Lotnictwo

Boeing zamyka rok na plusie mimo spadku w kluczowym segmencie

Boeing podsumował rok. Są na małym plusie ale wyzwań jest wiele

Boeing zamknął czwarty kwartał na plusie, notując zysk netto po raz pierwszy od dłuższego czasu, ale całościowy obraz sytuacji jest dość złożony. Jak lotniczy gigant radzi sobie w obliczu transformacji energetycznej?

Jeśli chodzi o wyniki z 2025 roku, kluczowym czynnikiem wpływającym na wynik „na plusie” był jednorazowy wpływ ze sprzedaży Jeppesen, czyli części segmentu usług cyfrowych, który pozwolił spółce wykazać zysk mimo utrzymujących się strat w dwóch największych obszarach działalności: samolotach cywilnych i obronności.

Jednocześnie firma zwiększyła tempo produkcji swoich najpopularniejszych modeli – 737 MAX do 42 samolotów miesięcznie i 787 do ośmiu miesięcznie, z planami dalszego zwiększenia tempa produkcji w 2026 r. Pomimo tego, oba kluczowe segmenty – samoloty cywilne i obronne – zakończyły kwartał stratą operacyjną, a wynik finansowy kwartalny był znacznie zawyżony przez jednorazową transakcję. Boeing również odnotował odpis 565 mln USD na program KC-46 ze względu na wyższe koszty wsparcia produkcji i trudności w łańcuchu dostaw. Produkcja i dostawy powoli się odbudowują po kryzysach ostatnich lat (od problemów 737 MAX po pandemię i strajki), ale firma wciąż nie podała prognoz finansowych na 2026 rok, podkreślając niepewność certyfikacji nowych odmian i nowych modeli samolotów

Zarząd mówi o „najmocniejszym czasie od 2018 roku”, ale jednocześnie przyznaje, że oczekiwania klientów i regulatorów będą rosły szybciej niż cierpliwość rynku.

W którą stronę podążają Boeing i branża?

W tym kontekście coraz istotniejsze staje się pytanie nie tylko o tempo wychodzenia z finansowego dołka, lecz także o kierunek strategiczny w świecie, w którym lotnictwo znalazło się pod silną presją klimatyczną. Dla firmy takiej jak Boeing oznacza to konieczność pogodzenia trzech kwestii naraz: odbudowy zaufania po problemach jakościowych, przywrócenia stabilnej produkcji oraz dostosowania oferty do polityki dekarbonizacji transportu lotniczego. Nie chodzi rzecz jasna o szybkie przejście na „samoloty zeroemisyjne”, lecz o proces zmian trwający dekady.

Najbliższym i najbardziej realistycznym narzędziem redukcji emisji pozostają zrównoważone paliwa lotnicze (SAF). Boeing od kilku lat pozycjonuje swoje nowe konstrukcje jako w pełni kompatybilne z wysokimi domieszkami SAF, a w dłuższym horyzoncie – z paliwem w 100 procentach alternatywnym. To podejście pragmatyczne: nie wymaga rewolucji infrastrukturalnej ani przebudowy floty od zera, a jednocześnie pozwala liniom lotniczym obniżać ślad węglowy bez czekania na przełom technologiczny. Równolegle producent stawia na klasyczne, lecz wciąż skuteczne środki: lżejsze konstrukcje, lepszą aerodynamikę, bardziej wydajne silniki i optymalizację operacyjną, które razem dają realne, choć stopniowe oszczędności paliwa.

Wodór i elektryfikacja?

Wodór i napęd elektryczny pozostają na razie domeną projektów badawczych i demonstratorów. Boeing otwarcie mówi o potencjale wodoru w perspektywie kilkudziesięciu lat, zwłaszcza w lotnictwie regionalnym, ale jednocześnie podkreśla skalę wyzwań: od magazynowania paliwa, przez certyfikację, po koszty i infrastrukturę lotniskową. Elektryfikacja w czystej postaci jest dziś ograniczona do bardzo małych samolotów i niszowych zastosowań; dla transportu masowego jej rola pozostaje pośrednia, np. w systemach hybrydowych lub pomocniczych.

Branża wobec wyzwań

Podsumowując: presja klimatyczna działa na Boeinga (ale i na innych znaczących graczy z branży) bardziej jak nadawanie kierunku zmian niż impuls do jednego, spektakularnego zwrotu. Każdy nowy program musi być nie tylko bezpieczny i opłacalny, ale też „zgodny z przyszłością” regulacyjną i środowiskową. To podnosi poprzeczkę projektową, wydłuża procesy certyfikacyjne i zwiększa ryzyko kosztowe. Boeing musi wykazać nie tylko zdolność do redukcji śladu węglowego swoich produktów, ale również umiejętność utrzymania kosztów w ryzach, dotrzymania terminów i jakości – bo dla linii lotniczych każdy dodatkowy koszt paliwa lub opóźnienie certyfikacji to realne pieniądze.

PMA

REKLAMA