Z jaką prędkością na OPP?

Znak D-51a do zmiany? Ministerstwo analizuje, ale widzi problem

Im więcej będzie odcinkowych pomiarów prędkości, tym problem będzie narastał
Źródło zdjęcia: Artur Grzesiak/GITD

Czy znak oznaczający początek odcinkowego pomiaru prędkości (OPP) powinien prezentować się inaczej? Możliwe, że wkrótce będzie nie tylko informował o początku pomiaru, ale i przypominał o obowiązującym na danym odcinku ograniczeniu. Temat ma już kilka lat i do tej pory nie udało się wypracować rozwiązania. OPP przybywa i problem staje się widoczny coraz bardziej. Na początku 2026 roku na mapach systemu nadzoru drogowego widniało 89 odcinkowych pomiarów prędkości. Pod koniec tego roku ma ich być grubo ponad 100.

  • Znak D-51a, informujący o OPP nie jest do końca czytelny
  • Dlaczego? Nie określa z jaką prędkością maksymalną można jechać w ramach pomiaru
  • Dodanie miniatury znaku ograniczenia prędkości może rodzić problemy interpretacyjne – twierdzi ministerstwo infrastruktury
  • Dlaczego? Na jednym odcinku często obowiązują różne limity dla różnych kategorii pojazdów
  • Pod koniec tego roku na naszych drogach będzie grubo ponad 100 odcinkowych pomiarów

Znak D-51a do zmiany?

Każdy, kto jeździ sporo w trasy, z pewnością już zauważył taki mechanizm: kierowcy zwalniają na odcinkowych pomiarach prędkości nie dlatego, że nagle zaczynają jechać „wzorowo”, ale dlatego, że… nie są pewni, jaki limit właściwie obowiązuje. Wielu z nich jedzie więc znacznie poniżej ograniczenia.

To zjawisko stało się na tyle powszechne, że trafiło już na biurka urzędników, a rząd oficjalnie rozważa zmianę jednego z najbardziej charakterystycznych znaków drogowych w Polsce – D-51a, informującego o początku odcinkowego pomiaru średniej prędkości. Jak poinformował Autokult (tutaj), sprawa jest rozwojowa, a decyzje jeszcze nie zapadły.

Za mało znaków?

Problem jest dobrze znany głównie z autostrad i dróg ekspresowych. Na wielu nowoczesnych trasach przez kilkanaście kilometrów nie pojawia się ani jeden znak przypominający o ograniczeniu prędkości. Kierowca jedzie więc „z pamięci” – 120 km/h na ekspresówce, 140 km/h na autostradzie.

Gdy nagle pojawia się znak odcinkowego pomiaru, pojawia się niepewność: czy na pewno limit się nie zmienił? Czy nie było lokalnego ograniczenia? Czy nawigacja nie pokazuje czegoś innego (zwłaszcza że faktycznie czasami GPS wprowadza w błąd)? Efekt jest prosty do zaobserwowania – duża część kierowców profilaktycznie zwalnia nawet do 90-100 km/h, choć przepisy pozwalają jechać znacznie szybciej. Ruch traci płynność, a różnice prędkości między pojazdami rosną.

Właśnie dlatego Ministerstwo Infrastruktury analizuje możliwość zmiany wyglądu znaku D-51a, tak aby zawierał on informację o obowiązującym limicie prędkości. To pomysł, który wraca – podobne propozycje pojawiały się już kilka lat temu, w 2019 r., ale wówczas nie weszły w życie. Dziś sprawa jest znacznie pilniejsza, bo skala systemu odcinkowych pomiarów prędkości rośnie w szybkim tempie.

Jak podaje Autokult, rzeczniczka resortu infrastruktury Anna Szumańska zaznacza, że ewentualne dodanie miniatury znaku ograniczenia prędkości może rodzić problemy interpretacyjne, bo na jednym odcinku często obowiązują różne limity dla różnych kategorii pojazdów (dla osobowych, ciężarowych, autobusów), a próba „upchnięcia” tego na jednej tablicy mogłaby obniżyć jej czytelność. Kierowcy aut osobowych zdają się o takiej kwestii czasami zapominać.

Coraz więcej OPP

Pierwsze odcinkowe pomiary prędkości uruchomiono w Polsce w 2015 roku i przez kilka lat system rozwijał się powoli. Jeszcze na koniec 2023 roku działało 36 takich odcinków. Rok później było ich już 65, a na początku 2026 roku na mapach systemu nadzoru drogowego widnieje 89 lokalizacji. Część wciąż czeka na formalne uruchomienie, ale urządzenia zostały już zamontowane.

Przełomowy ten rok

Rok 2026 ma być przełomowy. W ramach dużego projektu rozbudowy automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym planowane jest uruchomienie aż 43 nowych odcinkowych pomiarów prędkości. Zgodnie z harmonogramem wszystkie nowe instalacje – nie tylko odcinkowe, ale też fotoradary i systemy monitorujące wjazd na czerwonym świetle – mają zacząć realnie działać najpóźniej do połowy roku. Oznacza to, że jeszcze w 2026 roku liczba aktywnych odcinkowych pomiarów prędkości w Polsce może przekroczyć wyraźnie granicę stu.

Czy zmiana wzoru wspomnianego znaku może paradoksalnie poprawić bezpieczeństwo na drogach? Owszem – może bowiem sprawić, że różnice prędkości między autami będą mniejsze, mniej będzie też nerwowych manewrów wyprzedzania. Czekamy na ewentualne decyzje – ważne, że temat został ponownie podjęty. Oby z dobrym skutkiem.

PMA

REKLAMA