Surowcowy kryzys

Przyspieszona elektryfikacja. Ceny paliw zmieniają elektromobilną optykę nie tylko w Azji

Tajlandia od kilku lat doświadcza napływu tanich chińskich elektryków, wspieranych przez hojne dopłaty i agresywne obniżki cen
Źródło zdjęcia: elektromobilni.pl

Wojna USA i Izraela z Iranem wywołała globalny szok na rynku ropy. W Azji Południowo Wschodniej kierowcy masowo rzucili się po elektryki, w USA ceny paliw biją roczne rekordy, a w Polsce benzyna 95 znów zbliża się do poziomów, które jeszcze niedawno wydawały się nie do pomyślenia. A to zdaniem wielu dopiero początek wzrostu cen. Kryzys paliwowy stał się katalizatorem zmian, które przyspieszają niezależnie od kontynentu.

W skrócie:

  • Ceny paliw biją rekordy, a to dopiero początek
  • W Azji Południowo Wschodniej kierowcy masowo rzucili się po elektryki
  • W Bangkoku klienci rzucili się do komisów po auta elektryczne – to nerwowa reakcja na wzrost cen ropy
  • W ubiegłym roku co szósty sprzedany samochód w Azji Południowo Wschodniej był elektryczny
  • Region wyprzedził pod tym względem Europę i Stany Zjednoczone

Przyspieszona elektryfikacja. Klienci już zareagowali

W Bangkoku wystarczyło kilka dni wojny na Bliskim Wschodzie, by na placu jednego z komisów pojawiła się kolejka kierowców gotowych kupić elektryka za gotówkę. South China Morning Post (SCMP) opisał scenę, w której mężczyzna podjeżdża Mercedesem, wysiada z plikiem banknotów i deklaruje, że chce kupić auto elektryczne „od ręki”.

Jak relacjonował Samart Prakotkancharna, szef Ratchapruek P Car Centre, klient „bał się, że nie będzie mógł już zatankować swojego auta”. W ostatnich dniach – mówił w rozmowie z SCMP – „klienci gotówkowi napływali przez cały tydzień, wystraszeni rosnącymi cenami diesla”.

To reakcja na gwałtowne zawirowania na rynku ropy po rozpoczęciu wojny USA i Izraela z Iranem, która – jak donoszą media – „zaburzyła światowe dostawy ropy i gazu, podnosząc widmo gwałtownych wzrostów cen paliw”. W regionie, który już wcześniej przyspieszał elektryfikację, konflikt stał się dodatkowym impulsem.

Ropie już dziękujemy

Tajlandia od kilku lat doświadcza napływu tanich chińskich elektryków, wspieranych przez hojne dopłaty i agresywne obniżki cen. Używane modele, takie jak Neta V za około 200 tys. bahtów (czyli 23 tys. zł) czy BYD Atto 3 za dwukrotność tej kwoty, stały się atrakcyjną alternatywą dla aut spalinowych. „Trzymają się znacznie lepiej niż ich benzynowe odpowiedniki” – podkreślał Samart.

Według raportu Ember, cytowanego przez SCMP, w ubiegłym roku co szósty sprzedany samochód w Azji Południowo Wschodniej był elektryczny, co oznacza, że region wyprzedził pod tym względem Europę i Stany Zjednoczone. „Przejście od silników spalinowych jest nieuniknione” – oceniał analityk Lam Pham, wskazując, że subsydia spełniły swoją rolę, a producenci zaczęli dostosowywać ofertę do lokalnych potrzeb.

Ryzyko cenowe

W Indonezji sektor EV urósł o 49 procent rok do roku, w Malezji liczba rejestracji elektryków podwoiła się do 44 813 sztuk, a lokalny Proton sprzedał niemal 9 tys. egzemplarzy modelu e.MAS 7. „EV przestały być tylko wyborem proekologicznym – stały się produktem konsumenckim” – mówił cytowany przez chińskie media ekonomista Mohd Afzanizam Abdul Rashid.

Jednocześnie rządy regionu widzą w elektryfikacji sposób na ograniczenie kosztownych subsydiów paliwowych. Malezja wydaje na nie blisko 4 mld dolarów rocznie, a ostatnia redukcja dopłat do benzyny RON95 ma przynieść oszczędności rzędu 2,5-4 mld ringgitów (od ok. 2,3 do 3,5 mld zł). „Ryzyko geopolityczne i skoki cen ropy uderzają w budżet państwa” – podkreślał Afzanizam.

Ameryka też płaci za decyzje Trumpa

Po drugiej stronie Pacyfiku sytuacja wygląda równie nerwowo. Jak podał Business Insider Polska za Reuters, w USA ceny benzyny i diesla wzrosły w ciągu tygodnia o ponad 10 procent, a ropa przebiła poziom 90 dolarów za baryłkę.

Średnia cena benzyny osiągnęła 3,32 dolara za galon, a diesla – 4,33 dolara, co jest najwyższym poziomem od miesięcy. W Georgii ceny skoczyły o 40 centów w tydzień, co zaskoczyło kierowców. „Ceny wzrosły tak szybko” – mówiła mieszkanka South Fulton, cytowana przez Reuters.

Eksperci ostrzegają, że to dopiero początek. Zakłócenia w Cieśninie Ormuz, czyli kluczowym szlaku dla ropy z Zatoki Perskiej zwiększają popyt na amerykańską ropę za granicą, co winduje ceny również w USA. „Stany

Zjednoczone uniezależniły się od ropy z Bliskiego Wschodu, ale nie dotyczy to rafinerii azjatyckich i europejskich” – zauważył analityk OPIS Denton Cinquegrana, cytowany przez Reutersa.

Prognozy dla Polski

W Polsce również czuć skutki globalnego napięcia. Litr benzyny 95 kosztuje 6,50 zł, a oleju napędowego – 7,55 zł. To poziomy, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nieosiągalne. Dla porównania, przed wojną iracką benzyna 95 kosztowała około 4,20-4,50 zł, a nawet później rzadko przekraczała 5 zł. Dzisiejsze ceny pokazują, jak bardzo światowe kryzysy energetyczne potrafią uderzyć w portfele kierowców.

Trudno nie odnieść wrażenia, że wojna na Bliskim Wschodzie po raz kolejny przypomina, jak kruchy jest globalny system energetyczny. W Azji Południowo Wschodniej kierowcy reagują ucieczką do „elektryków”, w USA – ograniczaniem jazdy lub polityczną polaryzacją. W Polsce – przede wszystkim rosnącą frustracją przy dystrybutorach. A to z kolei oznacza, że im bardziej świat zależy od ropy, tym mocniej odczuwa każdy wstrząs. …i dlatego szuka alternatywy.

Oskar Włostowski

REKLAMA