W skrócie:
- Volvo pokazało, że dostawczak nie musi być duży i toporny
- EX30 Cargo, bo o nim mowa, to auto dla biznesu, ale zaprojektowane jako samochód dostawczy
- Dzięki usunięciu tylnej kanapy uzyskano 1000 l przestrzeni bagażowej i ładowność prawie 400 kg
- Osiągi? Takie same, jak w modelu osobowym
- Samochód oferowany jest wyłącznie na rynku brytyjskim. Cena? Od 36 tys. funtów
Volvo EX30 Cargo
Samochód użytkowy nie musi być dziś ani toporny, ani wizualnie „roboczy” w klasycznym rozumieniu. Wraz z elektryfikacją producenci coraz częściej szukają innych form niż tradycyjne „blaszaki” – i właśnie w ten trend wpisuje się Volvo EX30 Cargo. To przykład auta dla biznesu, które powstało na bazie modelu osobowego i zachowało jego charakter, zamiast być projektowane od zera jako dostawczak.

Punktem wyjścia był najmniejszy elektryczny SUV marki Volvo. W wersji Cargo przeszedł on konwersję polegającą przede wszystkim na usunięciu tylnej kanapy i stworzeniu zamkniętej przestrzeni ładunkowej oddzielonej przegrodą.
Dzięki temu uzyskano około 1000 litrów przestrzeni transportowej oraz maksymalną ładowność wynoszącą 390 kg. Dodatkowe zmiany obejmują modyfikacje bocznych paneli i drzwi oraz rozwiązania poprawiające dostęp i możliwość mocowania ładunku.
Powrót do koncepcji znanej z Wielkiej Brytanii
Tego typu konstrukcja nie jest zresztą nowością – szczególnie na rynku brytyjskim, gdzie przez lata popularne były tzw. „car-derived vans”, czyli użytkowe wersje zwykłych kompaktów, takich jak Opel Astra czy Ford Focus. EX30 Cargo wpisuje się w tę tradycję, ale przenosi ją w realia elektromobilności i wyraźnie wyższego poziomu technologicznego.

Napędy i zasięg
Pod względem napędu gama wygląda tak, jak w wersji osobowej. Podstawowy wariant P3 oferuje 152 KM. Wyższa wersja P5 rozwija 276 KM, a topowa P8 z napędem na cztery koła osiąga 434 KM. To już bardzo szybki dostawczak.
W planach jest także odmiana P3 Extended Range (również 152 KM), nastawiona na większy zasięg – do około 480 km według WLTP.
Wnętrze bez kompromisów
W kabinie nie widać, że mamy do czynienia z autem użytkowym. Pozostawiono minimalistyczny kokpit z centralnym ekranem o przekątnej 12,3 cala, który pełni funkcję zarówno zestawu wskaźników, jak i systemu multimedialnego. System oparty na usługach Google zapewnia nawigację, aplikacje i funkcje online.

Z punktu widzenia użytkownika oznacza to raczej „mobilne biuro” niż klasyczny samochód dostawczy – szczególnie w porównaniu z prostymi, spartańskimi wnętrzami typowych vanów.
EX30 Cargo zachowuje też pełen pakiet systemów bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy znanych z modeli osobowych Volvo. Producent podkreśla, że mimo konwersji samochód przeszedł komplet testów, aby utrzymać standardy ochrony charakterystyczne dla marki.
Tylko na Wyspach
Na ten moment model oferowany jest wyłącznie na rynku brytyjskim i dostępny głównie poprzez kanały flotowe Volvo Car UK. Cena startowa wynosi 36 010 funtów, co przekłada się na około 175 000 zł.
Na innych rynkach producent nie zapowiedział wprowadzenia tej wersji, co oznacza, że EX30 Cargo pozostaje rozwiązaniem lokalnym, dostosowanym do specyfiki brytyjskiego rynku.
Nisza zamiast masowego rozwiązania
W praktyce EX30 Cargo nie jest konkurentem dla klasycznych vanów. To raczej alternatywa dla małych aut użytkowych wykorzystywanych w mieście – tam, gdzie nie jest potrzebna duża przestrzeń ładunkowa, ale liczą się kompaktowe wymiary, łatwość parkowania i dostęp do nowoczesnych technologii.

Jednocześnie to sygnał, że elektryfikacja może zmieniać także tę część rynku – zwłaszcza w krajach, gdzie lekkie „dostawczaki” na bazie aut osobowych już wcześniej miały ugruntowaną pozycję. W Polsce taki samochód raczej rynku by nie zawojował – chyba że w sytuacji, w której jego zakup byłby bardzo korzystny podatkowo. Można więc traktować go jako ciekawostkę i brytyjski „endemit”…
Piotr Sobczyk
Fot. Volvo Cars






