Fala akcji przywoławczych

Volvo wzywa 40 tys. EX30 do serwisów. GM, Mercedes i BYD też z problemami

Volvo EX30 ma kluczowe znaczenie w elektrycznej ofensywie marki
Źródło zdjęcia: Volvo

Ponad 40 tysięcy elektrycznych SUV-ów od Volvo trafi do serwisów z powodu ryzyka przegrzewania baterii. Informacja ujawniona m.in. przez media wpisuje się w szerszy obraz ostatnich dni: od General Motors w USA, przez Mercedesa, po chińskie BYD – producenci na całym świecie ogłaszają kolejne akcje przywoławcze. Wbrew pozorom to nie nadzwyczajny kryzys, lecz element codzienności współczesnej motoryzacji.

W skrócie:

  • Ponad 40 tysięcy elektrycznych SUV-ów od Volvo trafi do serwisów
  • Powód? Ryzyko przegrzewania baterii
  • Producenci na całym świecie ogłaszają kolejne akcje przywoławcze
  • Do poprawek zjeżdżają właściciele m.in. GM, Mercedesów czy modeli produkowanych przez BYD
  • Czy to normalne zjawisko? Tak!

Volvo wzywa

Volvo wycofa z rynku ponad 40 tys. egzemplarzy swojego flagowego elektrycznego SUV-a EX30. Szwedzki producent potwierdził, że w kompaktowym modelu istnieje ryzyko przegrzewania modułów w wysokonapięciowym pakiecie akumulatorów. Konieczna będzie ich wymiana.

Chodzi o model Volvo EX30, który ma kluczowe znaczenie w elektrycznej ofensywie marki i jej rywalizacji z tańszymi producentami z Chin (Volvo jest własnością Geely – przyp. red.). Reuters zwrócił uwagę, że kwestia bezpieczeństwa baterii jest szczególnie wrażliwa – zarówno dla producentów, jak i klientów. Ewentualne pożary aut elektrycznych natychmiast trafiają na czołówki serwisów informacyjnych i mogą podkopać reputację budowaną przez lata. Dla Volvo, marki utożsamianej z bezpieczeństwem, stawka jest więc podwójna, tj. finansowa i wizerunkowa.

Warto jednak zachować proporcje. Akcje przywoławcze – nawet tak duże – nie są w motoryzacji niczym niezwykłym, ani nowym. Tylko w ostatnich dniach branżowe media, w tym Elektromobilni.pl. informowały o szeregu podobnych działań innych producentów.

Za Oceanem też zapraszają do serwisów

Amerykańskie portale, w tym „USA Today” i „Car and Driver”, opisały ostatnią decyzję koncernu General Motors o wycofaniu ponad 43 tys. dużych SUV-ów marek Chevrolet, GMC i Cadillac. Zgodnie z komunikatem opublikowanym przez amerykański urząd ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego NHTSA, problem dotyczy zaworu sterującego w 10-biegowej automatycznej skrzyni biegów. Usterka może doprowadzić do zablokowania tylnych kół, zwiększając ryzyko wypadku.

Na liście znalazły się m.in. Cadillac Escalade, Chevrolet Tahoe, Chevrolet Suburban czy GMC Yukon z rocznika 2022. Łącznie 43 732 pojazdy. Producent zapowiedział bezpłatną aktualizację oprogramowania modułu sterującego skrzynią biegów, a właściciele mają otrzymać listy z informacją o akcji pod koniec marca – czytamy w amerykańskim dzienniku.

Równolegle „Car and Driver” opisał akcję przywoławczą ogłoszoną przez Mercedes-Benz. Dotyczy ona 12 236 elektrycznych SUV-ów Mercedes-Benz EQB z roczników 2022-2024. Z dokumentów złożonych w NHTSA wynika, że w określonych warunkach może dojść do wewnętrznego zwarcia ogniwa w wysokonapięciowym akumulatorze, co stwarza ryzyko pożaru. Co istotne, producent zdecydował się na wymianę całych baterii we wszystkich objętych akcją egzemplarzach.

Tak na wszelki wypadek, w trosce o reputację. To kolejny krok po wcześniejszej, dobrowolnej akcji z października 2025 roku, gdy zastosowano poprawkę programową, która – jak wykazało późniejsze dochodzenie – mogła nie być w pełni wystarczająca.

Chińczycy z większym bólem głowy

Skala problemów nie ogranicza się jednak do Europy i Stanów Zjednoczonych. Jak informował Euronews, chiński gigant BYD ogłosił największą w swojej historii akcję przywoławczą obejmującą 115 tys. samochodów na rodzimym rynku. Dotyczy ona modeli z serii Tang oraz Yuan Pro, produkowanych w latach 2015–2022.

W przypadku około 44,5 tys. aut problemem jest wadliwy sterownik silnika elektrycznego, który może prowadzić do utraty mocy. W ponad 71 tys. egzemplarzy wykryto nieprawidłowo zamontowane uszczelnienia baterii, co grozi przedostawaniem się wody do obudowy akumulatora i spadkiem wydajności.

Chińskie władze zapowiedziały bezpłatne działania naprawcze, polegające m.in. na dodatkowym uszczelnieniu obudów baterii. Sprawa wywołała dyskusję o presji kosztowej wśród producentów Państwa Środka, którzy zdobywają globalne rynki agresywną polityką cenową.
Wnioski

Na tym tle decyzja Volvo nie wygląda jak odosobniony przypadek, lecz element większej układanki. Elektryfikacja przyspiesza, technologie stają się coraz bardziej złożone, a łańcuchy dostaw – bardziej rozproszone. Toteż każdy błąd konstrukcyjny czy niedoskonałość procesu produkcyjnego może dziś oznaczać tysiące samochodów do sprawdzenia.

Z perspektywy kierowcy kluczowe jest jedno: system działa. Producenci – często pod presją regulatorów i mediów – informują o zagrożeniach i proponują bezpłatne naprawy. Wizerunkowo to zawsze trudny moment, zwłaszcza dla marek takich jak Volvo, które przez dekady budowały swoją tożsamość wokół bezpieczeństwa. Ale paradoksalnie to właśnie szybka i transparentna reakcja jest dziś najlepszym dowodem, że bezpieczeństwo (i reputacja – przyp. red.) nadal pozostaje priorytetem.

Oskar Włostowski

REKLAMA