Biznes na deficytach

Emisje? Tesla i chińskie marki mogą zarobić miliardy. Polska znalazła się w niechlubnej czołówce UE

Coraz większą rolę zaczynają jednak odgrywać chińscy producenci. BYD osiąga nadwyżkę odpowiadającą 1,578 mld euro
Źródło zdjęcia: Mat. prasowe

Nowe unijne przepisy dotyczące emisji CO₂ coraz mocniej wpływają na sytuację producentów samochodów. Najnowsza analiza firmy Dataforce pokazuje, że część koncernów może stanąć przed koniecznością pokrycia wielomiliardowych deficytów emisyjnych, podczas gdy Tesla i chińscy producenci samochodów elektrycznych mają szansę zarobić na systemie miliardy euro. Polska znalazła się przy tym w gronie najbardziej emisyjnych rynków nowych samochodów w Unii Europejskiej.

W skrócie:

  • Nowe unijne przepisy dotyczące emisji CO₂ coraz mocniej wpływają na sytuację producentów samochodów
  • Część koncernów może stanąć przed koniecznością pokrycia wielomiliardowych deficytów emisyjnych
  • Tesla i chińscy producenci samochodów elektrycznych mają szansę zarobić na systemie miliardy euro – wynika z analizy Dataforce
  • Polska znalazła się przy tym w gronie najbardziej emisyjnych rynków nowych samochodów w UE
  • Największy potencjalny deficyt emisyjny notuje Grupa Volkswagen

Emisje i gra o miliardy

Europejska branża motoryzacyjna znajduje się obecnie w jednym z najważniejszych momentów transformacji od dekad. O ile jeszcze kilka lat temu producenci mogli stopniowo zwiększać udział samochodów elektrycznych w sprzedaży, dziś stawka jest znacznie wyższa.

Od 2025 roku obowiązuje nowy cel flotowy dla samochodów osobowych sprzedawanych na rynku Unii Europejskiej. Średnia emisja nowych aut rejestrowanych przez producentów musi mieścić się w granicach wyznaczonych przez unijne regulacje, a punktem odniesienia stała się wartość 93,6 g CO₂/km.

Mechanizm jest prosty. Im więcej producent sprzedaje samochodów elektrycznych i niskoemisyjnych, tym łatwiej spełnia wymagania. Z kolei wysoki udział aut benzynowych i wysokoprężnych podnosi średnią emisję i zwiększa ryzyko wysokich kar.

Sankcja wynosi 95 euro za każdy gram CO₂ przekraczający przypisany producentowi limit, pomnożony przez liczbę sprzedanych samochodów. Przy milionach rejestracji nawet niewielka nadwyżka może oznaczać zobowiązania liczone w setkach milionów lub nawet miliardach euro.

Volkswagen najbardziej zagrożony

Według najnowszej symulacji przygotowanej przez Dataforce, obejmującej okres od stycznia 2025 do kwietnia 2026 roku, największy potencjalny deficyt emisyjny notuje Grupa Volkswagen.

Średnia emisja samochodów koncernu wynosi obecnie 100,7 g CO₂/km, co przekłada się na potencjalne zobowiązanie sięgające 2,313 mld euro. To najwyższa wartość w całej analizie.

Na drugim miejscu znalazł się Stellantis z potencjalnym deficytem wynoszącym 1,254 mld euro. Kolejne pozycje zajmują Mercedes z kwotą 939 mln euro, Nissan z 726 mln euro oraz Mazda z 322 mln euro.

Wyniki pokazują, że nawet producenci intensywnie rozwijający elektromobilność pozostają pod silną presją, jeśli nadal sprzedają duże wolumeny samochodów spalinowych.

Tesla i Chińczycy po drugiej stronie tabeli

Po drugiej stronie zestawienia znajdują się producenci, którzy generują znaczące nadwyżki kredytów emisyjnych.

Największym beneficjentem systemu pozostaje Tesla. Według analizy Dataforce amerykańska marka wygenerowała kredyty CO₂ o wartości 2,329 mld euro. To niemal dokładnie tyle, ile wynosi potencjalny deficyt Volkswagena.

Coraz większą rolę zaczynają jednak odgrywać chińscy producenci. BYD osiąga nadwyżkę odpowiadającą 1,578 mld euro, Geely Zhejiang 1,416 mld euro, Leapmotor 536 mln euro, a Xpeng 251 mln euro.

To efekt bardzo wysokiego udziału samochodów elektrycznych w sprzedaży tych marek. W przypadku części producentów niemal cała europejska oferta składa się z pojazdów bezemisyjnych lub niskoemisyjnych.

Dla chińskich firm system może okazać się dodatkowym źródłem przychodów, niezależnym od samej sprzedaży samochodów.

Polska w niechlubnej czołówce Europy

Szczególnie interesująco wyglądają dane dotyczące poszczególnych rynków. Najbardziej emisyjnym dużym rynkiem w analizie okazały się Włochy, gdzie średnia emisja nowych samochodów wyniosła 111,8 g CO₂/km. Potencjalny deficyt emisyjny oszacowano na 3,784 mld euro.

Niemcy osiągnęły średnią emisję 101,7 g CO₂/km, co odpowiada potencjalnemu deficytowi wynoszącemu 2,841 mld euro.

Jeszcze gorzej pod względem emisji wypada Polska. Średnia emisja nowych samochodów rejestrowanych na naszym rynku wyniosła 123,5 g CO₂/km. To jeden z najwyższych wyników w całej Unii Europejskiej. Potencjalny deficyt emisyjny odpowiadający temu poziomowi został oszacowany na 2,246 mld euro.

Gorszy wynik od Polski pod względem samej emisji odnotowały jedynie niektóre mniejsze rynki, w tym Czechy, gdzie średnia osiągnęła 128,2 g CO₂/km.

Dlaczego Polska wypada tak słabo?

Przyczyna jest stosunkowo prosta. W Polsce nadal dominują samochody spalinowe. Choć liczba rejestracji aut elektrycznych systematycznie rośnie, ich udział pozostaje wyraźnie niższy niż w wielu krajach Europy Zachodniej. Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów ACEA udział samochodów elektrycznych w nowych rejestracjach w Polsce nadal należy do najniższych w Unii Europejskiej.

Jednocześnie dużą popularnością cieszą się SUV-y oraz samochody wyposażone w klasyczne silniki benzynowe. To przekłada się bezpośrednio na wyższą średnią emisję całego rynku.

EV generują miliardy euro „wartości”

Analiza Dataforce pokazuje skalę zmian zachodzących obecnie w branży. Samochody elektryczne wygenerowały w badanym okresie kredyty emisyjne o wartości przekraczającej 25 mld euro. Dla porównania auta benzynowe odpowiadają za ponad 24 mld euro potencjalnych kar, a samochody wysokoprężne za kolejne ponad 9 mld euro.

Najważniejsze będą lata 2025–2027

Warto jednak pamiętać, że obecne wyliczenia mają charakter symulacji. Unia Europejska zdecydowała się na trzyletni okres rozliczeniowy obejmujący lata 2025–2027. Ostateczne rozliczenie zgodności z normami nastąpi dopiero po zakończeniu tego okresu.

Nie zmienia to faktu, że producenci już dziś analizują swoje wyniki i dostosowują strategie sprzedażowe. Dla wielu koncernów kluczowe będzie zwiększenie udziału samochodów elektrycznych i hybryd plug-in, aby ograniczyć ryzyko wielomiliardowych zobowiązań.

Analiza Dataforce pokazuje jednocześnie, że na transformacji energetycznej europejskiej motoryzacji coraz więcej zyskują producenci z Chin. Jeszcze kilka lat temu byli oni traktowani głównie jako nowi uczestnicy rynku. Dziś dzięki wysokiemu udziałowi samochodów elektrycznych mogą stać się jednymi z największych beneficjentów europejskiego systemu emisji CO₂.

Piotr Sobczyk

REKLAMA