MENU
Pogoda popsuła plany

Tesla przesuwa premierę Roadstera z 1 na 15 października. Dziewiąty rok oczekiwania!

Historia Roadstera jest już symbolem rozbieżności między ambitnymi zapowiedziami a rzeczywistością
Źródło zdjęcia: Tesla

Premiera nowej generacji Tesli Roadster została przesunięta z 1 na 15 października. Oficjalnym powodem są podobno niekorzystne prognozy pogody, ale decyzja tylko podsyca spekulacje wokół najbardziej opóźnionego projektu w historii marki. Tym bardziej że firma Elona Muska ponownie przyjmuje od klientów 50 tys. dolarów zaliczki na samochód, którego produkcyjnej wersji nikt jeszcze nie widział.

W skrócie:

  • Nie 1 a 15 października ma zadebiutować roadster Tesli
  • Powód przesunięcia premiery? Załamanie pogodowe – napisał producent w na platformie X
  • Tesla wciąż przyjmuje spore zaliczki na auto, nikt nie widział
  • Historia auta – widma datuje się na 2017 rok

Tesla: dziewięć lat i jeszcze dwa tygodnie

Miała być długo wyczekiwana prezentacja samochodu, który od niemal dekady pozostaje jedną z najbardziej ambitnych zapowiedzi Tesli.  Zamiast premiery 1 października pojawił się jednak komunikat o przesunięciu wydarzenia na 15 października. Producent poinformował, że powodem są prognozowane trudne warunki atmosferyczne.

W komunikacie opublikowanym w serwisie X firma napisała: „Ściśle monitorowaliśmy sytuację pogodową wspólnie z lokalnymi meteorologami, ale biorąc pod uwagę prognozy wskazujące na wystąpienie gwałtownych zjawisk pogodowych oraz fakt, że wydarzenie może odbyć się wyłącznie na otwartej przestrzeni, podjęliśmy trudną decyzję o jego przełożeniu”. Jednocześnie Tesla potwierdziła nowy termin prezentacji wyznaczony na 15 października.

Samo stwierdzenie, że pokaz może odbyć się wyłącznie na zewnątrz, natychmiast wywołało lawinę spekulacji. Od miesięcy krążą bowiem pogłoski, że podczas wydarzenia Tesla zamierza zaprezentować możliwości rozwijanego od lat pakietu SpaceX, obejmującego układ dysz wykorzystujących sprężony gaz. Elon Musk wielokrotnie sugerował, że rozwiązanie mogłoby znacząco poprawić osiągi samochodu, a w ostatnich wypowiedziach wspominał nawet o demonstracji krótkiego unoszenia się pojazdu nad ziemią.

Jak zauważa portal Root-Nation, termin prezentacji oraz wcześniejsze informacje o czasowym ograniczeniu lotów samolotów i dronów w pobliżu zakładów SpaceX w McGregor w Teksasie dodatkowo podgrzały atmosferę wokół wydarzenia. Nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia, że ograniczenia miały bezpośredni związek z premierą Roadstera.

Samochód, który miał trafić do produkcji w 2020 roku

Przesunięcie premiery byłoby mniej znaczącą informacją, gdyby nie historia samego modelu, w ramach której Tesla obiecywała rozpoczęcie produkcji około 2020 roku i parametry, które miały wyznaczyć nowe standardy dla samochodów sportowych.

Przypomnijmy, że deklarowano przyspieszenie od 0 do 60 mph (97 km/h) w czasie poniżej 1,9 sekundy, prędkość maksymalną przekraczającą 250 mph (ponad 402 km/h) oraz zasięg wynoszący 620 mil, czyli niemal 1000 kilometrów.

Co ciekawe, podobne wartości nadal widnieją na oficjalnej stronie modelu. Problem polega na tym, że przez dziewięć lat żaden klient nie odebrał nowego Roadstera, a sam projekt był wielokrotnie odkładany na później. Jednocześnie Elon Musk sugerował w kolejnych latach, że konstrukcja została gruntownie zmodyfikowana względem pierwotnego prototypu.

Tesla znów zbiera zaliczki

Mimo braku produkcyjnej wersji pojazdu firma ponownie uruchomiła system rezerwacji. Aby zająć miejsce w kolejce, zainteresowani muszą wpłacić 50 tys. dolarów. Pierwsza część obejmuje 5 tys. dolarów płatne kartą, a pozostałe 45 tys. dolarów należy przelać w ciągu dziesięciu dni.

Jak informowaliśmy, nie jest to jednak zamówienie samochodu, lecz jedynie rezerwacja miejsca w kolejce. Języczkiem u wagi jest fakt, Tesla w obowiązującym regulaminie przyznaje, że nadal pracuje nad wyposażeniem, rozwiązaniami technicznymi oraz ostateczną ceną pojazdu.

Producent zastrzega również, że nie gwarantuje terminu dostawy! Oznacza to, że klienci wpłacający dziś równowartość około 191 tys. zł otrzymują jedynie możliwość przyszłego skonfigurowania auta, którego ostateczna specyfikacja oraz cena pozostają nieznane.

Musk chce publiczności, „żeby nikt nie powiedział, że to AI”

Wokół październikowej prezentacji narosły tak duże oczekiwania, że sam Elon Musk odniósł się do nich podczas wrześniowego All-In Summit. Szef Tesli zapowiedział widowiskowy pokaz, podkreślając jednocześnie, że nie gwarantuje sukcesu demonstracji wszystkich planowanych rozwiązań.

Według Root-Nation Musk miał również stwierdzić, że na wydarzeniu potrzebna jest publiczność, aby potwierdzić, że prezentowany materiał „nie jest wygenerowany przez AI”. W kontekście spekulacji dotyczących unoszącego się nad ziemią Roadstera trudno uznać ten komentarz za przypadkowy.

Najważniejsze pytanie pozostaje bez odpowiedzi

Niezależnie od tego, czy Tesla pokaże supersamochód zdolny do krótkiego lotu, czy jedynie kolejną ewolucję prototypu z 2017 roku, najważniejsza kwestia pozostaje nierozstrzygnięta. Chodzi o termin rozpoczęcia seryjnej produkcji. Historia Roadstera jest już symbolem rozbieżności między ambitnymi zapowiedziami a rzeczywistością.

Przypomnijmy, że przecież pierwsi klienci wpłacili zaliczki jeszcze dziewięć lat temu, gdy podstawowa cena modelu miała wynosić 200 tys. dolarów. Dziś Tesla nadal przyjmuje rezerwacje, ale wciąż nie podaje ostatecznej ceny samochodu ani wiążącej daty dostaw. I to się nazywa marketing!

Oskar Włostowski

REKLAMA