MENU
Świat wściekłych kierowców

Agresja za kierownicą: Włosi na czele, ale Polacy nie są daleko w tyle

Agresja ma charakter dyspozycyjny - jest trwałą skłonnością do reagowania gniewem i impulsywnością
Źródło zdjęcia: elektromobilni.pl

Globalne badanie wskazuje, że agresja drogowa stała się jednym z najbardziej zauważalnych zjawisk – od Włoch po Stany Zjednoczone. Tymczasem polskie analizy dowodzą, że problem ma głębokie psychologiczne korzenie i dotyka także większości kierowców w naszym kraju.

W skrócie:

  • Agresja drogowa stała się jednym z najbardziej zauważalnych i niestety negatywnych zjawisk
  • Potwierdzają to przeprowadzone badania
  • Najbardziej agresywnych kierowców turyści spotykają we Włoszech i Wielkiej Brytanii
  • Najczęściej wskazywaną irytacją jest nieużywanie kierunkowskazów
  • Kierowcy jakiej marki są najbardziej agresywni? BMW!
  • Polskich kierowców w zestawieniu nie było, ale nasze badania wskazują, że problem jest

Agresja drogowa to problem globalny

Włoskie wybrzeża, brytyjskie zielone wzgórza, amerykańskie autostrady ciągnące się po horyzont – wszystkie te miejsca mają jedną wspólną cechę a w zasadzie mianownik – kierowcy nie zawsze zachowują tam spokój. Globalne badanie Discover Cars przeprowadzone na grupie 713 kierowców (turystów odwiedzających inne kraje), pokazuje, że agresja drogowa stała się jednym z najbardziej zauważalnych i niestety negatywnych zjawisk.

Według analiz, najbardziej agresywnych kierowców turyści spotykają we Włoszech. „23 proc. ankietowanych wskazało, że doświadczyło tam zachowań brawurowych lub nieprzewidywalnych” – czytamy w raporcie na DiscoverCars.com. Włoskie miasta, zwłaszcza Neapol i Rzym, pojawiają się w zestawieniu najczęściej.

Drugie miejsce jest zaskakujące. To Wielka Brytania, kojarzona raczej z flegmatycznym stylem życia i „najwygodniejszymi samochodami świata”, pisze z kolei dziennik Euronews, który opisuje te badania. „11 proc. kierowców twierdzi, że spotkało się tam z agresją, a Londyn był najczęściej wskazywanym miastem” – podaje serwis. Na trzecim miejscu znalazły się Stany Zjednoczone (9 proc.), a dalej Francja i Australia (po 5 proc.), oraz Hiszpania i Turcja (po 4 proc).

Nieuważna lub brawurowa jazda, korki uliczne i codzienne stresy to niebezpieczna mieszanka, która może doprowadzić do wybuchu wściekłości nawet z pozornie błahego powodu – komentował swego czasu dyrektor naukowy AAA Foundation for Traffic Safety Jurek Grabowski, cytowany przez Polską Agencję Prasową (PAP). – Zbyt wielu kierowców całkowicie zatraca się w tych emocjach, a na drodze jest to wyjątkowo groźne i może skończyć się nawet śmiercią – dodał Grabowski.

Co najbardziej irytuje kierowców?

Badanie DiscoverCars.com daje wyraźnie do zrozumienia, że istnieje globalny „kanon drogowych grzechów”. Najczęściej wskazywaną irytacją jest nieużywanie kierunkowskazów (56 proc.). Dalej: jazda na zderzaku (46 proc.), blokowanie pasa do wyprzedzania (43 proc.), rozproszenie kierowcy (39 proc.) i nagłe hamowanie (20 proc.).

Warto zauważyć, że w poprzednich analizach Discover Cars to właśnie kierowcy BMW najczęściej mieli problem z sygnalizowaniem manewrów. W najnowszym badaniu marka ta ponownie znalazła się na szczycie listy aut kojarzonych z agresją – 58 proc. ankietowanych wskazało BMW jako „najbardziej agresywną” markę. Dalej uplasowały się Audi (30 proc.), Land Rover (14 proc.), Tesla (12 proc.) i Volkswagen (11 proc.).

Jak kierowcy oceniają własne kraje?

Respondenci mieli także ocenić poziom agresji na drogach w swoich krajach w skali od 1 do 5. Najwyższe noty agresji przyznali: Włosi – 3,5/5, Nowozelandczycy – 3,4/5, Amerykanie 3,4/5. Najspokojniej za kierownicą czują się mieszkańcy: Australii – 2,7/5, Kanady – 2,8/5, Francji i Holandii – po 2,9/5.

Agresja drogowa w Polsce: psychologia, biologia i codzienność

Polska nie znalazła się w globalnym zestawieniu DiscoverCars.com, ale krajowe dane pokazują, że problem jest równie poważny. Badania Instytutu Transportu Samochodowego (ITS) z lat 2024-2025 wskazują, że agresja drogowa nie jest prostą reakcją na stres czy „zły dzień”.

Agresja drogowa nie jest prostą reakcją na bodziec. To efekt współdziałania cech osobowości, mechanizmów motywacyjnych oraz sposobu interpretowania sytuacji drogowych jako prowokacyjnych – tłumaczy dr Ewa Odachowska Rogalska, psycholog transportu i psychotraumatolog z ITS.

Badania ITS pokazują, że agresja ma charakter dyspozycyjny – jest trwałą skłonnością do reagowania gniewem i impulsywnością. Kierowcy o takim profilu częściej interpretują neutralne zachowania innych jako celowo wrogie, co prowadzi do eskalacji konfliktów.

Co intrygujące, taka agresja bywa dla części kierowców… nagrodą. Mechanizm dążenia do celu i poszukiwania silnych bodźców sprawia, że ryzykowne manewry, szybka jazda czy dominacja na drodze dają im subiektywną satysfakcję. – Profilaktyka oparta wyłącznie na straszeniu mandatami może przynieść odwrotny skutek – zauważa dr Odachowska Rogalska.

Dane ITS są niepokojące

Instytut Transportu Samochodowego podaje też, że ponad 80 proc. kierowców w Polsce widzi agresję na drodze przynajmniej raz w tygodniu, ale ponad 30 proc. przyznaje, że sami reagują agresywnie. Najczęstsze grzeszne zachowania to: jazda na zderzaku, oślepianie światłami, zajeżdżanie drogi, krzyki i obelgi.

Badacze zwracają uwagę, że płeć różnicuje sposób okazywania agresji: mężczyźni częściej przejawiają tzw. furię drogową, kobiety zaś częściej reagują werbalnie, w kabinie auta.

Co można zrobić?

Eksperci ITS podkreślają, że skuteczne przeciwdziałanie agresji drogowej wymaga nie tylko egzekwowania przepisów, lecz także działań psychologicznych i edukacyjnych. Chodzi o naukę radzenia sobie z gniewem, stresem i impulsywnością, czyli elementy, które w Polsce wciąż są traktowane jako „miękkie”, a w rzeczywistości decydują o bezpieczeństwie na drodze.

Wtórują im amerykańscy specjaliści, zdaniem których „to całkowicie normalne, że kierowcy doświadczają gniewu za kierownicą. Jednak nie możemy pozwolić na to, aby nasze emocje prowadziły do tak ekstremalnych zachowań” – tłumaczy Jake Nelson, jeden ze współautorów badania z AAA Foundation for Traffic Safety w Waszyngtonie.

To, co możemy zrobić, to starać się nie eskalować frustracji u innych uczestników ruchu. Nigdy bowiem nie wiemy, jak taka osoba może zareagować. Nie obrażajmy innych, unikajmy kontaktu wzrokowego w sytuacjach napięcia, bądźmy wybaczający. W razie potrzeby lepiej zadzwonić na policję niż wdawać się w bezpośrednie potyczki – dodał Nelson, cytowany przez PAP.

Zachowujmy więc za kółkiem zimną krew i skupiajmy się jedynie na tym, aby bezpiecznie dotrzeć do celu” – radzi specjalista. Trudno się z nim nie zgodzić, tym bardziej, że przysłowiowym papierkiem lakmusowym agresji drogowej są policyjne skrzynki „Stop Agresji Drogowej”.

Przypomnijmy, to nazwa otwartej w każdej Komendzie Wojewódzkiej Policji elektronicznej skrzynki pocztowej, służącej do przesyłania materiałów filmowych o ujawnionych naruszeniach przepisów ruchu drogowego przez kierujących pojazdami, dysponującymi tzw. „rejestratorami jazdy” – przypomina Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Efekt?

Tylko w 2025 roku do mundurowych trafiło 44 526 zgłoszeń na te skrzynki, co oznacza duży, bo blisko 46 proc. wzrost w porównaniu tylko do 2024 roku, kiedy odnotowano ponad 30,5 tysiąca takich przypadków… i dodajmy – tylko udokumentowanych!

Oskar Włostowski

REKLAMA