Floty pod prąd. Unia chce „elektryków”, biznes liczy koszty

Europejscy włodarze chcą przyspieszyć elektryfikację flot firmowych, ale branża ostrzega, że narzucenie obowiązkowych udziałów aut zeroemisyjnych może uderzyć w przedsiębiorstwa, szczególnie w Polsce. W tle są rosnące koszty, braki infrastruktury i obawy o destabilizację rynku nowych samochodów.

Komisja Europejska wraca do tematu elektryfikacji flot firmowych z projektem rozporządzenia Clean Corporate Vehicles, który – jak przypomina portal motoryzacja.interia.pl – został przedstawiony 16 grudnia 2025 roku. Bruksela chce, by duże przedsiębiorstwa rejestrowały określony odsetek aut zero– i niskoemisyjnych. W przypadku Polski od 2030 roku miałoby to być 48 proc. nowych rejestracji, z czego 31 proc. stanowiłyby pojazdy całkowicie bezemisyjne. Od 2035 roku cele rosną jeszcze bardziej: odpowiednio 67 i 56 proc.

Komisja argumentuje, że to właśnie floty firmowe mają największy wpływ na rynek nowych aut. Według jej danych około 60 proc. nowych rejestracji samochodów osobowych w UE to pojazdy kupowane przez firmy lub podmioty prawne. W segmencie vanów, autobusów i ciężarówek udział ten jest jeszcze większy. Bruksela przekonuje, że szybsza elektryfikacja flot poprawiłaby również sytuację na rynku wtórnym, zwiększając dostępność używanych elektryków. W Polsce wskaźnik (zakupu nowych pojazdów przez klientów biznesowych) jest jeszcze wyższy i wynosi ok. 75-80 proc. całkowitej sprzedaży pojazdów – przyp. red.

Floty

Floty – Branża mówi „stop”, bowiem koszty i infrastruktura mogą zabić biznes

Propozycje KE spotkały się jednak z natychmiastową reakcją rynku. Już w grudniu 67 firm, w tym BMW, Toyota, Avis, Hertz czy Bolt, podpisało list do Ursuli von der Leyen, ostrzegając przed destabilizacją rynku. Jak podaje Interia, branża wskazuje przede wszystkim na koszty – „elektryki” są nadal droższe od aut spalinowych o kilkadziesiąt tysięcy złotych, co przy dużych flotach oznacza inwestycje liczone w milionach.

Drugą barierą pozostaje infrastruktura. W wielu krajach Europy Środkowej, w tym w Polsce, liczba ładowarek jest niewystarczająca, a część firm nie ma możliwości budowy własnych punktów ładowania. Dane z raportu EY i Eurelectric, pokazują, że „elektryki” stanowią dziś tylko ok. 12 proc. flot firmowych w Polsce. Przedsiębiorcy wskazują nie tylko na cenę, ale też brak stabilnych zachęt i niepewność regulacyjną.

Floty – Polski rząd: obowiązkowe cele to zbyt daleka ingerencja

11 marca projekt trafił pod obrady sejmowej Komisji do Spraw UE. Jak relacjonuje Polska Izba Rozwoju Elektromobilności, rząd – reprezentowany przez wiceministra Krzysztofa Bolestę – sprzeciwił się obowiązkowym celom. Argumentował, że regulacja nie uwzględnia różnic infrastrukturalnych między państwami i może generować wysokie koszty dla administracji i przedsiębiorców.

Z kolei Związek Polskiego Leasingu potwierdził, że komisja podzieliła te obawy, zwracając uwagę na możliwe konsekwencje dla rynku leasingu i wynajmu. Eksperci przypominają, że zakupy instytucjonalne odpowiadają dziś za blisko 70 proc. nowych rejestracji aut osobowych w Polsce, więc każda zmiana w tym segmencie może przeorać cały rynek – zauważają eksperci.

Floty – Kolejna presja: od 2030 roku firmy miałyby kupować tylko elektryki?

Portal Samorządowy przypominał pod koniec ubiegłego roku o innej propozycji Brukseli, tj. zakazie kupowania aut spalinowych przez firmy od 2030 roku. Branża alarmuje, że to zbyt szybkie tempo zmian. Podczas konferencji organizowanej przez ZPL, PZPM i PZWLP eksperci wskazywali na ryzyko ekonomiczne i brak gotowości infrastrukturalnej.

Stanisław Bukowiec z Ministerstwa Infrastruktury podkreślał, że polskie firmy transportowe odpowiadają za ok. 20 proc. rynku europejskiego, a inwestycje w elektryczne ciężarówki to „wielki koszt”. Paweł Piórkowski z PZWLP dodawał, że bez rozbudowanej sieci ładowarek użytkowanie elektryków „nie będzie ekonomicznie opłacalne” – pisze money.pl

Floty – Tymczasem świat przyspiesza. 20 milionów elektryków w rok

Na tle europejskich sporów globalny rynek nie zwalnia. Jak pisaliśmy kilka dni temu na Elektromobilni.pl, według raportu Global EV Outlook 2026 w 2025 roku sprzedano ponad 20 milionów aut bateryjnych, a co czwarty nabywca nowego auta na świecie wybrał napęd elektryczny. IEA prognozuje, że w 2026 roku sprzedaż może przekroczyć 23 miliony sztuk.

Paradoksalnie to kryzys energetyczny na Bliskim Wschodzie i wzrost cen ropy stały się paliwem dla transformacji. W samej UE oszczędności z tytułu jazdy na prądzie wzrosły w kwietniu o 35 proc. rok do roku.

Floty – Polska między młotem a kowadłem

Z jednej strony globalne trendy i presja regulacyjna, z drugiej – realne bariery finansowe i infrastrukturalne. Polska stoi dziś w rozkroku – oceniają branżowi eksperci. Ich zdaniem firmy nie są gotowe na masową elektryfikację, a jednocześnie to właśnie one odpowiadają za większość nowych rejestracji. Jeśli Bruksela utrzyma kurs, a państwa członkowskie nie wywalczą większej elastyczności, rynek nowych aut może czekać największa zmiana od dekad. Czy tak się stanie? Zobaczymy.

Oskar Włostowski

REKLAMA