W skrócie:
- Rynek zeroemisyjnych maszyn ciężkich rośnie w szybkim tempie
- Liebherr dostarczył właśnie do bułgarskiej kopalni Assarel 300‑tonową elektryczną koparkę
- Fortescue liczy już setki milionów dolarów oszczędności dzięki elektrycznym wozidłom
- Największa na świecie firma wydobywcza zamówiła 360 elektrycznych wozideł Liebherr T 264 w ramach wartego 4 mld USD kontraktu
Liebherr wagi ciężkiej
Kiedy w marcu 2026 roku na placu kopalni Assarel w bułgarskiej prowincji Pazardżik pojawiła się elektryczna koparka Liebherr R 9350 E, stało się jasne, że górnictwo wchodzi w nową epokę. To już piąta maszyna 300‑tonowej klasy dostarczona Assarel‑Medet przez Liebherr‑Export i Alki‑L, co potwierdza długofalową współpracę między firmami – czytamy w materiałach prasowych. Jak podkreśla producent, R 9350 E oferuje zerową emisję podczas pracy, a jednocześnie zapewnia wyższą efektywność i niższe koszty utrzymania niż jej odpowiednik z silnikiem wysokoprężnym.

Sercem maszyny jest silnik elektryczny o mocy 1 200 kW, pracujący ciszej, z mniejszymi wibracjami i dłuższą żywotnością podzespołów. Koparka została wyposażona w 17‑metrową łyżkę, zaprojektowaną specjalnie pod warunki pracy w Assarel, co pozwala na maksymalizację wydajności urobku. Jak podkreśla Raphael Goeppel z Liebherr‑Export, to nie tylko demonstracja możliwości technicznych, lecz także symbol „wieloletniej współpracy i wspólnego dążenia do modernizacji górnictwa” – wylicza portal Electrek.
Najwięksi wybierają najtańsze rozwiązania
Równolegle na drugim końcu świata Fortescue (największa firma wydobywcza na świecie) udowadnia, że elektryfikacja ciężkiego sprzętu to nie tylko kwestia ekologii, lecz przede wszystkim ekonomii. Według analiz firmy, elektryczne wozidła i koparki pozwalają oszczędzać 300–400 mln dolarów rocznie na samym paliwie, a kwota ta wzrosła po skokach cen ropy wywołanych konfliktem w Iranie.
Dlatego Fortescue zamówiło 360 elektrycznych wozideł Liebherr T 264 w ramach wartego 4 mld dolarów kontraktu, który obejmuje także elektryczne koparki i spycharki. To największa umowa w 75‑letniej historii Liebherra.

T 264 to maszyna, która redefiniuje skalę możliwości sprzętu górniczego: 176 ton masy własnej, ponad 240 ton ładowności i bateria 3,2 MWh, którą można naładować w nieco ponad pół godziny dzięki ładowarce Liebherr o mocy 6 MW. W praktyce oznacza to, że w odpowiednich warunkach – zwłaszcza przy dużym udziale rekuperacji – koszt energii może być marginalny, a przewaga nad dieslem rośnie z każdym cyklem pracy.
Rynek, który charakteryzują duże liczby
Wszystko to dzieje się w momencie, gdy globalny rynek zeroemisyjnych maszyn ciężkich przyspiesza w tempie, które trudno ignorować. Według Fortune Business Insights, w ubiegłym roku segment był wart 9,79 mld USD., a już w tym ma osiągnąć 12,77 mld USD. Prognozy mówią o 47,16 mld USD do 2034 r., przy imponującym tempie zwrotu na poziomie 17,7 proc. Liderem pozostaje region Azji i Pacyfiku z 46,78 proc. udziału w rynku.
Dlatego do tej ofensywy włączają się wszyscy najwięksi producenci: Caterpillar, Komatsu, Volvo CE, Hitachi i Liebherr, którzy intensyfikują prace nad elektryfikacją i technologiami wodorowymi. Napędzają ich nie tylko regulacje środowiskowe, lecz także rosnące koszty paliw, presja inwestorów oraz potrzeba stabilizacji kosztów.
Oskar Włostowski





