Home Magazyn Import samochodów elektrycznych z Państwa Środka będzie się tylko zwiększał

Chiński smok gotowy do elektromobilnej rywalizacji

Import samochodów elektrycznych z Państwa Środka będzie się tylko zwiększał

Chiński smok gotowy do elektromobilnej rywalizacji

Import samochodów elektrycznych z Państwa Środka będzie się tylko zwiększał

Fot. Źródło fot.: Eeyaut Waihung/Wikipedia
BYD ma w ciągu najbliższych sześciu lat osiągnąć w Europie sprzedaż sięgającą 100 tys. pojazdów
Przeczytasz w 4 min
Przeczytasz w 4 min

Od dawna wiadomo, że Chiny są niekwestionowanym liderem produkcji baterii do samochodów elektrycznych. Nowością jest jednak to, że wielkie koncerny Państwa Środka coraz śmielej pukają do Europy także z gotowymi pojazdami. I otwarcie przyznają, że chcą podbić tutejsze rynki. Na razie chińscy stratedzy stawiają na bogate kraje w Europie. Poza nielicznymi wyjątkami na razie tamtejsze marki nie podbijają polskiego rynku.

„Strzeżmy się imperialnych ambicji Chin na rynku samochodów elektrycznych” – grzmiał w swoim marcowym komentarzu brytyjski dziennik „The Telegraph”. Europa zaczyna dostrzegać rosnącą rolę Państwa Środka już nie tylko w zakresie komponentów, ale też całych e-samochodów.

W danych widać, że Chiny opanowały zarówno ich produkcję, jak i sprzedaż. Wystarczy wskazać, że aż 6,7 mln pojazdów elektrycznych, czyli 64 proc. w skali globu, wyprodukowano właśnie w Państwie Środka. Jednocześnie na podobnym poziomie plasuje się sprzedaż – 5 mln sprzedanych w ubiegłym roku tam aut stanowi wzrost o 83 proc. w porównaniu do roku wcześniej i 60 proc. całej światowej produkcji.

Najludniejsze państwo świata szybko rośnie też w siłę w zakresie eksportu – według szacunków Chińskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów, wyeksportowano stamtąd w 2022 r. ok. 679 tys. „elektryków”. 

Źródło: Statista

*w tys. szt., dane szacunkowe, za Chińskim Stowarzyszeniem Producentów Samochodów

U naszego zachodniego sąsiada, Federalny Urząd Statystyczny podaje, że import samochodów elektrycznych z Chin w zaledwie rok wzrósł ponad trzykrotnie. Aż 28,2 proc. importowanych do Niemiec w I kw. samochodów elektrycznych pochodziło właśnie z Państwa Środka. A jeszcze rok temu udział Chin w niemieckim imporcie elektrycznych aut sięgał zaledwie 7,8 proc.

Spory udział w tych wynikach mają zachodnie marki. Jak wynika z danych MERICS, niemieckiego think tanku koncentrującego się na Państwie Środka, europejscy i amerykańscy producenci samochodów przestawiają się na produkcję pojazdów elektrycznych w Chinach, w tym na rynki Starego Kontynentu.

Źródło: Carsalesbase, MERICS, Eurostat

Większość pojazdów elektrycznych, które trafiły stamtąd na eksport należało do marek zachodnich, ale warto zwrócić uwagę na to, że w Chinach najchętniej wybieranymi samochodami były te oferowane przez chiński BYD. Koncern ten strącił z tronu niemieckiego Volkswagena. Jednocześnie też Tesla straciła na jego rzecz pierwsze miejsce, jeśli chodzi o produkcję pojazdów elektrycznych (jeśli weźmiemy pod uwagę także hybrydy typu plug-in). Chińscy producenci nie kryją, że zamierzają podbić europejski rynek swoimi samochodami elektrycznymi. Już obecnie import pojazdów elektrycznych z Państwa Środka jest znaczący, a prognozy wskazują, że będzie się on tylko zwiększał – komentuje Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

Coraz śmielsze pukanie do Europy

Chińscy producenci aut zgłaszają duże europejskie aspiracje. W Europie BYD już współpracuje z dealerami z Wielkiej Brytanii, Szwecji, Niemiec czy Holandii. A plany są znacznie ambitniejsze. Jak podawała agencja Associated Press, dzięki umowie z firmą najmu pojazdów SIXT, BYD ma w ciągu najbliższych sześciu lat osiągnąć w Europie sprzedaż sięgającą 100 tys. pojazdów. Jak Chińczycy chcą to osiągnąć? Przede wszystkim ceną. Przykładowo, media nieoficjalnie wskazują, że w pełni elektryczny kompaktowy hatchback Dolphin od BYD ma na europejskim rynku kosztować ok. 30 tys. euro.

Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych

Przemysł motoryzacyjny z Europy w wyniku transformacji może stracić pozycję światowego championa. Nie można zapominać, że niektóre znane marki samochodowe są tak naprawdę w rękach chińskiego kapitału. Tak jest na przykład w przypadku Smart, Volvo, Lotus i Polestar, które częściowo lub w całości należą do chińskiej grupy Geely. Pierwszy polski samochód elektryczny – Izera, również ma powstać we współpracy z Geely – przypomina Bęben.

Powolne przezwyciężanie wad

Chińczycy powoli zrywają ze stereotypem korzystnych cenowo, ale niskich jakościowo produktów. – Jeszcze kilka lat temu chińskie samochody nie interesowały wielu konsumentów w Europie. Powodem było to, że producenci z Państwa Środka odbiegali od europejskich standardów pod względem jakości i montażu swoich pojazdów. Nie spełniali europejskich norm bezpieczeństwa czy emisji spalin. Jednak dynamiczny rozwój elektromobilności w Chinach zmienia tę sytuację. Chińskie marki coraz częściej otwierają w Europie własne salony lub nawiązują współpracę z lokalnymi dystrybutorami, aby sprzedawać swoje modele – dodaje prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych. Dostrzegają to też odbiorcy. – Jakość chińskich pojazdów znacznie się poprawiła w ostatnich latach, a chińskie pojazdy charakteryzują się przekonującym stosunkiem ceny do jakości – ocenia.

Nio oprócz sprzedaży samochodów elektrycznych instaluje w Europie Power Battery Swap, czyli stacje wymiany akumulatorów trakcyjnych

Źródło fot.: Wikipedia

Nie oznacza to jednak, że bolączek nie ma. – Wyzwaniem może być budowanie sieci dystrybucji czy też usług posprzedażowych. Nie jest to takie proste – wskazuje ekspert.

Potencjalnym zagrożeniem są też tarcia polityczne, które mogą wpływać na handel. – W USA taryfa importowa z czasów Donalda Trumpa w wysokości 27,5 proc. nadal obowiązuje wobec chińskich samochodów, podczas gdy nowe ulgi podatkowe administracji Bidena na zakup pojazdów elektrycznych faworyzują pojazdy zbudowane w Ameryce Północnej z komponentami baterii, które nie pochodzą z Chin. Podobnych protekcjonistycznych ruchów spodziewam się w Europie. Potencjalnym czynnikiem, na który warto zwrócić uwagę może być również geopolityczna konfrontacja Chin i USA, która przynajmniej gospodarczo odbije się także na Starym Kontynencie – przewiduje Tomasz Bęben.

W Polsce melodia przyszłości

Również w Polsce działają już takie marki jak Seres i Maxus. A od niedawna do tego grona dołączyła OMODA. Pierwsza oferta będzie dostępna w Polsce we wrześniu, drugi model OMODY pojawi się natomiast w I kwartale przyszłego roku. Poza tym, w przyszłym roku swoje trzy modele zaprezentuje siostrzana marka OMODY – JAECOO (marka miejskich samochodów terenowych).

Na razie z ofertą samochodów spalinowych, jednak w Chinach coraz mocniej wchodząca również w napęd bateryjny. „Obecnie największym wyzwaniem dla OMODA jest płynna integracja z lokalną kulturą i zdobycie uznania lokalnych klientów. Współpracujemy z lokalnymi partnerami, aby oferować sprzedaż i usługi, ale wraz z utworzeniem naszego lokalnego zespołu i ekspansją naszej działalności w Polsce, chcielibyśmy zbudować własny zespół serwisowy i centrum w kraju” – wskazują przedstawiciele marki w przesłanej nam odpowiedzi.

Trudno jednak dziś mówić, że chińskie marki podbijają polski rynek. – Być może przez nie do końca sprzyjający klimat dla inwestorów z Chin. Polska to jednak zagłębie producentów części motoryzacyjnych. Jeśli miałbym więc ocenić, gdzie możemy spodziewać się rozwoju chińskich marek, to byłyby to części i komponenty – zauważa Bęben.

Autor: Jakub Kowalczyk

Narzędzia
i kalkulatory

Partnerzy kampanii Elektromobilni.pl

Partnerzy strategiczni
Partnerzy branżowi
Organizator