3 tys. zł mandatu za brak zimówek?

Czy opony letnie zimą to problem? Europa dawno podjęła tą decyzję

Czy opony zimowe powinny być obowiązkowe w Polsce?
Źródło zdjęcia: Maciej Gis

Tegoroczna zima przypomniała kierowcom, jak wygląda prawdziwa polska zima. Zaśnieżone drogi, gołoledź, mrozy i sparaliżowane trasy szybkiego ruchu – to nie tylko kwestia pogody, ale też przygotowania kierowców. Podczas gdy 27 krajów europejskich posiada jasne regulacje dotyczące opon zimowych, Polska wciąż pozostaje wyjątkiem. Czy najnowsze badania społeczne i sytuacje na drogach z przełomu roku skłonią ustawodawców do działania?

  • Stosowanie opon letnich w warunkach zimowych powinno być prawnie zakazane
  • Tak uważa ponad 70% Polaków – wynika z badania przeprowadzonego przez IBRIS
  • Az 84 proc. respondentów wskazuje, że jazda na letnich oponach zimą stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia wszystkich użytkowników dróg
  • Około 6 milionów kierowców – jeździ zimą na oponach letnich lub całorocznych
  • W Europie wykształciły się dwa główne modele regulacji, w Polsce nie ma jednoznacznych przepisów
  • Różnica długości hamowania w warunkach zimowych pomiędzy oponą letnią a zimową, to nawet kilkadziesiąt metrów

Opony zimowe

Najnowsze badanie przeprowadzone przez instytut IBRIS na początku 2025 roku przynosi jednoznaczne wnioski. 71 proc. Polaków zgadza się z tym, że stosowanie opon letnich w warunkach zimowych powinno być prawnie zakazane. Co więcej, świadomość zagrożenia jest powszechna – 84 proc. respondentów wskazuje, że jazda na letnich oponach zimą stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia wszystkich użytkowników dróg.

Tegoroczna zima, z intensywnymi opadami śniegu na początku stycznia, uwidoczniła problem w sposób dramatyczny. Pod zakładami wulkanizacyjnymi ustawiały się wielogodzinne kolejki spanikowani kierowców, którzy zbyt długo zwlekali z wymianą ogumienia na opony zimowe. Na drogach, szczególnie na podjazdach i wiaduktach, tworzyły się zatory spowodowane przez pojazdy na nieodpowiednich oponach, które nie mogły pokonać zaśnieżonych wzniesień.

„Z najnowszych badań wynika, że już 71 procent Polaków uważa, iż jazda na oponach letnich zimą powinna być prawnie zakazana w jasny sposób. Obecna sytuacja – gdzie zakaz ten jest wprowadzony przepisami ogólnymi – nie służy ani kierowcom, ani poprawie bezpieczeństwa” – podkreśla Piotr Sarnecki, Dyrektor Generalny Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego.

Polska na tle Europy: smutny wyjątek

Polska jest jedynym krajem Unii Europejskiej z takim klimatem, gdzie przepisy dotyczące opon zimowych nie są sformułowane w sposób jednoznaczny. Obecnie w polskim prawie istnieje jedynie pośredni zakaz jazdy na oponach letnich w warunkach zimowych, wyprowadzony z ogólnych przepisów o bezpieczeństwie ruchu drogowego. Ta niejednoznaczność naraża kierowców na mandaty sięgające nawet 3000 złotych, mimo że wielu z nich nie zdaje sobie sprawy z istniejącego zakazu.

Problem ma wymiar masowy. Według dostępnych danych, aż jedna trzecia polskich kierowców – czyli około 6 milionów osób – jeździ zimą na oponach letnich lub nieodpowiednich całorocznych. To skala zjawiska, która ma bezpośrednie przełożenie na liczbę wypadków i kolizji drogowych w okresie zimowym.

Tymczasem w Europie wykształciły się dwa główne modele regulacji. Pierwszy, stosowany m.in. w krajach bałtyckich (Estonia, Łotwa, Litwa) oraz w Chorwacji, Bułgarii i Słowenii, to bezwzględny sezonowy nakaz używania opon zimowych – niezależnie od rzeczywistych warunków pogodowych. Drugi model, obowiązujący w Czechach, Austrii, Finlandii, Niemczech, Norwegii i Słowacji, uzależnia obowiązek od faktycznych warunków atmosferycznych: śniegu, lodu, gołoledzi czy błota pośniegowego.

Opony zimowe
Fot. GDDKiA

Jak działają europejskie regulacje

Szczególnie pouczający jest przykład Niemiec, gdzie przepisy dotyczące opon zimowych wprowadzono w 2006 roku. Od tego czasu system był wielokrotnie udoskonalany. W 2010 roku wprowadzono obowiązek jazdy na oponach z oznaczeniem M+S w warunkach zimowych, a następnie zaostrzono wymagania, uznając za zdatne do użytkowania w zimie tylko opony z symbolem alpejskim (płatek śniegu na tle góry).

System kar w poszczególnych krajach pokazuje, jak poważnie traktują one kwestię bezpieczeństwa drogowego. W Austrii podstawowy mandat wynosi minimum 100 euro (około 430 złotych), ale jeśli kierowca spowoduje zagrożenie, kara może wzrosnąć nawet do 10 000 euro. Niemiecki system przewiduje nie tylko sankcje finansowe, ale także możliwość utraty ochrony ubezpieczeniowej w przypadku wypadku spowodowanego jazdą na nieodpowiednim ogumieniu.

Francja systematycznie zaostrza przepisy – obecnie w 34 departamentach górskich, obejmujących Alpy, Masyw Centralny i Pireneje, od początku listopada do końca marca wymagane są opony zimowe. Szwecja od listopada 2025 roku dodatkowo podniosła standardy, wymagając minimalnej głębokości bieżnika na poziomie 3 milimetrów – prawie dwukrotnie więcej niż polskie 1,6 milimetra. Finlandia poszła jeszcze dalej, zalecając głębokość bieżnika na poziomie 5 milimetrów.

Poprawa bezpieczeństwa potwierdzona

Według studium Komisji Europejskiej dotyczącego wybranych aspektów korzystania z opon związanych z bezpieczeństwem, w 27 krajach europejskich, które wprowadziły wymóg jazdy na oponach z homologacją zimową, nastąpiła średnio 46-procentowa redukcja prawdopodobieństwa wystąpienia wypadku drogowego w porównaniu z jazdą na ogumieniu letnim w warunkach zimowych. To niemal połowa potencjalnych wypadków, których udało się uniknąć dzięki właściwemu ogumieniu.

Co więcej, ten sam raport udowadnia, że wprowadzenie prawnego wymogu jazdy na oponach posiadających homologację zimową zmniejsza liczbę wypadków śmiertelnych średnio o 3 procent. W niektórych krajach spadek liczby wypadków osiągnął nawet 20 procent. Gdyby zastosować te dane do Polski, oznaczałoby to potencjalne uratowanie setek ludzkich istnień rocznie.

Badania niemieckie pokazują, że ryzyko wypadków drogowych i kolizji jest sześciokrotnie większe w zimie niż w lecie. Te dodatkowe metry drogi hamowania, których brakuje w krytycznym momencie, są głównym powodem tak dużej liczby wypadków, stłuczek i ofiar śmiertelnych na polskich drogach zimą.

Dlaczego opony letnie zawodzą zimą?

Różnica między oponami letnimi a zimowymi nie wynika z magii, tylko z czystej fizyki i materiałoznawstwa. Opony letnie są projektowane z twardszej mieszanki gumy, która przy wysokich temperaturach zachowuje odpowiednią elastyczność i przyczepność. Jednak, gdy temperatura spada poniżej 7 stopni Celsjusza, ta sama guma staje się sztywna i traci zdolność do przyczepności. W mroźne poranki twardość bieżnika opon letnich przypomina twardość plastiku.

Opony zimowe wytwarzane są ze specjalnej mieszanki, która pozostaje elastyczna nawet przy ujemnych temperaturach. Dodatkowo posiadają agresywną rzeźbę bieżnika z licznymi lamelami – drobnymi nacięciami, które zwiększają przyczepność na śniegu, błocie pośniegowym i lodzie, oraz głębsze rowki skuteczniej odprowadzające wodę i roztopiony śnieg.

– Opona to jedyny element auta, który ma kontakt z nawierzchnią, dlatego od jej jakości i dopasowania zależy skuteczność działania wszystkich systemów bezpieczeństwa – od ABS-u po kontrolę trakcji. Nawet najlepsza technologia nie pomoże, jeśli opona nie ma przyczepności – podkreśla Piotr Sarnecki z PZPO.

Testy wykazują różnice

Niezależne testy przeprowadzone przez niemieckie organizacje TÜV SÜD i ADAC, belgijski Pneuband oraz brytyjski Auto Express wielokrotnie potwierdzał, że opony zimowe sprawują się lepiej w trudnych warunkach. Wyniki są dramatyczne:

  • Na mokrej nawierzchni przy temperaturze dodatniej, gdy wiele osób uważa opony letnie za wystarczające, różnica w drodze hamowania wynosi 7 metrów na korzyść opon zimowych – to prawie dwie długości małego miejskiego samochodu.
  • Na oblodzonej drodze podczas jazdy z prędkością zaledwie 32 km/h droga hamowania na oponach zimowych jest krótsza o 11 metrów w porównaniu z oponami letnimi – to trzykrotna długość samochodu.
  • • Na ośnieżonej drodze przy prędkości 48 km/h samochód na oponach zimowych zahamuje wcześniej aż o 31 metrów.
  • Test Politechniki Rzeszowskiej i Auto-Test pokazał, że przy temperaturze 0 stopni na mokrym śniegu różnice w hamowaniu z prędkości 50 km/h dochodzą do ponad 50 metrów – różnica między życiem a śmiercią.

Argument kosztów nie wygra z faktami

Przeciwnicy wprowadzenia obowiązku często wskazują na koszty zakupu drugiego kompletu opon zimowych jako główny argument. Jednak rzeczywistość ekonomiczna wygląda inaczej. Używanie ogumienia sezonowo wydłuża jego żywotność – opony letnie nie zużywają się w miesiącach zimowych, gdy leżą w garażu lub magazynie, a opony zimowe nie są eksploatowane w okresie letnim.

W efekcie całkowity koszt eksploatacji obu kompletów (opony zimowe i letnie) w dłuższej perspektywie nie wzrasta znacząco w porównaniu z całorocznym używaniem jednego zestawu. Do tego należy doliczyć potencjalne oszczędności wynikające z mniejszej liczby wypadków i kolizji, niższych składek ubezpieczeniowych oraz mniejszego ryzyka utraty pojazdu czy zdrowia w wypadku spowodowanym nieodpowiednim ogumieniem.

Dla tysięcy Polaków regularnie podróżujących po Europie, brak wymogów w Polsce staje się pułapką. Według danych Komendy Głównej Straży Granicznej, w 2024 roku przez zewnętrzne granice UE drogą lądową do Polski wjechało prawie 5 milionów pojazdów, w tym ponad 3 miliony samochodów osobowych. Wielu z tych kierowców, przekraczając zimą granice z Niemcami, Czechami czy Austrią, automatycznie musi spełniać wymogi obowiązujące w tych państwach – niezależnie od tego, czy zdają sobie z tego sprawę.

S7 jako przestroga

Tegoroczna sytuacja na drodze ekspresowej S7 uwidoczniła problem w sposób, którego nie sposób zignorować. Warmińsko-Mazurski Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej, relacjonując akcję ratunkową, zwrócił uwagę na aspekt często pomijany w dyskusji o oponach zimowych – konieczność kontroli nie tylko rodzaju ogumienia, ale także jego wieku, ponieważ opony z upływem lat tracą swoje właściwości.

Sytuacja na S7 pokazała także efekt domina – pojazdy nieodpowiednio przygotowane do warunków zimowych, zwłaszcza ciężarówki, mogą paraliżować całe arterie komunikacyjne. Gdy jeden pojazd utknie na wzniesieniu pokrytym śniegiem, korek rośnie lawinowo. Nadbrygadier Michał Kamieniecki opisywał dramatyczne sceny: w momencie, kiedy jedna czy dwie ciężarówki blokują przejazd, czasem stając w poprzek drogi, bardzo szybko automatycznie korkuje się cała trasa, co uniemożliwia praktycznie całkowicie dojazd pługów zgodnie z kierunkiem jazdy.

Strażacy musieli uruchamiać ruch, jadąc pod prąd od czoła korka, co w warunkach intensywnych opadów śniegu było niezwykle trudne i niebezpieczne. Nawet gdy pierwsze ciężarówki zostały uruchomione, podjeżdżały zaledwie kilkanaście czy kilkadziesiąt metrów i znowu stawały, co zmuszało służby do mozolnej, systematycznej pracy przez wiele godzin.

Czas na zmiany?

Polski prawodawca stoi przed jasnym wyborem. Z jednej strony mamy 71 procent społeczeństwa oczekującego wprowadzenia jasnych i klarownych przepisów, 27 krajów europejskich, które pokazują, że takie regulacje działają, oraz dramatyczne dane o wypadkach i ich ofiarach. Z drugiej strony – status quo, który nie służy nikomu: ani kierowcom narażonym na niejasne przepisy i wysokie mandaty, ani bezpieczeństwu na drogach, ani płynności ruchu.

Wprowadzenie obowiązku używania opon z homologacją zimową w określonych warunkach pogodowych nie wymaga wymyślania koła na nowo. Europa wypracowała już sprawdzone modele – pozostaje jedynie zdecydować, który z nich najlepiej odpowiada polskim realiom. Model warunkowy, uzależniający obowiązek od faktycznych warunków atmosferycznych, wydaje się najbardziej racjonalny dla kraju o tak zróżnicowanym klimacie jak Polska.

Przykład płynący z tegorocznej zimy dobitnie pokazał, że zimowe ogumienie to nie zbędna teoria, ale konieczność, która przekłada się na bezpieczeństwo i poprawę ruchu pojazdów w niesprzyjających warunkach pogodowych. Z tego względu należy podjąć dyskusję na temat nowelizacji obecnych przepisów i dostosowania ich do realiów naszego kraju. Nie trzeba wyważać otwartych drzwi, gdyż przykładów, z jakich możemy skorzystać, jest wiele – podsumowuje Piotr Sarnecki, Dyrektor Generalny Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego.

Maciej Gis

REKLAMA