Niezadowolonym najbardziej doskwiera zbyt długi czas dojazdu (40%), w dalszej kolejności wysokie koszty (15%), brak elastyczności (11%) i problemy z parkowaniem (10%). W tej grupie aż 58% oczekuje od pracodawcy przede wszystkim wsparcia finansowego. Kolejne wskazania to częstsza praca zdalna (34%), lepsza infrastruktura przy miejscu pracy (28%), elastyczne godziny (22%), dostęp do współdzielonych środków transportu (20%) i lepiej zorganizowany transport pracowniczy (16%).

Benefity mobilnościowe – ostatnie miejsce w hierarchii świadczeń
Perspektywę firm pokazuje Barometr Flot i Mobilności 2026 Arval Mobility Observatory, przygotowany z Ipsos na podstawie odpowiedzi ponad 10 tys. przedsiębiorstw z 33 krajów. Według niego 64% firm w Polsce wdrożyło już elastyczne rozwiązania mobilnościowe jako alternatywę dla samochodu służbowego, a kolejne 24% planuje to zrobić w ciągu trzech lat. Dla porównania średnia europejska wynosi 77%. Postęp jest wyraźny – w poprzedniej edycji badania Polska zamykała europejskie zestawienie z wynikiem 36%. Jak zaznacza Radosław Kitala z Arval, sama obecność takich rozwiązań nie przesądza jednak, że odpowiadają one potrzebom pracowników.
Potwierdzają to dane INQUIRY. Świadczenia pozapłacowe są dostępne dla 65% badanych, najczęściej sportowe (76%) i zdrowotne (73%). Benefity mobilnościowe zamykają tę listę – ma do nich dostęp tylko 21% pracowników objętych benefitami. Paradoksalnie atrakcyjne uznaje je 72% respondentów, czyli niemal tyle samo, co benefity sportowe (74%) i rozwojowe (75%).
Luka między popytem a ofertą – parking zamiast budżetu
Tam, gdzie benefity mobilnościowe już są, dominują rozwiązania łatwe w administrowaniu: darmowe miejsce parkingowe (49%), samochód służbowy na wyłączność (45%) i dopłata do paliwa (41%). Pracownicy najchętniej wybraliby jednak świadczenia finansowe o uniwersalnym zastosowaniu: stały miesięczny budżet mobilnościowy do samodzielnego wykorzystania (78% zainteresowanych), dopłatę do transportu publicznego (74%) oraz dopłatę do paliwa (73%). Dostęp do budżetu mobilnościowego deklaruje zaledwie 3% badanych – to jedna z największych rozbieżności ujawnionych w badaniu.
Bariery – koszt po stronie pracownika i brak wiedzy
Warunek numer jeden jest jasny: 55% badanych oczekuje, że benefit będzie dla nich całkowicie bezpłatny. Liczą się też swoboda wyboru środka transportu (41%), łatwa dostępność (39%) i realna oszczędność czasu (37%). Dlatego bardziej złożone modele – elastyczny wynajem auta, re-leasing czy samochód współdzielony – przyciągają 35–40% zainteresowanych, choć poszczególne ich elementy ocenia dobrze 69–83% respondentów. Problemem nie jest więc sam produkt, lecz zaufanie i wiedza: 15–16% niezainteresowanych przyznaje, że nie zna zasad działania takich usług albo im nie ufa.
Przepisy i Europa – w Polsce ulga tylko dla autobusu
Rozwój benefitów mobilnościowych hamują też przepisy. Polska ustawa o PIT zwalnia z podatku wyłącznie wartość zorganizowanego przez pracodawcę dowozu pracowników autobusem (art. 21 ust. 1 pkt 14a). Inne formy finansowania dojazdów organy podatkowe traktują co do zasady jako przychód pracownika z tytułu nieodpłatnych świadczeń.
Inaczej jest m.in. we Francji. Tamtejsi pracodawcy muszą zwracać połowę kosztu okresowego biletu komunikacji publicznej, a dodatkowo mogą wypłacać tzw. forfait mobilités durables – dopłatę do dojazdów rowerem, hulajnogą czy wspólnym autem, zwolnioną z podatku i składek do 600 euro rocznie. Podobne narzędzia mogłyby ułatwić upowszechnienie budżetów mobilnościowych także nad Wisłą.
Wnioski dla pracodawców – zacząć od prostego budżetu
Z obu badań wynika prosty plan działania. Zamiast od razu inwestować w rozbudowane programy, warto zacząć od bezpłatnego dla pracownika budżetu lub dopłaty mobilnościowej, bo to koszt po stronie zatrudnionego najmocniej obniża atrakcyjność benefitu. Bardziej złożone opcje, jak elastyczny wynajem czy re-leasing, można wprowadzać w kolejnym kroku, inwestując w komunikację wyjaśniającą zasady ich działania. Kluczowe jest potraktowanie mobilności jako elementu polityki benefitowej i employer brandingu, a nie wyłącznie kwestii administracyjnej.
Badanie INQUIRY przeprowadzono metodą CAWI w dniach 24 kwietnia – 8 maja 2026 r. na próbie 603 pracowników firm zatrudniających co najmniej 10 osób, działających w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Trójmieście i Katowicach. Pełny raport ma zostać opublikowany w październiku 2026 r.
Redakcja elektromobilni.pl
