Uwaga w drodze na narty!

Problematyczne przepisy w Europie. Leasing w Czechach zagrożony lawetą

Mandat „idzie” za samochodem i jego właścicielem (jest nim np. firma leasingowa), a nie za konkretną osobą
Źródło zdjęcia: EPL

Internet niedawno rozgrzała sprawa polskiego kierowcy, który wybrał się do Czech i napotkał tam na kontrolę policji. Mimo że nie popełnił żadnego wykroczenia, zabrano mu tablice rejestracyjne – powodem były nieopłacone przez leasingodawcę mandaty. Czy podobne problemy można mieć też w innych krajach Europy? I co na to branża? Warto pogłębić wiedzę. Sezon zimowy w pełni, a Polacy znani z zamiłowania do nart, zaczęli już szturmować europejskie stoki narciarskie. 

  • Jeśli firma leasingowa nie opłaciła mandatu, czeska policja może zarekwirować tablice rejestracyjne
  • Jeśli uregulujemy zaległości, choć to nie my popełniliśmy wykroczenie w Czechach, to pojedziemy dalej
  • Firma leasingowa zwróci nam pieniądze
  • Słowacja jest dość liberalna, ale już w Austrii np. za drastyczne przekroczenie dozwolonej prędkości można stracić auto
  • Wykroczenia drogowe nie podlegają niestety jednolitym przepisom w UE – podkreślają przedstawiciele branży leasingowej

Problematyczne przepisy w Europie

Jeśli ktoś zimą wybierał się samochodem na narty do Czech, Austrii albo na Słowację, zwykle myślał do tej pory głównie o winietach, łańcuchach śniegowych i ubezpieczeniu. Tymczasem największe problemy mogą pojawić się nie na górskiej drodze, ale podczas rutynowej kontroli. O Czechach zrobiło się ostatnio szczególnie głośno, bo tamtejsze przepisy potrafią dotknąć nawet kierowców, którzy formalnie niczego nie zawinili.

U naszych południowych sąsiadów od kilku lat obowiązują regulacje, które dały policji i służbom celnym bardzo szerokie uprawnienia. Podczas kontroli funkcjonariusze sprawdzają nie tylko kierowcę, ale także sam pojazd w centralnym rejestrze. Jeśli auto ma przypisane nieopłacone, prawomocne mandaty, policja może zażądać ich natychmiastowego uregulowania. Kluczowe jest to, że mandat „idzie” za samochodem i jego właścicielem, a nie za konkretną osobą. Oznacza to, że kierowca jadący leasingowanym autem albo samochodem, który wcześniej miał innych użytkowników, może ponieść konsekwencje za cudze wykroczenia.

Nie zapłacisz, nie pojedziesz dalej

Jeżeli należność nie zostanie zapłacona na miejscu (a w przypadku wspomnianego kierowcy dług firmy leasingowej sięgał równowartości 20 tysięcy złotych), czeska policja ma prawo zatrzymać tablice rejestracyjne albo unieruchomić pojazd blokadą koła (opisywaliśmy ten przypadek – przyp. red.). Samochód nie może wtedy ruszyć dalej, a tablice są zwracane dopiero po uregulowaniu długu – osobiście lub przez pełnomocnika. Co istotne, jazda bez tablic jest w Czechach osobnym, poważnym wykroczeniem, zagrożonym wysoką grzywną i nawet czasowym zakazem prowadzenia pojazdów. W praktyce oznacza to, że odmowa zapłaty kończy się przerwaniem podróży i koniecznością organizowania lawety lub noclegu. Jedynym ułatwieniem jest fakt, że patrole są wyposażone w terminale płatnicze.

Problem dla leasingobiorców

Cała sytuacja jest szczególnie problematyczna dla osób korzystających z leasingu, bo kierowca nie ma realnej możliwości sprawdzenia, czy właściciel pojazdu kiedykolwiek nie zapłacił mandatu w Czechach. Rekomendacje, by „upewnić się przed wyjazdem”, w praktyce są trudne do zrealizowania. Dlatego czeskie przepisy budzą tyle emocji – można zostać ukaranym nie za własne zachowanie, ale za problemy właściciela auta. O tamtejszych przepisach ostrzega także polskie MSZ.

Jak jest w innych „narciarskich” państwach?

Na tym tle Słowacja wypada nieco łagodniej, choć również stosuje twarde środki. Jeśli kierowca popełni wykroczenie i nie zapłaci mandatu na miejscu, słowacka policja może zatrzymać jego prawo jazdy. W zamian wydawane jest tymczasowe zaświadczenie, które pozwala poruszać się jeszcze przez kilkanaście dni na terenie kraju, aby uregulować karę. Sam pojazd zazwyczaj nie jest unieruchamiany, ale brak dokumentu skutecznie komplikuje dalszą podróż i wymusza szybkie załatwienie sprawy.

Austria z kolei ma najbardziej surowe przepisy, ale stosowane w węższym zakresie. Przy bardzo poważnych wykroczeniach, zwłaszcza drastycznym przekroczeniu prędkości, możliwa jest konfiskata pojazdu – również w przypadku obcokrajowców. W skrajnych sytuacjach samochód może zostać zajęty na stałe i sprzedany przez władze. Austriacy otwarcie traktują to jako środek odstraszający: kierowca, który traci auto, nie stwarza już zagrożenia na drodze.

Uwaga w drodze na ferie

Wniosek dla osób jadących na narty jest prosty, choć mało przyjemny. Czechy są szczególnie ryzykowne dla kierowców aut leasingowych i firmowych, bo tam odpowiedzialność może wynikać z kwestii „rozliczeń” między leasingodawcą i państwem czeskim, a nie z bieżącego zachowania kierowcy. Słowacja potrafi zatrzymać dokumenty, a Austria w skrajnych przypadkach – sam samochód. Dlatego planując zimowy wyjazd w Alpy czy Tatry, warto traktować lokalne przepisy na serio… a i tak z Czechach można czuć niepewność. Chyba że pojedziemy autem, które nie jest w leasingu.



Branża leasingowa o sytuacji z Czech

Poprosiliśmy VB Leasing i Związek Polskiego Leasingu o komentarz i zadaliśmy kilka pytań dotyczących „gorącej” kwestii przepisów. Oto, co zanotowaliśmy.

EPL: Czy z Państwa wiedzy wynika, że w Czechach (lub innych krajach UE) możliwe jest zatrzymanie tablic rejestracyjnych pojazdu leasingowanego wyłącznie na podstawie zaległych mandatów przypisanych właścicielowi pojazdu, niezwiązanych z aktualnym użytkownikiem danego auta?

VB Leasing: Z naszej wiedzy wynika, że czeskie przepisy dopuszczają takie rozwiązanie w sytuacji, gdy istnieją nieuregulowane mandaty przypisane do właściciela pojazdu (firmy leasingowej), w przypadku, gdy użytkownik pojazdu zatrzymany do kontroli drogowej nie zapłaci na bieżąco określonej kwoty (zazwyczaj jest to suma kilku mandatów za wykroczenia drogowe popełnione przez innych użytkowników innych pojazdów, których właścicielem jest firma leasingowa). W praktyce oznacza to, że konsekwencje mogą dotknąć aktualnego użytkownika auta, nawet jeśli nie jest on sprawcą wykroczenia. VB Leasing S.A. w restrukturyzacji (VBL) uważa czeskie rozwiązanie za bardzo restrykcyjne i rodzące trudności dla klientów, dlatego przykładamy dużą wagę do zapobiegania takim sytuacjom.

EPL: Czy w praktyce prawnej i operacyjnej spotkali się Państwo z przypadkami, w których konsekwencje nieopłaconych kar administracyjnych dotyczących innych pojazdów z floty leasingodawcy były egzekwowane wobec użytkownika zupełnie innego samochodu?

VB Leasing: Tak, spotkaliśmy się z takimi przypadkami. Wynikają one z przepisów prawa czeskiego zmienionych dwa lata temu, które w określonych okolicznościach wiążą odpowiedzialność za wykroczenia drogowe z właścicielem pojazdu, a nie z konkretnym sprawcą danego wykroczenia ani nawet z konkretnym pojazdem.

Dlatego VBL traktuje ten temat bardzo poważnie i dokłada wszelkich starań, by chronić swoich klientów przed skutkami rozwiązań, na które nie mają wpływu.

EPL: Jak wygląda standardowa procedura rozliczania mandatów zagranicznych w firmach leasingowych – w szczególności w Czechach – i czy istnieją mechanizmy, które mogłyby doprowadzić do takiej sytuacji, jak opisywana w mediach?

VB Leasing: Procedury rozliczania mandatów zagranicznych różnią się w zależności od kraju oraz wewnętrznych procesów poszczególnych firm leasingowych. W Czechach istotnym wyzwaniem jest sposób egzekwowania mandatów za wykroczenia drogowe, który może prowadzić do sytuacji, w których sankcje są stosowane wobec użytkownika pojazdu, który nie popełnił żadnego wykroczenia.

Mimo, że VBL znajduje się w procesie restrukturyzacji, stara się na bieżąco identyfikować i regulować zobowiązania wobec czeskich służb, w celu zminimalizowania ryzyka po stronie klientów.

EPL: Czy – Państwa zdaniem – użytkownik leasingowanego auta powinien obawiać się konsekwencji administracyjnych za granicą wynikających z ewentualnych zaległości leasingodawcy, na które nie ma żadnego wpływu?

VB Leasing: Niestety, w realiach obowiązującego prawa czeskiego taka obawa może się pojawić. Regulujemy bieżące należności wobec czeskich służb i konsekwentnie dbamy o to, aby klienci nie ponosili negatywnych skutków sytuacji, na które nie mają wpływu. To jednak nasza strategia i sposób działania, a inne podmioty mogą działać inaczej.

EPL: Jakie działania rekomendowaliby Państwo kierowcy leasingowanego pojazdu, który znalazłby się w analogicznej sytuacji podczas podróży zagranicznej?

VB Leasing: Przede wszystkim rekomendujemy niezwłoczny kontakt z leasingodawcą. W takich sytuacjach kluczowe jest szybkie wsparcie operacyjne i prawne. Naszym priorytetem jest opieka nad klientami, także w trudnych i stresujących okolicznościach, takich jak zastosowanie rygorystycznych przepisów prawa czeskiego.

Komentarz ogólny VB Leasing S.A. (w restrukturyzacji)

Z naszej wiedzy wynika, że obowiązujące w Czechach przepisy prawa regulujące egzekwowanie odpowiedzialności za wykroczenia drogowe należą do jednych z bardziej restrykcyjnych w Unii Europejskiej. W określonych sytuacjach dopuszczają one zatrzymanie tablic rejestracyjnych pojazdu leasingowanego, w związku z nieuregulowanymi mandatami przypisanymi do właściciela pojazdu (firmy leasingowej), niezależnie od tego, kto faktycznie dopuścił się wykroczenia i w związku z ruchem jakiego pojazdu. W praktyce oznacza to, że konsekwencje mogą dotknąć aktualnego użytkownika auta, nawet jeśli nie był on sprawcą wykroczenia i nie miał żadnego wpływu na powstanie zaległości.

Jako firma leasingowa postrzegamy takie rozwiązania jako szczególnie dotkliwe dla klientów i wymagające dużej ostrożności po stronie leasingodawców. Dlatego od lat przykładamy dużą wagę do bieżącego opłacania mandatów.

Pomimo trwającego procesu restrukturyzacji, regulujemy bieżące należności tego rodzaju i konsekwentnie dbamy o to, aby nasi klienci nie ponosili negatywnych skutków sytuacji, na które nie mają wpływu.

Katarzyna Ostrowska, Dyrektorka ds. komunikacji i PR, Związek Polskiego Leasingu:

W związku z pojawiającymi się w portalach społecznościowych i mediach informacjami dotyczącymi kontroli drogowych w Czechach, przypominamy zasady obowiązujące na terenie Republiki Czeskiej w zakresie egzekwowania nieopłaconych mandatów drogowych, w tym w odniesieniu do pojazdów leasingowanych.

Wykroczenia w ruchu drogowym rejestrowane są przede wszystkim w ramach kontroli policyjnych oraz z wykorzystaniem fotoradarów, odcinkowych pomiarów prędkości, kamer drogowych czy miejskiego monitoringu. O ile w pierwszym przypadku nie ma problemu z ustaleniem winnego naruszenia przepisów, o tyle w pozostałych jest to już bardziej skomplikowane, w szczególności biorąc pod uwagę brak jednolitych przepisów w tym zakresie w ramach UE.

W Polsce mandaty nakładane są na kierującego pojazdem podczas wykroczenia zarejestrowanego fotoradarem. W przypadku leasingowanego pojazdu właściciel pojazdu, czyli firma leasingowa otrzymuje wezwania do wskazania komu powierzony został pojazd w określonym czasie. Jeżeli firma leasingowa nie wskaże podmiotu, wówczas popełnia wykroczenie i jest obciążana mandatem.

W myśl czeskich przepisów kara z tytułu wykroczenia zarejestrowanego fotoradarem jest nakładana na właściciela/posiadacza pojazdu chyba, że zostanie wskazany konkretny kierowca, a następnie osoba ta zostanie uznana za winną/skazana. Czyli w polskich przepisach właściciel pojazdu będzie obciążony mandatem jeżeli nie wskaże posiadacza pojazdu (niekoniecznie kierującego pojazdem), a w czeskich jeżeli nie wskaże bezpośrednio samego kierującego pojazdem lub wskaże i następnie nie zostanie on uznany winnym i skazany.

Ponadto w Czechach od 2022 r. obowiązują przepisy, które pozwalają służbom celnym egzekwować nieopłacone mandaty drogowe bezpośrednio podczas kontroli drogowej. Od 2023 r. uprawnienia te przysługują również policji. Uprawnienia te obejmują zarówno mandaty nałożone na kierowcę, jak i na właściciela pojazdu. Dotyczy to również samochodów leasingowanych, co – jak wskazuje polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych – jest najczęstszym przypadkiem takich interwencji, zwłaszcza przy nieopłaconych mandatach z fotoradarów. Jeżeli zaległy mandat nie zostanie opłacony w miejscu kontroli, funkcjonariusz w Czechach może uniemożliwić dalszą jazdę, a także zatrzymać dokumenty lub tablice rejestracyjne pojazdu.

Warto też podkreślić, że mandaty z fotoradarów w przypadku samochodów leasingowanych trafiają w pierwszej kolejności do właściciela pojazdu, czyli firmy leasingowej, ponieważ to ona widnieje w rejestrach jako właściciel auta. Po otrzymaniu informacji o wykroczeniu firma leasingowa ustala, który podmiot w danym momencie użytkował pojazd na podstawie umowy leasingu.

Następnie mandat jest opłacany przez leasingodawcę albo – jeśli pozwalają na to przepisy danego kraju – leasingodawca przekazuje dane użytkownika organowi, który wystawił mandat. Bez względu jednak na formę mandat wraz z ewentualną opłatą administracyjną obciąża leasingobiorcę zgodnie z zapisami umowy. Problemy mogą pojawić się w sytuacji opóźnień w rozliczeniu mandatu lub w obiegu korespondencji – wówczas zaległość formalnie nadal istnieje i może zostać ujawniona dopiero podczas kontroli drogowej za granicą.

Co warto wiedzieć?

  • Firma leasingowa nie ponosi odpowiedzialności za wykroczenia drogowe, w tym za mandaty nałożone na kierowców korzystających z leasingowanych pojazdów, ani za konsekwencje związane z ich zatrzymaniem przez czeskie służby.
  • Problem dotyczy wszystkich firm leasingowych na terenie UE.
  • W przypadku nieuregulowania zaległości na miejscu kontroli, policja ma prawo uniemożliwić dalszą jazdę i zatrzymać dokumenty lub tablice rejestracyjne pojazdu.
  • Firma leasingowa nie gwarantuje, że pojazd, który jest przedmiotem umowy leasingu, nie zostanie zatrzymany.

Co warto zrobić?

  • skontaktować z leasingodawcą,
  • zachować potwierdzenia płatności i dokumentować interwencję

PMA

REKLAMA