MENU
Rynek BEV za Odrą

Niemcy: ceny „elektryków” spadają, ale mediany rosną. Powód? Mniej tanich modeli, więcej drogich i dużych

Kierowcy w Niemczech otrzymują dziś samochody elektryczne bardziej zaawansowane technologicznie, ale niekoniecznie tańsze
Źródło zdjęcia: elektromobilni.pl

Koszty baterii trakcyjnych spadły o ponad jedną trzecią, ale jak pokazuje przykład niemieckiego rynku samochodów elektrycznych, nie wszyscy podążają prostą drogą ku niższym cenom. Może bardziej trafnym stwierdzeniem będzie, że raczej nie chcą nią podążać. Najnowszy raport Fraunhofer ISI i ICCT ilustruje, że w latach 2020-2025 ceny indywidualnych modeli BEV realnie spadły, ale mediany rynkowe… wzrosły aż o 42 proc. Winny jest nie tylko rynek, lecz także strategia producentów.

W skrócie:

  • Koszty baterii trakcyjnych w latach 2020-2025 spadły o ponad jedną trzecią
  • Nie wszyscy producenci aut wykorzystali ten fakt, by obniżyć ceny
  • I choć w wymienionym czasie ceny w Niemczech niektórych modeli realnie zostały obniżone, to mediany znacznie wzrosły
  • Powód? Na rynku pojawiło się znacznie więcej dużych i drogich modeli – twierdzą autorzy raportu przygotowanego przez Fraunhofer ISI i ICCT

Niemcy: dostępność modeli wzrosła 4-krotnie

Niemiecki rynek samochodów elektrycznych w latach 2020-2025 zmienił się bardziej niż jakikolwiek inny segment motoryzacji w Europie. Najnowszy raport autorstwa ekspertów z Instytutu Fraunhofera oraz Międzynarodowej Rady ds. Czystości Transportu (ICCT) pokazuje, że w tym czasie dostępność modeli BEV wzrosła ponad czterokrotnie – z 38 modeli w 2020 roku do 159 w 2025 roku. To fundamentalna zmiana, która redefiniuje rynek, ale jednocześnie odsłania jego paradoksy – uważają eksperci.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że największy wzrost dotyczył segmentów średnich – średnio-niski, średni i średnio-wyższy – które w 2025 roku odpowiadały za 73 proc. wszystkich dostępnych modeli. Segment mini, kluczowy dla kierowców o niższych dochodach, jako jedyny zanotował spadek liczby dostępnych aut. To właśnie tam widać największą lukę między samochodami elektrycznymi a spalinowymi, co wprost wpływa na ceny rynkowe.

Mediana a rynek

Wbrew intuicji, choć ceny indywidualnych modeli BEV realnie spadły o około 18 proc., mediany rynkowe poszły w górę. W 2020 roku mediana nominalnej ceny BEV wynosiła 38 tys. euro, czyli około 164 tys. zł. W 2025 roku było to już 54 tys. euro, czyli około 234 tys. zł. To wzrost o 42 proc., który – jak podkreślają autorzy – wynika przede wszystkim ze zmiany struktury rynku: „Wzrost mediany cen nie oznacza, że „elektryki” zdrożały. Oznacza, że na rynek weszło znacznie więcej dużych i drogich modeli” – czytamy w raporcie.

Tymczasem samochody spalinowe podrożały znacznie mniej. Mediana ich cen wzrosła z 41 tys. euro (ok. 177 tys. zł) do 46 tys. euro (ok. 199 tys. zł), czyli o 15 proc. Co ciekawe, gdy porównamy ceny tych samych modeli w czasie, „spalinówki” zdrożały nominalnie o 24 proc., podczas gdy BEV-y pozostały praktycznie na tym samym poziomie.

Ile aktualnie kosztują baterie?

Kluczowym elementem analizy są koszty baterii trakcyjnych. Globalne średnie ceny ogniw spadły z 165-185 euro/kWh (715-801 zł/kWh) do 130-140 euro/kWh (563-606 zł/kWh). W ujęciu nominalnym to spadek o 21-24 proc., a po korekcie inflacyjnej – aż o 35-37 proc. Mimo to producenci nie przełożyli tych oszczędności na niższe ceny katalogowe. Zamiast tego – jak wskazuje raport – „zdecydowali się poprawić parametry pojazdów, takie jak zasięg, który wzrósł średnio o około jedną trzecią, lub odzyskać część nakładów na badania i rozwój”.

W praktyce oznacza to, że kierowcy w Niemczech otrzymują dziś samochody elektryczne bardziej zaawansowane technologicznie, ale niekoniecznie tańsze.

Wnioski

Raport ICCT i Fraunhofer ISI kończy się rekomendacjami dla polityków. Autorzy apelują o stabilność regulacyjną, która zachęci producentów do inwestycji w pełną elektryfikację wszystkich segmentów, w tym „mini” i „small”. Wskazują również na potrzebę wsparcia mniej zamożnych gospodarstw domowych oraz na konieczność „right-sizingu” baterii, czyli dopasowania ich pojemności do realnych potrzeb kierowców, zamiast ścigania się na coraz większe zasięgi.

Rynek BEV w Niemczech rośnie szybko, ale nierównomiernie. I choć dane pokazują, że elektryki realnie tanieją, kierowcy widzą przede wszystkim rosnące ceny katalogowe. To paradoks, który w kolejnych latach może zniknąć – o ile producenci zdecydują się wreszcie przełożyć spadek kosztów baterii na niższe ceny aut, a politycy stworzą warunki do rozwoju tańszych segmentów.

Oskar Włostowski

REKLAMA