W skrócie:
- W Chinach nowy bZ7 robi prawdziwą furorę
- W godzinę spłynęło na ten elektryczny model ponad 3 tys. zamówień
- Bazowa odmiana limuzyny kosztuje w Państwie Środka w przeliczeniu ok. 80 tys.!
- W Polsce i Europie japoński koncern stawia przede wszystkim na hybrydy
Toyota z Chin, raczej dla Chin
Toyota zaczęła ten rok z przytupem, który dobrze oddaje charakter obecnej transformacji marki, bowiem „globalnie rośnie”, ba! W Europie bije nawet rekordy, a w Polsce utrzymuje pozycję lidera. Jednocześnie w Chinach prezentuje najbardziej zaawansowany technologicznie model elektryczny w swojej historii – to bZ7. I to właśnie tam, we współpracy z GAC, powstał samochód, który w pierwszej godzinie sprzedaży zdobył ponad 3100 potwierdzonych zamówień, co potwierdził wiceprezes sprzedaży GAC Toyota, Peng Baolin – podał dane serwis Car News China.

Model bZ7 to duża, 5,13 metrowa elektryczna limuzyna, która – co znamienne – korzysta z chińskich technologii Huawei i Momenta. Jak opisuje Electrdrive „układ napędowy nie pochodzi od Toyoty ani GAC, lecz od giganta technologicznego Huawei”, a zastosowany układ Drive ONE oferuje 207 kW mocy i integruje silnik, inwerter i przekładnię w jednym module.
Auto korzysta z systemu operacyjnego HarmonyOS 5.0, a wersje z LiDAR-em mają 27 czujników i funkcję NOA (Navigate on Autopilot). Baterie LFP dostarcza z kolei CALB, a zasięg w cyklu CLTC sięga 710 km – wylicza China EV Post.

W Chinach bZ7 kosztuje od 147 800 do 199 800 juanów, czyli równowartość ok. 18,4-24,9 tys. euro (czyli od ok. 80 tys. zł). To poziom cenowy, który w Europie byłby nieosiągalny, ale – jak podkreśla Electrdrive – eksport na Stary Kontynent jest „mało prawdopodobny”.
Globalnie Toyota rośnie, choć…
Dane Toyota Global pokazują, że w 2025 roku koncern sprzedał 10,536 mln aut, a w styczniu i lutym 2026 r. łącznie 1 559 711 pojazdów. W lutym odnotowano jednak spadek rok do roku o 3,3 proc., co Toyota określa jako „pierwszy spadek rok do roku od 3 miesięcy”. Przy tym sprzedaż w Japonii spadła o 8,3 proc., a poza Japonią o 2,2 proc.Mimo tego globalnego oddechu Toyota pozostaje największym producentem świata, a jej europejski oddział notuje najlepsze wyniki w historii – chwali się producent.

Z kolei Toyota Motor Europe (TME) zakończyła 2025 rok z rekordem 1 229 038 sprzedanych aut. Jak podaje TME, „modele zelektryfikowane stanowiły aż 77 proc. sprzedaży”, a najszybciej rosły hybrydy plug in (+76 proc.) i samochody elektryczne (+46 proc.). Bestsellerem został Yaris Cross – 200 477 sztuk i 11 proc. segmentu tzw. B-SUV.
Wśród BEV-ów Toyota sprzedała w Europie 51 919 egzemplarzy, z czego najpopularniejszym modelem był bZ4X. To z resztą jedyny „elektryk” marki dostępny w Polsce w regularnej sprzedaży.

Toyota liderem, ale z lekkim spadkiem
A propos naszego kraju, to według najnowszych danych „Rzeczpospolitej”, opartych na analizach Samaru, polski rynek nowych aut urósł w marcu 2026 r. o 20,44 proc., a w całym I kwartale o 6,72 proc. Zarejestrowano 151 650 samochodów, z czego 23 558 to Toyota. To o 2,82 proc. mniej niż rok wcześniej, ale marka utrzymała pozycję lidera z udziałem 15,53 proc.
W zestawieniu najpopularniejszych modeli w Polsce nie ma zaskoczenia, ponieważ Toyota zajmuje trzy z pięciu pierwszych miejsc: Corolla (6515 szt.), Yaris Cross (3577 szt.) i C HR (3445 szt.).
Co dziś Japończycy oferują w segmencie BEV w Polsce?
W przeciwieństwie do Chin, gdzie bZ7 i bZ3X tworzą już pełnoprawną linię elektrycznych sedanów, polska oferta BEV Toyoty pozostaje ograniczona. Jedynym szeroko dostępnym modelem jest bZ4X – SUV, który w Europie sprzedał się w 2025 roku w liczbie 27 191 egzemplarzy. W gamie dostawczej dostępne są także elektryczne Proace, Proace City i Proace Max, które łącznie znalazły w Europie ponad 24 tys. nabywców.
To oznacza, że Toyota w Polsce nadal opiera swoją siłę na hybrydach – zgodnie z europejską strategią, w której 76-80 proc. sprzedaży stanowią modele zelektryfikowane, ale niekoniecznie elektryczne.
Czy bZ7 mógłby odmienić sytuację w Europie?
Gdyby Toyota zdecydowała się na eksport bZ7, mogłaby realnie wzmocnić swoją pozycję w segmencie dużych elektrycznych sedanów, gdzie dziś dominują marki chińskie i premium. Jednak – jak podkreśla Electrdrive – taki scenariusz jest jednak mało prawdopodobny. Powodem są zarówno koszty homologacji, jak i polityka Toyoty, która w Europie, jak wspomniano stawia na hybrydy i plug iny, a nie na szybkie poszerzanie gamy BEV.
Oskar Włostowski






