W skrócie:
- Już 56 proc. nowych autobusów miejskich w UE to pojazdy zeroemisyjne
- Europa może mieć wyłącznie zeroemisyjne autobusy miejskie już w 2028 roku – twierdzi T&E
- W 2025 roku 100-procentowy udział zeroemisyjnych autobusów miejskich w nowych rejestracjach odnotowały: Bułgaria, Dania, Estonia, Łotwa i Słowenia
- Elektryfikacja ciężkiego transportu miejskiego nie jest już eksperymentem, lecz nowym standardem zakupowym
56 proc. nowych autobusów
W 2019 roku, gdy Unia Europejska przyjmowała dyrektywę o czystych pojazdach, udział autobusów elektrycznych w rynku nowych wersji miejskich wynosił zaledwie 12 proc. Dziś ta liczba wygląda jak zapis z innej epoki, bo jak informuje Transport & Environment (T&E) , w 2025 roku już sześć na dziesięć nowych autobusów miejskich w UE to były pojazdy zeroemisyjne. Dokładnie 56 proc. stanowią autobusy bateryjne, a kolejne 4 proc. wersje wodorowe z ogniwami paliwowymi.

A to oznacza, że w zaledwie kilka lat Europa przeszła od fazy pilotażowej i pojedynczych kontraktów do dominacji „zielonych” technologii w segmencie, który jeszcze niedawno kojarzył się niemal wyłącznie z silnikiem wysokoprężnym.
2028 zamiast 2035?
Według analiz T&E, jeśli tempo wzrostu z lat 2023-2025 zostanie utrzymane, to 100 procent nowych autobusów miejskich w UE może być zeroemisyjnych już w 2028 roku. To aż siedem lat wcześniej, niż zakłada obecny cel wyznaczony na 2035 rok! Co istotne, mówimy o autobusach całkowicie bezemisyjnych, czyli bateryjnych i wodorowych. Organizacja wyraźnie podkreśla, że hybrydy i pojazdy typu EREV nie spełniają tego kryterium, ponieważ nadal wykorzystują paliwa kopalne.
Języczkiem u wagi jest fakt, że są już państwa, które ten cel osiągnęły w praktyce. W 2025 roku 100-procentowy udział zeroemisyjnych autobusów miejskich w nowych rejestracjach odnotowały: Bułgaria, Dania, Estonia, Łotwa i Słowenia. Kolejne, takie jak Niderlandy, Luksemburg, Finlandia, Belgia, Litwa i Rumunia, przekroczyły próg 90 proc., a to z kolei oznacza, że elektryfikacja ciężkiego transportu miejskiego nie jest już eksperymentem, lecz nowym standardem zakupowym – pisze portal CleanTechnica.
Instytucyjne decyzje zakupowe
Metamorfoza w segmencie autobusów miejskich ma kilka przewag nad rynkiem samochodów osobowych. Po pierwsze, decyzje zakupowe podejmują instytucje, nie pojedynczy konsumenci. Po drugie, autobusy poruszają się po przewidywalnych, stałych trasach, co ułatwia planowanie infrastruktury ładowania.
Jest też aspekt zdrowotny i społeczny. Autobusy codziennie przewożą setki tysięcy pasażerów w centrach miast, gdzie problem zanieczyszczeń powietrza jest najbardziej dotkliwy. Elektryczny napęd eliminuje spaliny w miejscu użytkowania i znacząco ogranicza hałas. Dla pasażerów oznacza to wyraźnie wyższy komfort podróży, a dla kierowców to brak wielogodzinnej ekspozycji na spaliny i ciągły hałas silnika wysokoprężnego.

W tym sensie elektryfikacja flot miejskich może być skuteczniejszym narzędziem popularyzacji elektromobilności niż indywidualne dopłaty do samochodów osobowych. Z elektrycznym autobusem styka się codziennie znacznie więcej osób niż z prywatnym autem sąsiada – pisze CleanTechnica.
A jak wygląda sytuacja w Polsce?
Co ważne, Polska nie jest już na marginesie tej transformacji. Jak informował w grudniu 2025 roku portal Elektromobilni.pl, na koniec roku zarejestrowanych było dokładnie 1 689 elektrycznych autobusów, czyli o 22 proc. więcej niż rok wcześniej. Sam grudzień przyniósł przyrost 57 pojazdów, z największymi wzrostami w województwach wielkopolskim, małopolskim i mazowieckim.
Jeszcze pod koniec sierpnia 2025 roku park autobusów zeroemisyjnych liczył 1 633 pojazdy, z czego 1 525 stanowiły autobusy w pełni bateryjne, a 108 – wodorowe. Dane pokazują wyraźnie, że to napęd bateryjny pozostaje dominującą technologią w polskim transporcie zbiorowym, natomiast wodór rozwija się równolegle, ale na mniejszą skalę.
Z kolei według raportu opublikowanego w styczniu 2026 roku przez Samar, na koniec ubiegłego miesiąca w Polsce zarejestrowanych było już 1 751 elektrycznych autobusów. To oznacza niemal 24-procentowy wzrost rok do roku. W samym pierwszym miesiącu 2026 roku park zwiększył się o 63 egzemplarze – najwięcej w województwach śląskim, dolnośląskim i zachodniopomorskim.

Co więcej, od stycznia 2026 roku miasta powyżej 100 tys. mieszkańców zostały zobowiązane do kupowania wyłącznie autobusów zeroemisyjnych. To regulacja, która w praktyce wymusi dalsze przyspieszenie wymiany taboru w największych ośrodkach.
Błyskawiczna elektryfikacja
Dobrym przykładem skali zmian jest Warszawa. Jesienią 2025 roku Miejskie Zakłady Autobusowe dysponowały już 169 autobusami elektrycznymi, w tym 129 pojazdami marki Solaris Bus & Coach oraz 30 autobusami Yutong U12 dostarczonymi przez Busnex Poland. Po realizacji zakontraktowanych dostaw autobusy zeroemisyjne mają stanowić ponad 30 proc. całego taboru stołecznego przewoźnika.
Reasumując, Europa wyraźnie pokazuje, że elektryfikacja transportu zbiorowego, czytaj miejskiego może postępować szybciej, niż wynikałoby to z ostrożnych prognoz. Jeśli obecne tempo się utrzyma, to za kilka lat diesel w miejskim transporcie stanie się wyjątkiem, a nie regułą. Nasz kraj, mimo że startowała później niż liderzy, wyraźnie wpisuje się w ten trend. I wszystko wskazuje na to, że nie jest to już kwestia „czy”, ale „jak szybko”.
Oskar Włostowski
