W skrócie:
- Volkswagen obniżył cenę modelu ID.7
- I nie jest to korekta kosmetyczna. Auto potaniało o …40 tys. złotych!
- W odmianie Pure dostajemy silnik o mocy 204 KM, zasilany akumulatorem o pojemności 59 kWh netto
- Elektryczny ID.7 stał się jedną z najtańszych propozycji w swojej klasie i to niezależnie od rodzaju napędu
Volkswagen gra ceną
Oto jeden z najbardziej „gorących” newsów ze świata aut elektrycznych z ostatnich tygodni, a może nawet miesięcy. Bazowa odmiana Pure Volkswagena ID.7 została wyceniona na dokładnie 157 890 zł, podczas gdy jeszcze w ciągu ostatnich 30 dni przed wprowadzeniem promocji kosztowała 197 890 zł. To oznacza obniżkę o 40 000 zł, czyli poziom porównywalny z dawnymi dopłatami z programu „NaszEauto”, tylko że tym razem oferowany bez udziału państwa.

To zmienia sytuację w segmencie
Volkswagen ID.7 Pure to samochód z silnikiem o mocy 204 KM i momentem obrotowym 310 Nm, zasilany akumulatorem o pojemności 63 kWh brutto (59 kWh netto). Według homologacji oferuje zasięg 474 km WLTP, co w praktyce oznacza około 405 km w cyklu miejskim lub mieszanym. Maksymalna moc ładowania wynosi 160 kW, a uzupełnienie energii od 10 do 80% ma zajmować 27 minut w optymalnych warunkach.
Nie jest to więc „budżetowy elektryk”, tylko pełnoprawny sedan segmentu D/E (wymiarami zahacza o segment E: długość niemal 5 metrów, rozstaw osi niemal 3 metry) z bagażnikiem o pojemności 532 litrów (w wersji kombi nawet 605 litrów).
Co istotne, mimo ceny wyraźnie poniżej 160 tys. zł, auto oferuje w standardzie m.in. 19-calowe felgi aluminiowe, dwustrefową klimatyzację, podgrzewane fotele, 15-calowy ekran centralny czy wyświetlacz head-up. Brakuje natomiast fabrycznej nawigacji z planowaniem ładowania.
Obniżki nie tylko wersji bazowej
Warianty z większymi akumulatorami również znacząco potaniały. Model Pro (286 KM) z baterią 77 kWh został przeceniony z 225 390 zł do 185 390 zł, a Pro Plus z 234 390 zł do 194 390 zł. Tańsze są także wersje topowe – GTX o mocy 340 KM kosztuje dziś 218 190 zł zamiast 258 190 zł, a GTX Plus 229 190 zł zamiast 269 190 zł. To oznacza, że Volkswagen de facto sam „zastąpił” dopłaty rządowe, obniżając ceny swoich modeli do poziomu, który wcześniej był osiągalny tylko z pomocą państwowych programów wsparcia.

Taniej niż auta spalinowe
W tym kontekście szczególnie interesujące jest zestawienie z rynkiem samochodów spalinowych. Nawet popularne modele segmentu D nie schodzą dziś poniżej poziomu około 160 tys. zł. W praktyce więc elektryczny ID.7 stał się jedną z najtańszych propozycji w swojej klasie – niezależnie od rodzaju napędu. Biorąc pod uwagę przestrzeń w środku, mamy do czynienia naprawdę z atrakcyjną ofertą.
Nie jest to jednak jedyny ruch cenowy na rynku. Wspomniana Tesla Model 3 również potaniała – dzięki tzw. Tesla Bonus jej bazowa wersja RWD kosztuje dziś dokładnie 156 240 zł zamiast 174 990 zł, przy rabacie wynoszącym 18 750 zł.

Co wybrać? Tesla oferuje mniejsze auto, ale z bardziej dopracowanym oprogramowaniem i dostępem do własnej sieci ładowania. Volkswagen z kolei daje większe nadwozie, więcej przestrzeni i bardziej klasyczne podejście do ergonomii, choć kosztem nieco mniej rozwiniętych funkcji cyfrowych.
W tle pozostają jeszcze inni producenci. Hyundai z modelem Ioniq 6, Kia z EV6 czy BYD ze swoimi modelami również próbują walczyć ceną i wyposażeniem, ale to właśnie Volkswagen i Tesla wykonali ostatnio najbardziej zdecydowany ruch.
Efekt jest jeden
Segment dużych elektrycznych sedanów przestał być niszą dla zamożnych. Przy cenach na poziomie 157 890 zł za ID.7 i 156 240 zł za Model 3 to już realna alternatywa dla klasycznych samochodów spalinowych w rodzaju Superba czy nawet Octavii. Oby tak dalej!
Piotr Sobczyk






