Pielęgnacja auta na mrozie

Sól, mróz i lakier. Czy zimowe mycie samochodu naprawdę ma sens?

Zimowe mycie samochodu nie jest ani fanaberią, ani zagrożeniem, o ile robi się to z głową - podkreślają specjaliści
Źródło zdjęcia: EPL

Zima od lat dzieli kierowców na dwa obozy. Jedni uważają, że w mroźnych miesiącach myjnie powinno się omijać szerokim łukiem, inni regularnie zmywają z auta sól i błoto pośniegowe, traktując to jako element typowej eksploatacji. Głos w tej sprawie zabierają zarówno niemiecki automobilklub ADAC, jak i Instytut Transportu Samochodowego (ITS), a ich wnioski są bardziej wyważone, niż mogłoby się wydawać.

  • Mycie samochodu zimą nie jest ani szkodliwe, ani obowiązkowe „co tydzień” – twierdzą specjaliści z ADAC
  • A wpływ soli na lakier? Niebezpieczny wtedy, gdy jest uszkodzony
  • Regularne usuwanie soli i wilgoci z karoserii oraz podwozia nadal ma sens – przypomina nasz ITS
  • Korzystanie z myjni przy temperaturach spadających poniżej –10 stopni Celsjusza nie jest wskazane – przyznają zgodnie eksperci
  • Jaki program wybrać na myjni? Full opcja nie jest potrzebna. Zimą wystarczy podstawowy program

Sól, mróz i lakier. Mycie co tydzień?

ADAC w swoim poradniku stawia sprawę jasno – mycie samochodu zimą nie jest ani szkodliwe, ani obowiązkowe „co tydzień”. Częstotliwość powinna być podobna jak latem i zależeć głównie od tego, jak bardzo auto jest zabrudzone. Argument o lepszej widoczności czystego samochodu w zimowej szarudze ma dziś mniejsze znaczenie niż kiedyś, bo powszechność świateł do jazdy dziennej zrobiły swoje. To jednak nie oznacza, że zimą można całkowicie zapomnieć o myjni.

Najczęściej powtarzany straszak to sól drogowa. Według ADAC jej agresywne działanie rzeczywiście może przyspieszać korozję, ale głównie wtedy, gdy lakier jest już uszkodzony – porysowany lub z odpryskami. Nowoczesne powłoki lakiernicze, podobnie jak współczesne zabezpieczenia podwozia, radzą sobie z zimową chemią znacznie lepiej niż auta sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat.

To stanowisko częściowo uzupełnia Instytut Transportu Samochodowego, który przypomina, że regularne usuwanie soli i wilgoci z karoserii oraz podwozia nadal ma sens, zwłaszcza przy intensywnym posypywaniu dróg. ITS zaleca mycie auta mniej więcej co dwa tygodnie, traktując je jako inwestycję w trwałość pojazdu i bezpieczeństwo.

To kiedy nie myjemy auta?

Jest jednak moment, w którym obie instytucje są wyjątkowo zgodne – ekstremalne mrozy. ADAC odradza korzystanie z myjni przy temperaturach spadających poniżej –10 stopni Celsjusza. Gwałtowny kontakt lodowatego nadwozia z ciepłą wodą może prowadzić do mikrouszkodzeń lakieru, szczególnie jeśli był on wcześniej naprawiany (czytaj, powłoka była szpachlowana i malowana – przyp. red.) lub ma niewidoczne gołym okiem defekty. Do tego dochodzi ryzyko przymarzania uszczelek i zamków, które w skrajnych warunkach potrafią skutecznie unieruchomić auto – zwracają uwagę eksperci.

Kluczowe znaczenie ma także przygotowanie samochodu do wjazdu do myjni. ADAC podkreśla, że absolutną podstawą jest usunięcie śniegu i lodu z karoserii. Pozostawione bryły działają na szczotki jak papier ścierny i mogą spowodować poważne rysy.

Zamknięte okna, schowane wycieraczki, lusterka, wyłączone czujniki deszczu czy dezaktywowana automatyczna klapa bagażnika to dziś standard, o którym wielu kierowców wciąż zapomina. Równie ważna jest wstępna faza mycia – ręczna lub maszynowa – która usuwa największe zabrudzenia i ogranicza ryzyko uszkodzeń lakieru.

Jeśli chodzi o programy mycia, to niemiecki automobilklub studzi zapędy miłośników „najdroższej opcji z menu”. Z technicznego punktu widzenia wystarczy podstawowy program, o ile obejmuje solidną wstępną fazę mycia. Gorące woski czy dodatkowe pakiety ochronne nie są konieczne, choć oczywiście mogą poprawić efekt wizualny.

Znacznie ważniejsza jest okresowa kontrola podwozia na podnośniku, najlepiej przed i po sezonie zimowym, aby w porę wykryć ewentualne ubytki w ochronie antykorozyjnej. Kluczowe jest oczywiście umycie spodu auta, najbardziej narażonego na kontakt z solą drogową, dużą ilością wody – przypomina ITS.

A gdzie myć auto?

Ciekawie wypada też porównanie typów myjni. ADAC wskazuje, że lepszym wyborem jest klasyczna myjnia tunelowa, głównie ze względu na możliwość ręcznej, wstępnej obróbki newralgicznych miejsc karoserii. Materiał szczotek, czyli nowoczesny polietylen, często nazywany „tekstylnym” jest podobny zarówno w myjniach portalowych, jak i tunelowych. Różnicę robi właśnie etap przed pierwszym kontaktem szczotek z lakierem.

Po myciu warto poświęcić kilka minut na osuszenie auta, zwłaszcza uszczelek i wnęk drzwi, oraz zabezpieczenie gum preparatem ochronnym. ITS przypomina też o zimowym płynie do spryskiwaczy, którego zużycie w tym okresie gwałtownie rośnie, a sprawne dysze i czyste reflektory mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo jazdy – ITS przypomina o stosowaniu certyfikowanych płynów do spryskiwaczy, tj. posiadających znak bezpieczeństwa B lub certyfikat zgodności.

Mycie z głową

Wniosek? Zimowe mycie samochodu nie jest ani fanaberią, ani zagrożeniem, o ile robi się to z głową. Zarówno ADAC, jak i Instytut Transportu Samochodowego przypominają, że rozsądek, umiarkowanie i unikanie skrajnych warunków są ważniejsze niż sztywne zasady. Auto nie musi lśnić jak latem, ale regularne usuwanie soli i brudu to wciąż jeden z prostszych sposobów, by dłużej zachowało dobrą kondycję.

OW

REKLAMA