Toyota zmienia bieg

Elektryczny C-HR zapowiada nowy rozdział w strategii japońskiej marki

C-HR na rok modelowy 2026 jest kolejnym sygnałem, że marka chce mocniej zaznaczyć swoją obecność w segmencie BEV-ów. Na zdjęciu powyżej model podczas premiery na KNM 2025.
Źródło zdjęcia: Toyota

Przez lata, a nawet dekady Toyota konsekwentnie stawiała na hybrydy, z rezerwą podchodząc do samochodów w pełni bateryjnych. Dziś ten kurs zaczyna się wyraźnie zmieniać. Zapowiedź elektrycznego C-HR-a na rok 2026 pokazuje, że koncern chce mocniej zaznaczyć swoją obecność w segmencie BEV i to nie tylko flotowych i użytkowych, ale także przystępnych aut osobowych dla masowego odbiorcy.

  • Elektryczny C-HR ma mocniej zaznaczyć obecność Toyoty w segmencie BEV
  • Model powstaje na tej samej platformie e-TNGA co bZ
  • Producent zapowiada zasięg modelu sięgający ok. 470 kilometrów
  • bZ4X to jedyne osobowe auto w pełni elektryczne sprzedawane dziś w Polsce

Elektryczny C-HR, ale BEVy nadal w cieniu

Przez lata koncern z kraju Kwitnącej Wiśni konsekwentnie szedł pod prąd dominujących trendów. Podczas gdy wielu producentów (w zasadzie niemal wszyscy – przyp. red.) rzucało wszystkie siły na samochody w pełni elektryczne, Japończycy stawiali przede wszystkim na hybrydy, tzn. klasyczne, plug-in oraz rozwój technologii wodorowej. I trudno się temu dziwić, bowiem to właśnie Toyota stała się globalnym liderem zelektryfikowanych napędów, budując swoją pozycję na modelach takich jak Prius, Corolla Hybrid czy RAV4 Hybrid. „Elektryki” długo pozostawały na drugim planie, traktowane raczej jako uzupełnienie oferty niż jej fundament.

Ale ten ostrożny czy też zachowawczy kurs zaczyna się wyraźnie zmieniać. Zapowiedź nowej, elektrycznej Toyoty C-HR na rok modelowy 2026 jest kolejnym sygnałem, że marka chce mocniej zaznaczyć swoją obecność w segmencie BEV-ów, także tych bardziej przystępnych cenowo. Nowy C-HR, znany na części rynków jako C-HR+, będzie mniejszym i tańszym odpowiednikiem modelu bZ4X, który zapoczątkował elektryczną rodzinę Toyoty – wynika z zapowiedzi medialnych.

Platforma i bateria

Elektryczny C-HR powstaje na tej samej platformie e-TNGA co bZ, ale w bardziej kompaktowym wydaniu. Krótszy rozstaw osi i mniejsze nadwozie idą tu w parze z napędem na obie osie w standardzie oraz akumulatorem o pojemności blisko 75 kWh. Producent zapowiada zasięg sięgający około 470 kilometrów według amerykańskich norm, a osiągi – z przyspieszeniem do „setki” w okolicach pięciu sekund – mają skutecznie zerwać z wizerunkiem Toyoty jako marki zachowawczej i spokojnej. W Europie model ma dodatkowo korzystać z tańszych baterii LFP, co może przełożyć się na atrakcyjniejszą cenę i większą dostępność.

Użytkowa elektryfikacja

Na tle globalnych planów warto spojrzeć na to, co Toyota już dziś oferuje, m.in. na polskim rynku. I tu widać wyraźnie, że elektryfikacja w wydaniu japońskiej marki ma przede wszystkim charakter użytkowy i flotowy. Jedynym osobowym samochodem elektrycznym sprzedawanym w Polsce jest obecnie bZ4X, czyli średniej wielkości SUV dostępny z napędem na przód lub na cztery koła, z dwoma wariantami baterii i zasięgiem sięgającym nawet 569 kilometrów według cyklu WLTP. To wizytówka nowego podejścia Toyoty do elektromobilności, łącząca charakterystyczny design z rozbudowanym pakietem systemów bezpieczeństwa – czytamy na stronie producenta.

Natomiast znacznie szersza jest natomiast oferta elektrycznych modeli użytkowych. Toyota od lat mocno gra w segmencie vanów i samochodów dostawczych, a napęd bateryjny idealnie wpisuje się w potrzeby firm poruszających się głównie po miastach. PROACE Electric to klasyczny furgon dostępny z różnymi długościami nadwozia i akumulatorami 50 lub 75 kWh, oferujący do 350 kilometrów zasięgu. Większy PROACE Max Electric idzie o krok dalej, zapewniając nawet 424 kilometry zasięgu i przestrzeń ładunkową, która bez problemu pomieści kilka europalet.

Dla klientów poszukujących bardziej uniwersalnych rozwiązań Toyota przygotowała również osobowe wersje elektrycznych vanów. PROACE Verso Electric to propozycja dla rodzin lub firm przewozowych, oferująca od sześciu do dziewięciu miejsc i komfort znany z aut osobowych. Z kolei PROACE CITY Electric i PROACE CITY Verso Electric stanowią odpowiedź na potrzeby tych, którzy chcą kompaktowego auta do miasta – czy to do pracy, czy do codziennego użytku – z zasięgiem dochodzącym do około 380 kilometrów – czytamy na stronie producenta.

Oczywisty wodór Toyoty

Osobnym przypadkiem pozostaje Mirai, często błędnie wrzucany do jednego worka z „elektrykami”. To samochód elektryczny, ale zasilany wodorem, a więc reprezentujący zupełnie inną filozofię rozwoju napędów bezemisyjnych. Jego obecność w gamie tylko potwierdza, że Toyota nadal myśli o elektromobilności szerzej niż większość konkurentów. Z resztą w planach ma także kolejne modele, a dopracowaną technologią dzieli się też z innymi producentami, m.in. z BMW.

Summa summarum, nadchodzący, elektryczny C-HR może być więc brakującym ogniwem w ofercie, tj. autem osobowym, atrakcyjnym stylistycznie i cenowo, które trafi do znacznie szerszego grona odbiorców. Jeśli Toyota rzeczywiście zdecyduje się na bardziej zdecydowany zwrot w stronę samochodów bateryjnych, zrobi to na własnych zasadach: bez pośpiechu, z naciskiem na sprawdzone technologie i realne potrzeby rynku.

OW

REKLAMA