W skrócie:
- W lipcu w Wielkiej Brytanii odnotowano 49‑procentowy wzrost rejestracji aut elektrycznych r/r
- W liczbach, to 43 547 sztuk i 27,4 -procentowy udziału w rynku
- Presja regulacyjna i rosnące koszty paliw, kierują kierowców ku elektryfikacji
Brytyjski rynek:„pre-rejestracje” na hamulcu
Brytyjski rynek nowych samochodów w połowie 2026 roku wysyła dwa sprzeczne sygnały. Z jednej strony producenci wyraźnie szacują ograniczenie skali tzw. pre-rejestracji, czyli praktyki polegającej na rejestrowaniu nowych aut przed ustaleniem warunków sprzedaży z klientem końcowym. Z drugiej zaś, segment pojazdów elektrycznych rośnie szybciej, niż przewiduje rządowy mandat zeroemisyjny.
Zgodnie z najnowszym zestawieniem SMMT (The Society of Motor Manufacturers and Traders Ltd (SMMT), w czerwcu producenci zarejestrowali na siebie jedynie pojedyncze partie aut. W wielu przypadkach — w ogóle. Ford, BMW, Mercedes, Kia, Toyota, Vauxhall czy Nissan nie wykazały ani jednego egzemplarza. Volkswagen odnotował 67 sztuk, Audi 44, Renault 18, MG 14, Škoda 9, a Dacia 7. Największą aktywność wykazała Cupra, która „pre‑zarejestrowała” 127 samochodów, generując przy tym przychód brutto na poziomie 2,94 mln funtów.
SMMT przypomina, że obowiązek publikowania takich danych wynika z nowych przepisów „The Supply of New Cars Order 2000”, a „pre‑rejestracja” – nota bene zgodnie z definicją – dotyczy tylko „nowego samochodu, który dostawca chciał zarejestrować, zanim uzgodniono warunki jego dostawy klientowi końcowemu”.
To wyhamowanie „przedrejestracyjne” można czytać jako sygnał stabilizowania się rynku po okresie agresywnego zarządzania wolumenem. W praktyce oznacza to, że producenci nie muszą już sztucznie pompować rejestracji, aby utrzymać udział rynkowy lub realizować cele sprzedażowe.
Elektryki: lipcowy sprint ponad ścieżką mandatu
Tymczasem równolegle do spokojnych danych czerwcowych, lipcowy raport New AutoMotive pokazuje zupełnie inną dynamikę. Rejestracje samochodów elektrycznych w Wielkiej Brytanii wzrosły w lipcu o 49 proc. rok do roku, osiągając poziom 43 547 sztuk. To daje im 27,4 proc. udziału w rynku, czyli więcej niż wynika z efektywnej ścieżki mandatu zeroemisyjnego na 2026 r.
Jak podaje Reuters, „podczas gdy oficjalny cel wynosi 33 proc., po uwzględnieniu elastyczności systemu efektywny cel rynkowy spada do 24,6 proc.”. Tymczasem udział EV od początku roku wynosi już 25,3 proc., co oznacza, że rynek wyprzedza regulacyjne tempo.

Wzrost napędzają nie tylko zachęty fiskalne, lecz także rosnące koszty paliw. Reuters przypomina, że „wyższe ceny paliw, w dużej mierze napędzane globalnymi szokami naftowymi związanymi z wojną w Iranie, kierują klientów ku alternatywom”. To kolejny dowód na to, że czynniki geopolityczne coraz mocniej wpływają na decyzje zakupowe kierowców.
Dwa światy jednego rynku
Zestawienie danych SMMT i New AutoMotive pokazuje rynek w dwóch prędkościach. Tradycyjni producenci ograniczają działania wolumenowe, co może świadczyć o stabilizacji podaży i mniejszej presji na rejestracje techniczne.

Jednocześnie segment EV rośnie szybciej, niż przewidują regulatorzy i to mimo wciąż niejednoznacznego klimatu politycznego wokół elektryfikacji. W praktyce oznacza to, że niektóre rynki, jak na przykład brytyjski wchodzi w fazę, w której to nie producenci, lecz konsumenci wyznaczają tempo zmian.
Oskar Włostowski