Bydgoski test

Rower wygrywa w mieście. Hulajnoga, to droga opcja. Zyskuje komunikacja miejska

Wynik testu wpisuje się w szerszy trend zmieniających się nawyków transportowych. Jeździmy coraz częściej na rowerach
Źródło zdjęcia: CentrumRowerowe.pl

Poranny dojazd do pracy to codzienność milionów Polaków, ale czy wybieramy właściwy środek transportu, szczególnie w dobie wysokich cen paliw? Test w Bydgoszczy przeprowadzony przez CentrumRowerowe.pl pokazuje, że utarte przekonania o przewadze samochodu w mieście coraz częściej rozmijają się z rzeczywistością. Na dystansie zaledwie 5 kilometrów rower nie tylko wygrał czasowo, ale zdeklasował konkurencję pod względem kosztów. Różnica? Nawet 20 zł za jeden przejazd

W skrócie:

  • Rowerowy test przeprowadzony przez CentrumRowerowe.pl pokazał przewagę jednośladu napędzanego siłą mięśni nad samochodem
  • Na dystansie 5 kilometrów rower nie tylko wygrał czasowo, ale zdeklasował konkurencję pod względem kosztów
  • Różnica? Nawet 20 zł za jeden przejazd
  • Najdroższy przejazd testującym zafundowała elektryczna hulajnoga na wynajem
  • Komunikacja publiczna, choć nie najszybsza, okazała się jedną z najtańszych opcji

Rower, samochód, rower miejski, komunikacja publiczna czy może e-hulajnoga?

Poranny szczyt, osiedle mieszkaniowe i centrum miasta jako cel. Scenariusz dobrze znany każdemu, kto codziennie próbuje sprawnie przemieścić się do pracy.

Tym razem jednak zamiast intuicji pojawiły się twarde dane. Zespół portalu CentrumRowerowe.pl postanowił sprawdzić, jak w realnych warunkach wypada pięć popularnych środków transportu, tj.: rower prywatny, samochód, rower miejski, komunikacja publiczna oraz elektryczna hulajnoga na wynajem.

Test przeprowadzono w Bydgoszczy, na trasie liczącej około 5 kilometrów. Jak wyjaśnia Andrzej Kubanowski z CentrumRowerowe.pl, pomiar uwzględniał nie tylko sam czas przejazdu, ale pełen proces „od drzwi do drzwi”, wraz z kosztami – zarówno jednorazowymi, jak i szacowanymi rocznymi – czytamy w komunikacie prasowym.

Kilka minut różnicy, a niemal 20 zł w portfelu

Wyniki? Na pierwszy rzut oka niewielkie różnice czasowe. Między najszybszym a najwolniejszym uczestnikiem było zaledwie kilka minut. Jednak gdy spojrzymy na koszty tej podróży, to obraz zmienia się diametralnie.

Najtańszy okazał się rower prywatny, gdzie koszt pojedynczego przejazdu w praktyce był liski zeru, jeśli pominąć eksploatację. Najdroższa była elektryczna hulajnoga na wynajem, gdzie jeden kurs kosztował niemal 20 zł. To ponad pięciokrotnie więcej niż przejazd komunikacją miejską!

W ujęciu rocznym różnice robią się jeszcze bardziej wyraźne. Codzienne korzystanie z hulajnogi może kosztować od około 4 do nawet 7 tys. zł rocznie. Samochód? Jeszcze więcej. Jak wynika z wyliczeń przedstawionych w teście, same opłaty parkingowe i paliwo mogą przekroczyć kilkanaście tysięcy złotych rocznie, i to bez uwzględniania ubezpieczenia, serwisów czy utraty wartości pojazdu – przekonują pomysłodawcy testu.

Samochód wygodny, ale coraz mniej konkurencyjny

Auto oczywiście wciąż pozostaje synonimem komfortu. Tester prowadzący auto dotarł na miejsce w czasie niewiele gorszym od rowerzysty, ale – jak sam przyznał – największym problemem okazało się parkowanie.

To zresztą element, który w miejskich realiach coraz częściej decyduje o końcowym wyniku. Nawet jeśli sama jazda przebiega sprawnie, znalezienie miejsca postojowego potrafi zniwelować przewagę nad innymi środkami transportu.

Do tego oczywiście dochodzą koszty. W analizie CentrumRowerowe.pl przyjęto średnie spalanie na poziomie 7,4 l/100 km oraz cenę paliwa 5,89 zł za litr. Już przy tych założeniach pojedynczy przejazd to około 8 zł – głównie przez opłaty parkingowe, ale są to wyliczenia nieuwzględniającego bieżącego kryzysu paliwowego i galopujących cen paliw na stacjach (przy. red.).

Rower wraca do gry, choć rynek hamuje

Wynik testu wpisuje się w szerszy trend zmieniających się nawyków transportowych. Choć,  jak zauważa serwis Motoryzacja.interia.pl, sprzedaż rowerów w Polsce spadła z rekordowych 1,5 mln sztuk w 2021 roku do około 1,2 mln w 2024, to sam potencjał rynku wciąż pozostaje ogromny.

Szacuje się, że w Polsce jest około 9 milionów rowerów, ale te dane są już nieco przestarzałe. Wciąż jednak infrastruktura nie nadąża za potrzebami użytkowników, co może ograniczać rozwój tego środka transportu.

Według danych Obserwatorium Polityki Miejskiej i Regionalnej (dane sprzed dwóch lat), łączna zadeklarowana przez miasta długość dróg dla rowerów oraz dróg rowerowych wynosi 8409,404 km zaś pasów ruchu dla rowerów – 1478,885 km. Sumarycznie, w największych polskich miastach sieci tras rowerowych liczą już po kilkaset kilometrów i sukcesywnie przybywa kolejnych odcinków – pisze Portal Samorządowy.

Z drugiej strony rośnie znaczenie mikromobilności. Jak wynika z raportu „European Shared Mobility 2024”, przywoływanego przez Elektromobilni.pl, w Europie działa już około 940 tys. współdzielonych pojazdów, które generują ponad 640 mln podróży rocznie. Polska z wynikiem 131 tys. takich pojazdów należy do ważniejszych rynków na Starym Kontynencie.

Komunikacja miejska to rozsądny kompromis

W teście dobrze wypadła również komunikacja publiczna. Choć nie była najszybsza, okazała się jedną z najtańszych opcji – szczególnie przy biletach okresowych. Roczny koszt dojazdów może zamknąć się w kwocie około 1-1,7 tys. zł, co w zestawieniu z samochodem wygląda wręcz symbolicznie (dane dla Bydgoszczy).

Problemem pozostaje jednak komfort i elastyczność. Tłok, konieczność dostosowania się do rozkładów jazdy czy brak gwarancji miejsca siedzącego to czynniki, które dla wielu osób wciąż stanowią barierę. Na tyle istotną, że nie wszyscy chcę jeździć autobusami, tramwajami lub metrem (w przypadku Warszawy).

Jeden zwycięzca? To bardziej skomplikowane

Test jasno wskazuje rower jako zwycięzcę, ale wnioski nie są tak jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać. Kluczowe pozostają indywidualne warunki, czy też uwarunkowania podróżowania, tj.: dystans, infrastruktura, pogoda czy styl życia.

Na krótkich trasach miejskich rower rzeczywiście może być bezkonkurencyjny. Jednak przy większych odległościach lub braku odpowiedniej infrastruktury przewaga szybko maleje. W takich przypadkach sensowne staje się łączenie różnych środków transportu, czyli model, który w Europie Zachodniej już dziś jest standardem.

Oprac. Oskar Włostowski

REKLAMA