MENU
Chevrolet na wolnym bateryjnym kursie

Corvette będzie elektryczna. Producent potwierdza, ale nie zamierza się spieszyć

General Motors nadal traktuje elektryfikację jako długoterminowy cel, ale jednocześnie nie widzi powodu, by przyspieszać premierę elektrycznej Corvette
Źródło zdjęcia: GM

Elektryczna Corvette nadal jest w planach General Motors, choć na jej premierę przyjdzie poczekać. Chevrolet uważa, że rynek nie jest jeszcze gotowy, a przykład konkurencji pokazuje, że nawet w świecie supersamochodów elektryfikacja przebiega znacznie wolniej, niż jeszcze kilka lat temu zakładano.

W skrócie:

  • Elektryczna Corvette nadal jest w planach General Motors
  • Amerykański producent uważa, że rynek nie jest jeszcze gotowy na napędową rewolucję
  • W segmencie supersamochodów elektryfikacja przebiega wolniej niż zakładano
  • Rimac i Ferrari udowodnili, że z powodzeniem można sprzedawać sportowe auta elektryczne
  • Corvette CX była najbardziej ekstremalną wizją elektrycznego hipersamochodu marki GM

Corvette się zmienia

Corvette w ciągu kilku lat przeszła rewolucję. Silnik przeniesiono za plecy kierowcy, pojawiła się hybrydowa E-Ray z napędem AWD, a kolejne wersje C8 weszły osiągami na poziom znacznie droższych europejskich supersamochodów.

Jednego Chevrolet nadal jednak nie zrobił: nie wprowadził Corvette pozbawionej silnika spalinowego.

Nie oznacza to, że z pomysłu zrezygnował. Tony Roma, Executive Chief Engineer odpowiedzialny za Corvette i samochody sportowe General Motors, potwierdził w rozmowie z The Drive, że w długiej perspektywie pełna elektryfikacja modelu nadal jest planowana.

Elektryczna Corvette powstanie. Tylko nie teraz

Pierwsza konkretna zapowiedź pojawiła się już w 2022 roku. Prezes GM Mark Reuss mówił wtedy najpierw o „zelektryfikowanej” Corvette, a następnie o całkowicie elektrycznej wersji.

Pierwsza obietnica została spełniona szybko. Corvette E-Ray połączyła V8 z silnikiem elektrycznym i napędem na cztery koła. Pełnego BEV do dziś jednak nie pokazano.

Roma potwierdził, że kierunek się nie zmienił. General Motors nadal traktuje elektryfikację jako długoterminowy cel, ale jednocześnie nie widzi powodu, by przyspieszać premierę elektrycznej Corvette.

To spora zmiana względem nastrojów sprzed kilku lat. Wówczas branża zakładała znacznie szybsze przechodzenie klientów na BEV. Dziś producenci samochodów sportowych widzą, że ich klienci nadal bardzo mocno przywiązani są do silników spalinowych, dźwięku i charakteru klasycznego napędu.

Chevrolet ma zresztą szczególnie niewiele powodów do pośpiechu. Obecna C8 wciąż jest rozwijana, a gama obejmuje coraz mocniejsze odmiany spalinowe i zelektryfikowane.

Pierwszy elektryk dopiero jako C9?

Chevrolet nie podał terminu, dlatego możliwe, że pełny elektryk pojawi się dopiero w następnej generacji Corvette.

C8 zadebiutowała w 2019 roku, więc coraz bliżej jest moment, w którym uwaga zacznie przesuwać się w stronę C9. General Motors pokazało już zresztą kilka futurystycznych konceptów, które dają pewne wyobrażenie o kierunku rozwoju modelu.

Najbardziej ekstremalna Corvette CX była wizją elektrycznego hipersamochodu z czterema silnikami, napędem AWD i mocą przekraczającą 2000 KM. Chevrolet podkreślał jednak, że nie jest to bezpośrednia zapowiedź modelu produkcyjnego.

Corvette będzie elektryczna. Producent potwierdza, ale nie zamierza się spieszyć - Corvette concept elektryk 1
Corvette CX Concept. Fot. GM

Na razie łatwiej więc powiedzieć, czym przyszła Corvette może być technologicznie, niż kiedy rzeczywiście trafi do salonów.

Rimac pokazał, że elektryk może być hipersamochodem

Chevrolet ma przy tym sporo czasu na obserwowanie konkurencji, bo elektryczne supersamochody już istnieją.

Najbardziej oczywistym przykładem jest Rimac Nevera. Chorwacki hipersamochód ma cztery silniki, 1914 KM i przyspiesza do 100 km/h w 1,81 s. Prędkość maksymalna wynosi 412 km/h.

Jeszcze mocniejsza Nevera R rozwija 2107 KM, przyspiesza do 100 km/h w 1,72 s i może osiągnąć 430 km/h.

Technicznie spokrewniona z Rimakiem jest Pininfarina Battista. Również korzysta z czterech silników i akumulatora 120 kWh, ma około 1900 KM i przyspiesza do 100 km/h w mniej niż dwie sekundy.

Do tej grupy należy również Lotus Evija, rozwijający około 2000 KM i produkowany w bardzo ograniczonej liczbie egzemplarzy.

Chińczycy również weszli do gry

Elektryczne supersamochody nie są już domeną małych europejskich manufaktur.

BYD stworzył dla marki Yangwang model U9 z czterema niezależnymi silnikami i mocą 1306 KM. Jeszcze bardziej ekstremalna odmiana U9 Xtreme rozwija ponad 3000 KM.

Samochód osiągnął podczas próby w Papenburgu 496,22 km/h i pokonał Nürburgring Nordschleife w czasie 6:59,157.

To pokazuje, że moc i przyspieszenie przestały być największym problemem elektrycznych supersamochodów. Znacznie trudniejsze są masa, utrzymanie osiągów na torze, zarządzanie temperaturą oraz dostarczenie emocji, których klienci oczekują od takich aut.

Ferrari zrobiło już pierwszy krok

Do świata elektryków weszło również Ferrari. W 2026 roku marka pokazała swój pierwszy całkowicie elektryczny samochód. Model wykorzystuje cztery silniki, ma około 1000 KM i akumulator o pojemności 122 kWh. Do 100 km/h przyspiesza w około 2,5 s, a deklarowany zasięg przekracza 500 km.

Co ważne, Ferrari nie traktuje elektryka jako następcy wszystkich modeli spalinowych. BEV ma być kolejnym rodzajem napędu obok V6, V8, V12 i hybryd.

Podobną drogę może ostatecznie wybrać Chevrolet. Elektryczna Corvette nie musi oznaczać natychmiastowego końca V8.

Porsche szykuje elektryczne 718

Znacznie bliższym Corvette punktem odniesienia może być Porsche. Następne generacje Boxstera i Caymana mają otrzymać napęd elektryczny. Debiut nowych 718 planowany jest na kolejne lata, a pierwszy pełny rok produkcji ma przypaść na 2028 rok.

To ważniejsze dla rynku niż hipersamochody pokroju Nevera. Porsche 718 jest znacznie bardziej masowym samochodem sportowym, więc jego odbiór może wiele powiedzieć o tym, czy klienci są już gotowi na elektryczne auta tego typu.

Lamborghini i McLaren hamują

Nie wszystkie marki chcą jednak iść tą drogą. Lamborghini jeszcze niedawno planowało, że koncept Lanzador stanie się pierwszym seryjnym elektrykiem marki. Ostatecznie plany zmieniono i samochód ma otrzymać hybrydę plug-in. Termin premiery pełnego elektryka pozostaje nieokreślony.

Ostrożny jest również McLaren, który nie widzi obecnie wystarczającego zainteresowania klientów pełnym BEV.

To najlepiej pokazuje, jak bardzo zmienił się rynek. Jeszcze kilka lat temu elektryczny supersamochód wydawał się naturalnym kolejnym etapem rozwoju niemal każdej marki. Dzisiaj Rimac, Pininfarina czy Ferrari idą w tym kierunku, Porsche przygotowuje się do kolejnego kroku, a Lamborghini i McLaren wolą poczekać.

Chevrolet znalazł się gdzieś pomiędzy. Elektryczna Corvette powstanie – producent właśnie ponownie to potwierdził. Nie ma jednak presji, żeby pojawiła się już teraz. Dopóki klienci chcą V8, a obecna C8 pozostaje konkurencyjna, General Motors może spokojnie poczekać na moment, w którym elektryczna Corvette przekona większą grupę klientów.

Piotr Sobczyk

REKLAMA