MENU
„Kaczka”: reaktywacja

Citroën wskrzesza 2CV i obiecuje elektryczny samochód za mniej niż 15 tys. euro

Motoryzacja uwielbia legendy, ale ich wskrzeszanie rzadko kończy się sukcesem. Jak będzie tym razem?
Źródło zdjęcia: Stellantis

Francuzi oficjalnie zapowiadają powrót jednego z najważniejszych modeli w swojej historii. Nowe 2CV, które zadebiutuje jako koncept podczas salonu samochodowego w Paryżu, ma połączyć stylistyczne nawiązania do kultowej „Kaczki” z elektrycznym napędem i ceną poniżej 15 tys. euro. Francuzi liczą, że samochód, który po wojnie zmotoryzował miliony Europejczyków, ponownie stanie się symbolem dostępnej mobilności.

W skrócie:

  • Francuzi zapowiadają powrót jednego z najważniejszych modeli w swojej historii
  • Nowe 2CV zadebiutuje jako koncept podczas salonu samochodowego w Paryżu
  • Model ma połączyć stylistyczne nawiązania do kultowej „Kaczki” z elektrycznym napędem
  • Cena? Kolejny tani model w Europie, czyli poniżej 15 tys. euro
  • Inni producenci też grają na emocjach i historycznych wzorcach

Citroën chce ponownie stworzyć samochód dla „zwykłych ludzi”

Motoryzacja uwielbia legendy, ale ich wskrzeszanie rzadko kończy się sukcesem. Tym razem Citroën postanowił jednak sięgnąć po jeden z najbardziej rozpoznawalnych modeli w historii europejskich dróg. Na kilka dni przed otwarciem salonu samochodowego w Paryżu (12-18 października – przyp. red.) marka ujawniła pierwsze szczegóły dotyczące nowego 2CV, które ma powrócić jako niedrogi samochód elektryczny.

Już opublikowane teasery nie pozostawiają większych wątpliwości. Projektanci wyraźnie sięgnęli po charakterystyczne elementy pierwowzoru z 1948 roku. Widać półokrągłe reflektory umieszczone wysoko na błotnikach, żebrowaną maskę, klasyczne klamki oraz charakterystyczną sylwetkę z przypominającym parasol dachem. Według Carscoops nowe auto zachowa także proporcje i wiele detali stylistycznych, które przez dekady definiowały słynną „Kaczkę”.

Citroën wskrzesza 2CV i obiecuje elektryczny samochód za mniej niż 15 tys. euro - Citroen kaczka 3
Źródło: Stellantis

Citroën nie ukrywa, że sięga do własnej historii. Producent określa nowy model jako samochód, który „wskrzesza ikonę marki i przenosi ducha 2CV do współczesnego świata, czyniąc mobilność prostszą, bardziej dostępną, bardziej ludzką i bardziej pożądaną”.

Nie sentyment, a cena

Jak podaje AutoNext, produkcyjna wersja nowego 2CV ma kosztować mniej niż 15 tys. euro przed dopłatami. Oznaczałoby to poziom cenowy o około 5 tys. euro niższy od elektrycznego Renault Twingo oferowanego obecnie na wybranych rynkach za niespełna 20 tys. euro. Jeśli Citroënowi uda się dotrzymać tej obietnicy do premiery seryjnej wersji zapowiadanej na 2028 rok, może to być jeden z najtańszych samochodów elektrycznych produkowanych w Europie.

Prezes marki, Xavier Chardon, świadomie odwołuje się do historycznego znaczenia modelu. Podczas prezentacji przypomniał, że „w 1948 roku 2CV dał wolność przemieszczania się milionom ludzi”. Teraz, po niemal ośmiu dekadach, ma odegrać podobną rolę w czasach elektromobilności. Jak podkreślił szef Citroëna: „Nowy 2CV zdemokratyzuje mobilność elektryczną. Będzie w 100 procentach elektryczny, produkowany w Europie i oferowany w cenie poniżej 15 tysięcy euro. To prawdziwy samochód dla ludzi, zaprojektowany z myślą o codziennym życiu” – pisze portal Carscoops.

Ta deklaracja dobrze wpisuje się w historię modelu. Oryginalny Citroën 2CV zadebiutował podczas Salonu Samochodowego w Paryżu w 1948 roku. Do zakończenia produkcji w 1990 roku powstało ponad 3,8 miliona egzemplarzy. Samochód miał być prosty, tani i praktyczny, a jego zadaniem było zmotoryzowanie francuskiej prowincji. Z czasem stał się jednak jednym z największych symboli europejskiej motoryzacji.

Nowa generacja ma powstawać w zakładach Stellantisa w Pomigliano d’Arco pod Neapolem, gdzie dziś produkowany jest między innymi Fiat Panda. Projekt jest częścią szerokiej strategii grupy Stellantis zakładającej rozwój niedrogich samochodów elektrycznych dla europejskiego rynku.

Dane techniczne – na razie cisza

Na razie producent nie ujawnił najważniejszych parametrów technicznych. Nie wiadomo, jaką pojemność otrzyma akumulator, jaki będzie zasięg ani ile miejsc zaoferuje samochód. Francuzi koncentrują się obecnie przede wszystkim na przekazie dotyczącym dostępności cenowej oraz emocjonalnego związku z legendarnym poprzednikiem.

I właśnie tutaj kryje się największe wyzwanie. Sam wygląd nie wystarczy. Jak trafnie zauważa AutoNext, okrągłe reflektory czy żebrowana maska mogą przywoływać wspomnienia, ale prawdziwy test nadejdzie dopiero wtedy, gdy produkcyjna wersja rzeczywiście trafi do salonów za mniej niż 15 tys. euro. To bowiem przystępność cenowa, a nie stylistyczne nawiązania, była od początku najważniejszym elementem filozofii 2CV.

Motoryzacja od lat wskrzesza swoje legendy

Powrót 2CV wpisuje się w coraz popularniejszy trend odwoływania się producentów do własnego dziedzictwa. W ostatnich latach na rynek wróciło kilka ikon, które przez dekady funkcjonowały przede wszystkim w zbiorowej pamięci fanów motoryzacji.

Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów jest Fiat 500. Włoska marka przywróciła model do życia w 2007 roku, zachowując charakterystyczne proporcje i stylistyczne nawiązania do auta z 1957 roku. Projekt okazał się ogromnym sukcesem i stał się wzorem dla wielu późniejszych retro-reinterpretacji.

Podobną drogą poszło MINI. Brytyjska legenda odrodziła się pod skrzydłami BMW, zachowując rozpoznawalną sylwetkę, ale jednocześnie korzystając z nowoczesnej technologii i współczesnych standardów bezpieczeństwa.

Renault również coraz śmielej sięga do własnej historii. Najpierw wskrzesiło Renault 5 jako samochód elektryczny, a następnie zapowiedziało powrót Renault 4, które ma pełnić rolę bardziej praktycznego i rodzinnego modelu w gamie.

Do grona reaktywowanych ikon dołączył również Ford Bronco, przywrócony po latach jako terenówka inspirowana stylistyką modeli z lat 60., a także Volkswagen ID. Buzz, który w nowoczesnej, elektrycznej formie nawiązuje do legendarnego Transportera T1, znanego jako „ogórek”.

Historia pokazuje jednak, że sam sentyment nie gwarantuje sukcesu. Udane reaktywacje łączy jedno: potrafią uchwycić ducha oryginału, jednocześnie odpowiadając na współczesne potrzeby klientów. To właśnie dlatego nowy Citroën 2CV będzie oceniany nie przez pryzmat chromowanych detali czy okrągłych reflektorów, ale tego, czy rzeczywiście stanie się tym, czym był jego poprzednik. Prostym, dostępnym i rozsądnie wycenionym samochodem dla zwykłych ludzi.

Oskar Włostowski

REKLAMA