W skrócie:
- Komisja Europejska dopuściła wyjątek od ceł antysubsydyjnych na elektryki importowane z Chin
- Chodzi o Cuprę Tavascan produkowaną za Wielkim Murem
- Model ma być zwolniony z ceł wyrównawczych
- Cła nie są jedynym możliwym narzędziem, jeśli producent jest w stanie zagwarantować minimalny poziom cen
- Tavascan kosztuje w Polsce od 228 300 zł
Zobowiązanie cenowe
Zgoda oznacza, że jeśli auto będzie sprzedawane do Unii co najmniej po uzgodnionej minimalnej cenie importowej, a producent dotrzyma dodatkowych warunków, to ten model ma być zwolniony z ceł wyrównawczych, które UE nałożyła na BEV-y z Chin po postępowaniu antysubsydyjnym.
W praktyce „undertaking” działa jak kontrakt z pewnymi zastrzeżeniami. Komisja tłumaczy, że to dobrowolne zobowiązanie eksportera, w którym zamiast płacić cło, producent przyjmuje na siebie obowiązek trzymania minimalnej ceny importowej i spełnienia warunków, które mają wykluczać omijanie reguł i „dosypywanie” rabatów tylnymi drzwiami.
W przypadku Volkswagena KE podkreśla nie tylko sam próg ceny, ale też limitowanie wolumenu importu oraz zobowiązania inwestycyjne w UE z jasno zdefiniowanymi kamieniami milowymi. Jednocześnie Komisja zastrzega, że niedotrzymanie warunków może skończyć się cofnięciem zgody i powrotem do ceł.
Jakie dokładnie są warunki i próg cenowy?
Komisja w osobnym dokumencie wyjaśnia, jak ma wyglądać oferta zobowiązania cenowego w tej sprawie i na co patrzy w ocenie: nie tylko na samą minimalną cenę importową, ale też m.in. na kanały sprzedaży, ryzyko cross-compensation (czyli kompensowania ceny innymi transferami finansowymi w łańcuchu), mechanikę raportowania oraz ewentualne inwestycje w UE jako element całej konstrukcji.
Komisja w komunikacie potwierdza, że zaakceptowała minimalny próg cenowy dla Tavascana, ale konkretny poziom minimalnej ceny importowej nie jest wprost podany w publicznym newsie, a w samych postępowaniach tego typu część parametrów bywa traktowana jako wrażliwa handlowo. KE akcentuje natomiast, że badała, czy zaproponowany próg „nie byłby szkodliwy” dla unijnego przemysłu – i dopiero wtedy go przyjęła.

W tle jest cały spór o subsydia do chińskich BEV-ów. Po zakończeniu dochodzenia UE nałożyła w 2024 r. cła wyrównawcze, a dla aut z zakładu Volkswagena w Anhui mówiono o stawce 20,7% – i właśnie wtedy pojawił się pomysł, by zamiast ceł zastosować mechanizm minimalnych cen (o ile da się go egzekwować równie skutecznie).
Cupra Tavascan: ceny w Polsce
Tavascan kosztuje w Polsce od 228 300 zł za wersję z akumulatorem 77 kWh i o mocy 286 KM (napęd na tył). Za 264 800 zł można kupić odmianę 340-konną. Rywale tego auta to np. Ford Mustang Mach-E, Tesla Model Y czy Kia EV6, a także Nissan Ariya.

Co może się zmienić po decyzji KE?
Decyzja KE jest sygnałem, że Unia Europejska zostawia sobie furtkę: cła nie są jedynym możliwym narzędziem, jeśli producent jest w stanie zagwarantować minimalny poziom cen, kontrolę wolumenów i realne zaangażowanie inwestycyjne w Europie. Dla koncernów takich jak Volkswagen to sposób na przewidywalność cen i pozostanie konkurencyjnymi.
Jednocześnie nie jest to „zielone światło” dla całej fali tanich elektryków z Chin. Mechanizm zobowiązań cenowych jest skomplikowany, kosztowny w obsłudze i obarczony ryzykiem cofnięcia decyzji przy najmniejszym naruszeniu warunków. Należy więc spodziewać się cenowej walki, ale już nie wojny, w której wszystkie chwyty są dozwolone.
Piotr Sobczyk
